Więcej o moich kamuflażach / More about my camo patterns:
http://jeremak.blogspot.com/2014/10/more-camo.html

piątek, 28 września 2012

Ewolucja moich kamuflaży

  Więcej o moich nowych wzorach maskowania/more about my new camo patterns: http://jeremak.blogspot.com/2014/10/more-camo.html

Oprócz rysowania samolotów i ganiania po lesie z plastikowym karabinem (tak jest to odbierane u mnie w domu) zajmuje się jeszcze jedną typowo nerdowską czynnością: "projektuję" wzoru kamuflażu. Oczywiście pozostają one jedynie w komputerze, z małymi szansami na wydrukowanie ich na tkaninie. Ale coż.
Przełom XX i XXI wieku...Całe siły zbrojne USA chodzą w "starych dobrych" BDU we wzorze woodland. Ale gdy Kanadyjczycy, dotychczas korzystający ze zwykłych oliwkowych mundurów, opracowali nowy, cyfrowy, "pikselowy" wzór kamuflażu CADPAT, machina ruszyła. Najpierw Marines ze swoim MARPATEM, potem US Army i wynikające z decyzji politycznych przyjęcie do użytku "szarej szmaty" UCP (Universal Camouflage Pattern), który jest na tyle uniwersalny że wszędzie działa równie źle, wkrótce zaczęły się również pojawiać propozycje komercyjne, z odnoszącym do dzisiaj ogromne sukcesy wzorem MultiCam (który pierwotnie przegrał (sic!) z UCP w konkursie US Army na nowy kamuflaż). Sporo zmieszania na rozwijającym się jak nigdy dotąd rynku kamuflaży wprowadziła wojna w Afganistanie, która napędza poszukiwania "kamuflażu uniwersalnego", sprawdzającego się zarówno na pustyniach, jak i w górach, miastach, czy w zielonych "oazach" upraw. O sprawach związanych z "biznesem" polecam poczytać np. na tych stronach: http://soldiersystems.net/ http://www.strikehold.net/ a ja przejdę do chronologicznego przeglądu wzorów które "wyczarowywałem" w Gimpie.
Moje pierwsze próby, związane przede wszystkim z próbami "zrozumienia" Mulitcamu, oraz eksperymentami z różnymi możliwościami programu graficznego. Najlepiej z tej "serii" wg. mnie wyszedł mi "Grassland", czyli po prostu "Łąka":

Ten wzór ma swoje zalety wynikające przede wszystkim z niezłego kształtu plam, oraz przejść gradientowych, które otrzymałem stosując swego rodzaju "nadruk": plamy kolejnych kolorów są nakładającymi się na siebie warstwami, które nie pokrywają się całkowicie. Problemem jest brak wyraźnego makrowozoru, czyli wzoru większych rozmiarów, który poprawiałby działanie deformujące wzoru na większych odległościach. Tu mamy po prostu jasnozielone tło.

"Salad", czyli po prostu "Sałatka". Nazwa wynika z tego że wzór miał sprawiać wrażenie poszatkowanego i wymieszanego. Niczym sałatka... Stanowi swego rodzaju kontynuację koncepcji "Łąki", czy przenikające się, rozciągnięte kształty, plus w tym wypadku: rozmyte krawędzie, poprawiające "mikorwzór", czyli efekt szumu. Inne wersje kolorystyczne, oraz jak wzór prezentuje się na "manekinie" można zobaczyć na tej grafice:
Po kolei, od lewej: "Jungle" z przewagą zielonego. "Woodland" z większą ilością brązu, do lasów strefy umiarkowane. "Medium": próba nawiązania do Multicamu, czyli kamuflaż przejściowy, z większą ilością brązu. "Autum/Arid": kamuflaż na suche tereny półpustynne, ale również na jesień w lasach liściastych. Na chwilę obecną uważam go za nieco za jasny, aby sprawdził się w jesiennym polskim lesie. "Winter": prosty kamuflaż zimowy. Czemu maiłby być lepszy od zwykłej bieli? Bo ciągłej pokrywy śniegu, bez wystających patyków, traw, czy ciemnych drzew spotkamy chyba tylko na pokrytym śniegiem zaoranym, otwartym polu. A i to nie zawsze. "Grey": taka sobie szara wariacja. US Army i USAF mogą mieć szare kamuflaże, to czemu ja nie?  "Desert": kamuflaż na typowe pustynie piaszczyste.

Później zacząłem eksperymentować z kamuflażem pikselowym. Oto wynik tych eksperymentów, czyli "Grain". W oryginale nazwany "Maczkiem"...
I znowu po kolei: "Woodland": kolejny kamuflaż dla strefy umiarkowanej. "Mirage": wzór przejściowy/uniwersalny, inspirowany rzeczywistym kamuflażem o tej nazwie: http://www.strikehold.net/2009/08/03/mirage-camo-uniforms-from-bulldog-equipment/ Mi wyszedł o wiele ciemniejszy... "Desert": no pustynia, no, co jeszcze wyjaśniać... "Airborne": kolejna próba kamuflażu uniwersalnego. Że niby jednostki szybkiego reagowania itd itp... O ile ogólny dobór kolorów jest wg. nawet niezły i będę bronił tego fioletowego, to zestaw cierpi na jedną główną wadę: mały kontrast. Już teraz wygląda na "sprany", a co dopiero gdyby na prawdę znalazł się na materiale który przechodziłby tyle co rzeczywiste mundury polowe... Próbą zaradzenia temu problemowy była wersja mk.II z ciemnymi i jasnymi plamami częściowo inspirowanymi Multicamem. Tylko że mają one aż za duży kontrast względem tła. "Navy/Urban": wariacja na temat NWU. "Security" i "UCP-Gamma" to próby na temat "czy cokolwiek da się wycisnąć ze szarego kamuflażu". A "prosta zieleń"? Straż Graniczna i Straż Leśna chyba też zasłużyły na własny wzór, prawda?

Tyle że potem nadszedł okres fascynacji "klasycznymi" niemieckimi i rosyjskimi kamuflażami, który przyniósł "Moldpata" ("Pleśń"  brzmi chyba niezbyt dobrze, prawda?). Klasyczne, niepikselowe kształty, niezły kompromis między marko i mikrowzorem. Wg. mnie jeden z najlepszych moich wzorów:


Górny rząd, od lewej: Zwykły letni kamuflaż dla strefy umiarkowanej, wersja "tropikalna" (zamiast przejściowej, inspirowana Tropical DPM, wybarwienie pustynne.
Rząd środkowy: "błotniak" inspirowany kolorystyką niemieckich drugowojennych kamuflażu, m.in. Sumpftarnu. Prawdopodobnie sprawdziłby się zarówno w strefie umiarkowanej, jak i wielu miejscach bardziej suchych. "Leśny": inspirowany zieloną wersją kamuflażu "dębowego" SS. Zimowy: po raz kolejny wzór, którego zadaniem w zimie jest radzić sobie lepiej niż "wielka biała plama".
Dolny róg: pierwsze i drugie wybarwienie to próby kamuflażu jesiennego, również inspirowane Eichentarnem. No i ostatni: "zredukowany". Nie da się wszystkiego zadrukować kilkoma wzorami kamuflażu. Niektóre rzeczy, takie jak kamizelki, są za drogie aby tak robić. Idzie się więc albo w jednolity kolor (oliwkowy, beżowy, "coyote brown"), albo szuka kamuflażu uniwersalnego. Ten takim na pewno nie jest. Jest próbą stworzenia czegoś co samodzielnie nie będzie działało idealnie, ale nie będzie się "gryzło" z kilkoma różnymi, bardziej specjalistycznymi wybarwieniami.

Później nadeszło zafascynowanie kamuflażem Pencott. Wierzcie, lub nie, ale w tym kamuflażu są tylko 4 kolory, co m.in. obniża koszty drukowania wzoru. Mój Moldpat uległ więc "zapikselowaniu" i "zaszumieniu". Dodatkowo pojawiły się krawędzie dające wrażenie trójwymiarowości, ale na ilustracjach widać wersję "płaską", bez tych krawędzi.

 Mam nadzieję, że opisy, mimo iż po angielsku, sporo wyjaśniają? Otóż wszystko opiera się na ewentualnym systemie: "Zestaw ubrań w kamuflażu letnim, zestaw w pustynnym, plus dwustronne maskałaty na zimę i różne krajobrazy przejściowe"
W tym momencie zdecydowałem się dalej eksperymentować z "krawędziami", z różnym skutkiem. Jednym z efektów jest "ślimak":
Oraz kamuflaż miejski, nastawiony na uzyskanie jak największego efektu trójwymiarowości, który rozbijałby sylwetkę w terenie zabudowanym, na krótszych odległościach.
Potem próbowałem "z czymś więcej", czyli opcją "mapowanie wypukłości" w Gimpie. Efekty były różne. 2 Nieco słabsze, chociaż muszę przyznać, że efekt 3D wygląda "nawet, nawet":


Ale jeden całkiem niezły, w stylu "pasów tygrysa" znanych z wojny w Wietnamie, ale w bardziej brązowym, europejskim wydaniu:
 
W międzyczasie tych eksperymentów powstał do teraz najlepszy mój wzór. O niezłym makro i mikro wzorze, z "krawędziami" symulującymi trójwymiarowość, zarówno płynnymi, jak i ostrymi przejściami kolorów. Do dziś nie jestem w stanie stworzyć czegoś wyraźnie lepszego od niego:
Do fotosymulacji zostało użyte zdjęcie z tego artykułu: http://rus.mil.pl/main/pl/artykuly/1/gorka_3_splaw.html
I krótki opis wariantów kolorystycznych, górny rząd, od lewej: zwykły wybarwienie dla lata w strefie umiarkowanej. Oczywiście, kolory mogłyby być nieco wyraźniejsze. Kolejny to wariant "suchy", zarówno na jesień w strefie umiarkowanej, jak i terenu w strefie podzwrotnikowej i zwrotnikowej: wszelkiego rodzaju stepy, sawanny, półpustynie itp. Z prawej wybarwienie na wczesną wiosnę i ciepłe zimy, gdy śnieg leży miejscami, a nie pokrywa całego terenu. (dopiero teraz sobie uzmysłowiłem że nie stworzyłem typowej zimowej wersji tego wzoru...). Dolny rząd: z lewej wybarwienie typowo pustynne. Po środku "Ariana", czyli wersja która miałaby się wg. założeń sprawdzać jako wersja pośrednia, oraz w miastach i wsiach "krajów rozwijających się". Ostatnia wersja nie była pierwotnie planowana, ale jak już powstała, można by wyjaśnić jej cel. A ten jest dosyć prosty, różne tereny z gęstą, zieloną roślinnością, lasy czy to północy, czy to tropików.

czwartek, 27 września 2012

Samoloty eskadry kościuszkowskiej: "pezetelki"

Hurricane jest już gotowy, można więc wrzucać kolejne części bez obawy o zator. Chociaż prawdę pisząc to zator na pewno będzie, bo przede mną jeszcze Spitfire, być może Mustang, a na pewno kolejne maszyny 1 PLM... Oj długa, to długa droga.
Historia samolotów P.7 i P.11 dowodzi przede wszystkim jednego: jak szybko w latach 30-tych następował rozwój techniki lotniczej i jak bardzo nie nadążał za nim proces decyzyjny w polskim lotnictwie wojskowym. Nowoczesne w chwili wchodzenia do służby, bardzo szybko zostawały zdeklasowane przez samoloty zagraniczne.


Samoloty myśliwskie PZL P.7 byłby jednymi z pierwszych myśliwców na świecie o w pełni metalowej konstrukcji. Do służby w polskim lotnictwie weszły w 1933. Mimo wejścia do służby ich następcy, P.11 i powolnego wycofywania z jednostek liniowych do szkolenia, we wrześniu 1939 r. 123, 151 i 162 Eskadry Myśliwskie nadal latały na tych przestarzałych wówczas maszynach. Przedstawiony na sylwetce egzemplarz był używany przez 111 EM w latach 1935-1938, a następnie przekazany do szkoły w Grudziądzu.
Jednostka z Mińska Mazowieckiego dziedziczy również tradycje 113 Eskadry Myśliwskiej, która podobnie jak 111 EM latała we wrześniu 1939 r. na PZL P.11c i wchodziła w skład Brygady Pościgowej, broniącej Warszawy.

wtorek, 25 września 2012

Samoloty eskadry kościuszkowskiej: dwupłatowce

Kolejną z dziedzin którymi się zajmuje, jest rysowanie sylwetek bocznych (profili) samolotów. Co prawda ostatnimi czasy zaniedbałem tworzenie nowych (Jeden z profili tworzy się od bardzo dawna... Nawet nie chcecie wiedzieć jak dawna). Oprócz najróżniejszych alt-historycznych profili stworzyłem też kilka historycznych, dotyczących przede wszystkim pierwszej wojny światowej i okresu międzywojennego. Cały czas w tworzeniu jest też cykl sylwetek przedstawiających samoloty na których latały jednostki których spadkobiercą była 1 Eskadra Lotnictwa Taktycznego, czyli obecna Eskadra Lotnicza 23 Bazy Lotniczej w Mińsku Mazowieckim.

Samoloty Oeffag D.III były licencyjną wersją myśliwca Albatros D.III, produkowana w Austro-Węgrzech. W 7 Eskadrze Myśliwskiej były używane w drugiej połowie 1919 roku i pierwszej połowie 1920 r.

  
Ansaldo A-1 Ballila to myśliwiec włoskiej produkcji, skonstruowany pod koniec wojny światowej. Polska zakupiła maszyny tego typu, oraz licencję na ich produkcję na początku 1920 r. Przedstawiona maszyna była jedną z pierwszych, które dotarły do Polski. Jednak już początek ich służby w polskim lotnictwie był pechowy: Cedric E. Fauntleroy, ówczesny dowódca 7 EM wylądował tym samolotem na innej maszynie eskadry gdy wracał z Warszawy, gdzie wraz z 2 innymi pilotami odbierali pierwsze Balille.
Również w okresie powojennym 7 Eskadra Myśliwska im. T. Kościuszki latała na tych myśliwcach. Jednak z racji słabego wykonania licencyjnych egzemplarzy, produkowanych w Zakładom Mechanicznym E. Plage i T. Laśkiewicz, doszło do serii katastrof, również ze skutkiem śmiertelnym.
SPAD.XIII C1, to wersja rozwojowa innego znanego francuskiego samolotu myśliwskiego SPAD.VII. Ten samolot w trakcie wojny z Rosją Radziecką latał w 19 Eskadrze Myśliwskiej, a po pokoju ryskim został przekazany do 7 EM, w której został zniszczony w wyniku wypadku.
Kolejny SPAD, tym razem model 51. Zostały one zakupione w 1927, tuż po kolejnych po Ansaldo "latających trumnach", czyli SPAD.61. Jednak również SPAD.51, z racji swojej słabej konstrukcji nie zdobył zaufania pilotów: 14 samolotów zostało zniszczonych w katastrofach, w których zginęło 5 pilotów. Dlatego też dosyć szybko, bo już w 1933 r. zostały zastąpione przez produkowane w Polsce górnopłaty PZL P.7.

Które być może również pojawią się wkrótce, bo wraz z P.11 również są już gotowe.

czwartek, 20 września 2012

Wyposażenie i struktura, czyli marzenia komputerowego generała.

Kolejny post, stanowiący ciąg dalszy poprzedniego o "ubiorze polowym". Tym razem opiszę jaki sprzęt kompletować po zebraniu podstawowego zestawu tak, żeby wpisać się w planowaną strukturę trochę szerszej grupy w ramach drużyny, która mam nadzieję rozwinie się z obecnego zastępu. Jeśli dla kogoś tekst będzie brzmiał jak fantasmagorie, od razu uprzedzam: rozumiem tą opinię. Sam nazywam to marzeniami z serii "jak będziemy mieli własny szczep". Aha...

Struktura: najprościej oprzeć strukturę takiej grupy/pionu męskiego drużyny jest oprzeć na 4 osobowych sekcjach, stanowiących przedłużenie zastępów. Czemu akurat tak, a nie inaczej? Po pierwsze, 4 osobowa sekcja jest podstawą działania również w wielu rzeczywistych jednostek. 4 ludzi to 2 pary, grupa która jest w stanie samodzielnie prowadzić dalsze patrole, a równocześnie jest mała i łatwa do ogarnięcia. Druga przyczyna jest dosyć prozaiczna: gdy zaczynaliśmy zastępem "bawić się w airsoft" było nas właśnie czterech. Kolejną przyczyną jest to, że 4-8 osób może równocześnie tworzyć zastęp który w terenie funkcjonowałby jako jedna, lub 2 sekcje. Na chwilę obecną przewiduję 3 rodzaje sekcji:
  • Sekcja dowodzenia: obecny zastęp "Komando Foki". Działałaby jako "rdzeń" grupy, oraz jej sekcja wsparcia, z racji obecności 2 karabinków wsparcia. Zależnie od sytuacji, może zostać powiększona do 6 osób, o parę strzelców wyborowych.
  • Sekcja liniowa: 4 osoby, w tym jedna z karabinkiem wsparcia, najlepiej obsługiwanego przez zastępcę dowódcy sekcji.
  • Sekcja zwiadowcza: para strzelców wyborowych poszerzona o 2 dodatkowe osoby. Jej celem byłoby, jak sama nazwa mówi: prowadzenie rozpoznania i obserwacji na rzecz grupy.
Uzbrojenie: trzeba to sobie powiedzieć prosto z mostu: elektryczna replika airsoftowa nie jest rzeczą tanią, karabinki "do użytku" zaczynają się od 300-400 zł, zależnie od modelu i momentu (polowanie na wyprzedaże). Oczywiście można zaczynać od sprężynowej strzelby za ok 60 zł. Zabawa z nią jest świetna, "dobrze nosi", ale replika elektryczna jest celem do osiągnięcia.
Oprócz tego rzecz, którą bezwzględnie trzeba wyróżnić: obowiązkowa ochrona oczu, zależnie od upodobań. Kosztuje zwykle od 50 zł za porządne okulary ochronne, do ok 200 zł za profesjonalne gogle z szybką balistyczną.
Przede wszystkim repliki powinny być zunifikowane w sekcji pod względem magazynków z których korzystają. Tak samo jak sekcja powinna być zunifikowana pod względem wykorzystywanego kamuflażu. Obecnie wykorzystywane przez nas wzory magazynków to system AR-15 (M-4/M-16), oraz AK (preferowane magazynki od AK-74). Jeśli sekcja decyduje się na magazynki od "emek", najtańszą konkretną opcją nie jest chińska replika M-4, tylko (też chińska, ale sprawdzona) replika G-36 od JG z adapterem do magazynków. W ostateczności można zdecydować się na G-36 bez tego adaptera, ale (powtarzam się) preferowana i polecana jest wersja z adapterem.
W przypadku replika AK wybór jest większy, tylko jak wspomniałem, preferowane są repliki różnych wersji AK-74, ponieważ ich magazynki są mniej łukowe i łatwiej je wpasować do nie-dedykowanych ładownic. W przypadku "zwykłych karabinków" nie ma potrzeby "tuningowania" ich, wkładania mocniejszych sprzężyn itd. Fabryczna prędkość wylotowa wystarczy, no i cała zabawa jest bezpieczniejsza.
Karabinek wsparcia: termin ten pojawił się już gdy opisywałem sekcje, z czym się go je? Ponieważ kupowanie repliki karabinu maszynowego na każde 4 osoby jest nierealne, a każdej sekcji przydałaby się dodatkowa siła ognia, mam nadzieję wykorzystać "patent", który ostatnio powrócił w USMC pod postacią karabinka M27 IAR. Jest to zasilany ze zwykłych magazynków wariant typowego karabinka szturmowego, nie jest wydłużony, ale jest lepiej przystosowany do prowadzenia ognia ciągłego i posiada celownik optyczny o małym powiększeniu. I czymś takim byłby również u nas: karabinek korzystający z takich samych magazynków (najwyżej o większej pojemności) co reszta sekcji, zapewne bez tuningu lub z jakimś kosmetycznym. Cała jego przewaga, oprócz magazynków wynikałaby z wykorzystania taktycznego, oraz małego celownika optycznego typu ACOG, lub innego kompaktowego celownika. jego strzelec miałby za zadanie "przyciskać ogniem" cele na granicy zasięgu dając wsparcie reszcie sekcji. Co prawda zasięg AEGów nie jest na tyle duży, aby w pełni korzystać z celowników optycznych, ale wykorzystywano by je do identyfikacji celów przed "wejściem do walki", oraz w jej trakcie.
Strzelcy wyborowi korzystaliby z taka samo wyposażonych karabinków: najpewniej długiej wersji AK-74 ze składaną kolbą. W realiach airsoftu snajper traci swoją przewagę zasięgu. Dlatego nie ma co "tworzyć" chodzącego krzaka z długim "wiosłem" na którym będzie zamontowana równie duża luneta. Wystarczy para z 2 karabinkami "wsparcia" z małymi, krótkimi lunetami na nich, która będzie mogła działać razem z grupą, wspierać ją pojedynczym, celnym ogniem i obserwacją. Plus korzystałaby z dodatkowego kamuflażu, jakim są radzieckie/rosyjskie maskałaty, np, najtańszy KZS, być może uzupełniane o nieco roślinności. Jednak jak wspomniałem: daleko im do "chodzącego krzaka", jakim jest ghillie suit. Oczywiście taka funkcja łączy się z koniecznością zdobycia dodatkowej wiedzy, ale no cóż, przynajmniej jest atrakcyjna.

Opisałem już mniej więcej "wymarzoną" strukturę, teraz czas na wyposażenie. W poprzednim poście przewijało się podstawowe oporządzenie, czas na troszkę więcej.
Na wzór Brytyjczyków można wydzielić 3 zestawy/poziomy wyposażenia, dostosowane do planowanego czasu przebywania w terenie: 6, 12, 24+

6: "zestaw 6 godzinny". Podstawowy zestaw oporządzenia, wykorzystywany na krótkich akcjach/scenariuszach, gdy wiemy że mamy oparcie w jakiejś "bazie" gdzie będzie czekał na nas posiłek i będzie można uzupełnić wodę pitną. Opiera się na pasoszelkach PLCE (przy kamuflażu DPM), lub pasoszelkach S95 (przy kamuflażu flecktarn). Dopuszczalne są brytyjskie chest rigi, kamizelki na siatce (Assault Vest), lub inne kamizelki na siatce (nie ma co się gotować pod "pełnym" materiałem), do których zmieszczą się wymienione rzeczy. Przenosimy wtedy ze sobą: min. 4 magazynki low/mid cap + jeden w replice (ilość magazynków też jest "celem do osiągnięcia") + dodatkowe kulki jeśli mamy je gdzie zmieścić, min. litr wody w manierce lub innej butelce/butelkach, kurtkę przeciwdeszczową na wypadek pogorszenia pogody, jakaś "lekka przegryzka", apteczka jeśli posiadamy. Oprócz tego rzeczy takie jak kompas, notatnik, opatrunek osobisty, zapalniczka/zapałki itp. w kieszeniach kurtki. Starczy nam to na te kilka godzin w lesie i to z takim zestawem zwykle "idzie się do ataku".
Brytyjskie pasoszelki PLCE + apteczka z Miwo L. Co prawda założone nieco za wysoko, ale da się w widocznych 2 kieszeniach schować kurtkę przeciwdeszczową, manierkę i "coś na ząb".

12: zestaw 12 godzinny, który zawiera poprzedni, uzupełniony o mały plecak o pojemności ok 20-30 litrów. To zestaw "na cały dzień", z którego korzystamy jeśli spodziewamy się że nie wrócimy do "bazy" na posiłek, ale mamy zapewniony gdzieś nocleg, przy czym w razie potrzeby działania "na lekko" da się rozwinąć ten zestaw o jakieś lekkie zadaszenie i śpiwór pozwalające na pozostanie w terenie ok 24 godziny. Do plecaka zabieramy dodatkową wodę i jedzenie, zależnie od pogody może trafić do niego też dodatkowa ciepła warstwa ubrania na wszelki wypadek i zapasowe skarpetki. Poza tym w takim plecaku nosimy wszelkie "wyposażenie specjalistyczne".

24+: zestaw "24 godziny i dłużej", który zabieramy jeśli planowane jest nocowanie w terenie. Do oporządzenia (np. pasoszelek) zabieramy zamiast małego plecaka duży plecak, 60 litrowy i większy, do którego pakujemy rzeczy na zmianę, śpiwór, jakieś zadaszenie w teren (np. płachtę), jedzenie i wodę na całą dobę, lub dłużej, dodatkowe kulki. "Zabieramy swój dom na plecy". W takiej sytuacji dobre są plecaki z odpinanymi kieszeniami bocznymi (np. brytyjski Bergen), które możemy przypiąć na plecach do pasoszelek i wykorzystywać je jako mały plecak. Czemu? Często taktyka prowadzenia dalekich patroli przewiduje założenie skrytej bazy gdzieś w rejonie celu, zostawienie tam dużych plecaków i prowadzenie krótszych patroli z tej "bazy" jedynie z podstawowym oporządzeniem.

O konkretnych typach różnego rodzaju sprzętu jestem w stanie wymieniać się spostrzeżeniami w bezpośredniej rozmowie, ale nie będę dalej rozpisywał się w tym poście. Mam nadzieję że opisałem swoim harcerzom co nieco "jak wyobrażam sobie nasze funkcjonowanie" w ramach drużyny, jako swego rodzaju "pion męski".

środa, 19 września 2012

"Ubiór polowy". Od czego zacząć?

W poprzednich postach zdarzyło mi się wspominać o czymś takim jak ubiór polowy. Oczywiście w regulaminie mundurowym ZHP nie ma ani słowa o czymś takim. To termin który wykorzystałem na określenie zestawu ubrań, które można wykorzystywać w terenie na wędrówkach i grach,ale przede wszystkim w airsofcie, który jest jedną z głównych form aktywności zastępu do którego należę. Nie będę tu tłumaczył czym jest airsoft, można poszukać w internecie, ale od razu przejdę do opisu.
Pierwotnie miałem zamiar napisać tekst tego typu za jakiś czas, zapewne po kilku postach o innej tematyce, ale rozmowa po ostatniej zbiórce skłoniła mnie do wzięcia tego tematu "na tapetę" już teraz.
Punktem wyjścia jest przyjęcie założenia że potrzebujemy taniego, jednolitego dla zastępu, lub przynajmniej sekcji ubioru w kamuflażu. Odpowiedź jest więc prosta: demobil. Tylko jaki demobil? Ze względu na efektywność kamuflażu, wygodę użytkowania i cenę, preferuję albo demobil niemiecki, albo brytyjski.
Od czego zacząć, co kupić najpierw żeby wyszło tanio i jednocześnie można było zacząć zabawę? Myślę że podstawowy zestaw: Po pierwsze: kurtka. Można ją nosić zarówno latem, jak i zimą, a w kieszeniach nosić potrzebne nam w terenie rzeczy. Po drugie: spodnie w kamuflażu, Jeśli ktoś cierpi na kompletne braki pieniężne, można się wstrzymać ze spodniami w kamuflażu i ograniczyć się do spodni oliwkowych, które można nosić też do munduru harcerskiego. Tyle brytyjskie, lub niemieckie spodnie to wydatek 20-30 zł, za które mamy proste, dobre spodnie do użytku zarówno w terenie, jak np. podczas prac obozowych. gdy to już mamy kolejna rzecz to nakrycie głowy, oraz jakieś proste oporządzenie. Przy czym przyda się ono dopiero z AEGiem, czyli repliką elektryczną, magazynki do taniej, sprężynowej strzelby można nosić w kieszeni kurtki. osobno więc zajmę się np. ubraniem, a potem oporządzeniem. Wszystkie ceny są podane orientacyjne, można znaleźć te rzeczy taniej, ale i drożej.
Na razie o tym od czego zacząć, a kształt systemu wyposażenia opiszę w przyszłym poście.

DPM, ubranie.
Podstawowy, najtańszy zestaw to kurtka Combat Jacket "Soldier 95", spodnie Lightweight i kapelusz
  • Kurtka: Wspomniałem już o niej w pierwszym poście. Można ją znaleźć zarówno na allegro, jak i w większości sklepów militarnych. Używane, ale w dobrym stanie kosztują ok. 40-60 zł. Co za to dostajemy. Lekką (bawełna o splocie ripstop) i pojemną kurtkę. Ma 4 duże kieszenie zewnętrzne, po 2 ma piersiach i na dole kurtki, zapinane na guziki kanadyjskie, które łatwo obsługiwać nawet w rękawiczkach, oraz 2 wewnętrzne kieszenie na piersiach. Zapinana jest na suwak i co prawda nie ma kaptura, ale posiada wysoki kołnierz, tzw. "sztormowy". A czemu jest taka świetna, można przeczytać np. tu: http://dpm-soldier.pl/mundur/co_trzymac_w_kurtce.html
Opisywana kurtka i spodnie. Zdjęcie: A. Endzelm
  • Spodnie: http://dpm-soldier.pl/mundur/spodnie.html najlżejsze "bojówki" jakie kiedykolwiek nosiłem. Idealne do noszenia latem, ale sprawdzają się również przez resztę. roku. Prosty krój, 2 kieszenie klasyczne, 2 duże kieszenie na udach zapinane na guziki kanadyjskie. Jedynym ich minusem jest to, że jeśli trafimy na używane, materiał szybko przeciera się na kolanach. Kosztują od 15 złotych za używane egzemplarze, do 25-35 za egzemplarze w lepszym stanie i praktycznie nowe.
  • Nakrycie głowy: Najlepszy byłby do tego kapelusz w kamuflażu DPM, ale na allegro zadziwiająco trudno trafić na brytyjskie kontraktowe kapelusze w wersji leśnej, przy łatwych do dostania kapeluszach pustynnych. Pozostaje szukanie w sklepach militarnych, w których zdarzają się w cenach ok 20-30 zł. Przy czym osobiście nie jestem pewien ile z tego to cywilna produkcja, a ile rzeczywisty demobil. Oczywiście w zastępstwie można używać kapelusza "boonie hat" w kolorze oliwkowym. Jeśli jesteśmy na grze harcerskiej: żadna różnica, nawet lepiej jeśli nie jesteśmy w pełnym kamuflażu, a "w trakcie airsoftu" na kapeluszu i tak powinno znajdować się maskowanie, sztuczne z kawałków materiału, juty, sznurków itp. oraz naturalne: z zerwanych roślin, trawy i liści. Zimą można nosić zwykłą wełnianą czapkę w jakimś "naturalnym kolorze".
 Co poza tym? Przede wszystkim koszula na lato, kurtka membranowa, oraz ewentualna wymiana (lub zakup zamiast, jeśli od razu dysponujemy większą ilością pieniędzy) kurtki Combat Jacket na Smocka Soldier 2005. Kurtka ta jest dłuższa od S'95 i ma przyszyty na stałe kaptur zamiast wysokiego kołnierza. Jej koszt to od 70 za używane do ok 120 zł za nowe. Może wydawać się że to mało, ale mogę z własnego doświadczenia stwierdzić, że gdy zaczniemy nosić smocka, "kurtka bojowa" to "już nie jest to samo", mimo tak małych różnic.
Koszula: cienka, idealna na upały koszula z 2 dużymi kieszeniami na piersi i wykładanym kołnierzem, noszona w spodniach.
 
Koszula. Nic więcej, nic mniej. Zdjęcie: L.Mielczarek

Kurtka membranowa: nazywana potocznie goreteksem, mimo wykonania z innej membrany MVP. Zależnie od modelu ma albo suwak-przelotkę do kieszeni kurtki (starsze), albo 2 kieszenie piersiowe i przelotkę (nowsze). Prosta kurtka membranowa, już opisywałem jak działa. O ile smock wytrzymuje mżawkę, czy przelotny deszcz, to kiedyś przemaka. Dla tego na dłuższe deszcze, albo podczas ulewy zakładamy "gore". Ceny oscylują na podobny poziomie jak za smocki S'2005.

Flecktarn, ubranie
Równie tani, a nawet tańszy jest demobil niemiecki. Co prawda moim prywatnym zdaniem nie jest aż tak funkcjonalny jak brytyjski, ale i tak posiada świetny współczynnik jakości do ceny, zwłaszcza jeśli porównamy go z np. z polskimi mundurami. Podstawowy zestaw jest taki sam jak w przypadku DPMu: kurtka, spodnie, coś na głowę i bluza na lato.
Kurtka: parka Bundeswehry jest wykonana z grubszego materiału niż kurtki brytyjskie, jest zapinana na napy ("wciskane guziki") i ma mniejsze kieszenie: 2 na piersiach, jedna wewnętrzna i dwie "wpuszczone" na dole, zapinane na suwak. Oraz jedną małą na ramieniu. Za to ma integralny kaptur. Zależnie od rozmiaru, na allegro kosztuje już od 18 zł + przesyłka, a w sklepach stacjonarnych zwykle ok 40 zł.
Parka BW od przodu. Źródło: http://www.flecktarn.co.uk/flcpk1ua.html
Spodnie i bluza: praktycznie od brytyjskich odróżniają je jedynie grubszy materiał i napy zamiast guzików kanadyjskich. Spodnie da się znaleźć na allegro już od 10 zł, a bluzy 5 zł.
kurtka membranowa: niemieckie kurtki "goreteksowe", podobnie jak reszta podstawowego zestawu są nieco tańsze od brytyjskich i kosztują zwykle ok 40-60 zł. Posiada 2 dolne kieszenie, takie jak w parce.
 
Z lewej: bluza i spodnie, kurtka przeciwdeszczowa. Z prawej: parka.
Nakrycie głowy. Co prawda regulaminowym nakryciem głowy w armii niemieckiej jest czapka z daszkiem o "klasycznym niemieckim kroju", ale osobiście gdybym kupował wyposażenie we flecktarnie zdecydowałbym się na jakiś kapelusz cywilnej produkcji w tym kamuflażu, typu boonie hat z szerszym rondem, lub bush hat o "wędkarskim" kroju, z węższym rondem. Czemu? Przede wszystkim ponieważ kapelusz łatwiej zakamuflować dzięki taśmie przyszytej u nasady ronda. Jeśli opleciemy ją jakąś gumą, możliwe jest łatwe nałożenie na kapelusz maskowania, o którym wspominałem już przy okazji kapeluszy brytyjskich. Czapki z daszkiem o wiele trudniej zakamuflować, a głowa ma na tyle charakterystyczny kształt i jest zwykle na tyle widoczna, że często to właśnie ona przesądza o tym czy zostajemy zauważeni, czy nie.

Wyposażenie: jeśli mowa o tanim oporządzeniu na start, to do wyboru są 3 opcje: brytyjski chest rig, niemieckie pasoszelki, albo zbieranie na coś droższego i noszenie rzeczy po kieszeniach.
Chest rig: po rosyjsku "lifczik", po polsku "stanik", lub "chińczyk", z racji sposobu noszenia i pochodzenia pomysłu. Najkrócej można go scharakteryzować jako panel noszony przed sobą na piersi, z szelkami skrzyżowanymi na plecach. Brytyjski chest ma na stałe przyszyte 3 ładownice na magazynki, oraz 2 kieszenie ogólnego przeznaczenia, np. na manierkę. Na allegro kosztują ok. 50-60 zł i ma tą zaletę, że da się w nim nosić magazynki od AK bez przeróbek, czy dokupowania ładownic. Więcej o cheście tu: http://dpm-soldier.pl/oporzadzenie/chest_rig.html
Droższe opcje to kamizelka Assault Vest za ok 100 zł i pasoszelki PLCE za 150-180 zł.
Pasoszelki BW systemu Soldat 95. Prosty system oparty na pasie, szelkach przenoszących ciężar z pasa i przypinanych do pasa ładownic na magazynki, saperkę, manierkę i torby "na wszystko". Bardzo klasyczny zestaw, jedynym problemem przy niemieckich pasoszelkach jest to, że mają dedykowane tylko dla nich zapięcia, więc jest problem z dopinaniem kolejnych kieszeni i ładownic. Co prawda są "patenty" na montowanie systemu Molle, ale to nie to samo co dedykowane zapięcie. Koszt takich pasoszelek to też do 50 zł. O pasoszelkach (między innymi) można poczytać np. tutaj: http://wmasg.pl/pl/articles/show/3426

O całym systemie wyposażenia, czyli "do czego dążyć" gdy już się wybierze kamuflaż obowiązujący w sekcji, napiszę w kolejnym poście.

poniedziałek, 17 września 2012

Mundur harcerski i wariacje na jego temat.

Tym razem post będzie napisany w formie przypominającej regulamin. Oczywiście nie jest on żadnym obowiązującym regulaminem, co najwyżej rodzajem opartego o realia 23 DH "Czarna Woda" komentarza uzupełniającego obowiązujący regulamin mundurowy ZHP który można znaleźć np. pod tym adresem: http://dokumenty.zhp.pl/pliki/glowny_20070925_85138_u_gk_209_2005.pdf. Wydaje mi się jednak że taka forma będzie łatwiejsza do zrozumienia i np. wykorzystania na zbiórkach, ponieważ przedstawia konkretne przykłady: "to w takie sytuacji, a to z tym". Jednocześnie postaram się odwoływać do poprzedniego postu nt. warstw ubioru.

Czarna podkoszulka z chustą w barwach drużyny. Odpowiada punktowi 1.1 części IV regulaminu.
Noszona przez osoby nie posiadające jeszcze munduru w sytuacjach w których inne osoby są w mundurach, oraz latem w trakcie wyjść i wycieczek w których występujemy jako zwarta, zorganizowana grupa harcerska. W takiej sytuacji nosimy podkoszulkę z chustą ponieważ w mundurze mogłoby być za gorąco i nie chcemy go zapocić, lub byłby zbyt oficjalny, np. na trasie wycieczki.
Do podkoszulki z chustą, o ile jest to możliwe nosi się dół munduru, czyli w przypadku chłopaków: spodnie, o których napiszę zaraz, a w przypadku dziewczyn: spódnicę.
To również jedyna sytuacja w okresie ciepłym w której mamy na sobie część munduru i możemy założyć inne nakrycie głowy niż mundurowe (w naszym przypadku beret). Ponieważ mowa o letnich, np. obozowych wycieczkach, może to być dowolny kapelusz, lub czapka, np. kapelusz boonie wykorzystywany w ubiorze polowym.
Wersja żeńska: czarna podkoszulka, chusta, spódnica i wygodne nakrycie głowy.

Wersja męska: czarna koszulka, chusta, spodnie mundurowe i czapka którą można nosić też w terenie
 
Mundur harcerski. Wszystko wydaje się proste, ale zawsze pojawiają się problemy. Główne to: noszenie beretu, dobór spodni i noszenie spódnicy.

Aby wyjaśnić te sprawy trzeba zagłębić się trochę w historię i formę munduru.
Badden-Powell i forma munduru skautowego, jaka przetrwała do dzisiaj to początek XX wieku, jeszcze przed pierwszą wojną światową. Czyli czasy w których dla typowego mężczyzny kapelusz, garnitur, koszula i krawat nie były ubiorem odświętnym, a codziennym: tak ubrani wychodzili do pracy nawet robotnicy fabryczni których marynarki i koszule może były z tańszych materiałów, ale to nadal były marynarki i koszule. Typowa kobieta nosiła długą spódnicę i nie wychodziła na ulicę bez nakrycia głowy, modnym ubraniem dziecięcym był strój marynarza, a mundurki szkolne miały często wysokie kołnierze-stójki. A tak poza tematem: jeśli pojawi się zapotrzebowanie na więcej wiadomości o modzie początków XX wieku zawsze mogę coś skrobnąć, lub podlinkować. A na razie, dla zrozumienia klimatu czasów w których powstał mundur skautowy, trochę zdjęć:


Jednak kontynuujmy.Przy takich ubiorach społeczeństwa Badden-Powell musiał stworzyć dla skautów ubiór zarówno wygodny w polu, jak i schludny w mieście (pamiętajmy że standardu i zasady ubioru były o wiele wyższe i dokładniejsze niż dziś). I co z tego wyszło? Cytując Małkowskiego: "Angielscy scouci noszą zawsze prócz tego kapelusze z szerokimi kryzami, koszule flanelowe lub khaki, krawat, chustkę na szyję, krótkie spodenki i pończochy. (...) Chustka na szyję, krawat i wiązka wstążek  na ramieniu są utrzymane w barwie patrolu". Co to oznacza? Mundur, jeśli chodzi o schludność ubioru to tak na prawdę koszula z krawatem! Nie bluza, kurtka czy podkoszulka, tylko koszula, na równi z białą, wyjściową koszulą. I tak powinniśmy go traktować. Jeśli już uzgodniliśmy czym jest mundur, łatwo jest przejść jest do problemów związanych zwykle z "dołem" munduru. Szczere pytanie do dziewczyn: czy założyłybyście jeansy do białej wyjściowej bluzki? O wiele lepiej pasuje do niej spódnica. I dla tego częścią munduru jest spódnica. Bo mundur to nie tylko sama koszula mundurowa. Mundur wg. regulaminu to całość czyli koszula (wyraźnie jest tak nazwana w regulaminie), spódnica, pas, chusta, getry i nakrycie głowy.
Drugim problemem są spodnie u chłopaków. Jakie spodnie nosić do munduru? Już chyba doszliśmy do tego że schludnie wyglądające, a więc nie dresy, czy szorty. W regulaminie ta kwestia jest opisana tak: "Spodenki (zielone), lub długie spodnie wg wzorów ZHP. Dopuszcza się noszenie innych długich spodni oliwkowych, czarnych, lub granatowych (o jednolitej barwie), jednolicie w całej drużynie." Ponieważ nie przyjęły się u nas w drużynie krótkie spodenki, ani spodnie wg wzoru ZHP, jednolitymi dla całej drużyny powinny być długie spodnie oliwkowe. Tyle że regulamin swoje, a życie swoje.


Spodnie męskie. Długie, oliwkowe z kieszeniami cargo na biodrach, określane popularnie jako "bojówki". O prostym kroju "typu wojskowego", lub z demobilu.W regulaminie mundurowym nie ma ani słowa o kamuflażu wz.93 "Pantera", który (co mnie dziwi, ale o tym kiedy indziej) jest tak popularny wśród harcerzy. Bojówki w kamuflażu można przymknąć oko w dwóch przypadkach: spodnie w wz.93, gdy stanowią zastępstwo dla spodni oliwkowych z racji mało kontrastowej, zielonej kolorystyki, oraz spodnie w kamuflażu leśnym, należące do ubioru polowego. A więc nie pustynne, w Multicamie, czy "Metro" tylko kamuflażu brązowo-zielonym (oczywiście kolorystyka różni się zależnie od wzoru kamuflażu. Chodzi raczej o ogólny "odcień"). Następne w kolejce są czarne długie spodnie. Granatowe jeansy są kompletną ostatecznością, jeśli dana osoba nie ma innych spodni. Przy czym jeansy powinny być ciemne i proste w kroju, bez przetarć i fantazyjnych wzorów. Oczywiście spodnie do munduru zawsze nosimy z paskiem.
Sytuacją preferowaną jest posiadanie minimum dwóch par spodni: jedna oliwkowa zakładana do munduru, oraz druga w kamuflażu jednolitym dla ubioru polowego wykorzystywana w zajęciach leśnych i obozowych.
Z lewej spodnie w kamuflażu wz.93 "Pantera", z prawej oliwkowe. Jak widać "pantera" stanowi zamiennik oliwki tylko dla tego że ma drobny i mało kontrastowy wzór oraz szybko blaknie po kolejnych praniach. Sprawa wpuszczania nogawek w cholewki butów za kostkę, wypuszczania ich, lub noszenia luźno opuszczonych to jeszcze inna, trudna filozofia. Zdjęcie: L. Mielczarek
Przykładem sytuacji w której trzeba założyć jeansy do munduru bo nie ma już inne alternatywy jest np. powrót z obozu, gdy wszystkie inne spodnie są za brudne do noszenia. Jednocześnie widać że spodnie są dobrze dobrane: ciemne, o prostym kroju, z założonym pasem harcerskim.
Nakrycie głowy. Beret nie jest idealną ochroną przed słońcem, deszczem i chłodem, ale jest w stanie sprawdzić się w każdej z tych sytuacji. Przede wszystkim należy zadbać o jego dobre ułożenie. Ponieważ tak na prawdę porządny ubiór wyjściowy bez nakrycia głowy jest niekompletny a chodzenie z gołą głową po ulicach to względnie współczesna moda. Jeśli mamy na sobie mundur, jedyną sytuacją w której możemy założyć inne nakrycie głowy to mróz, gdy możemy założyć czapkę zimową.

Przy niższych temperaturach mundur powinno się traktować jako warstwę 4 systemu ubioru czyli koszulę pod którą nosimy podkoszulkę. Na mundur zakładamy:
Czarny polar lub bluzę: gdy pogoda jest chłodna, ale nie wietrzna, czy deszczowa. Taki polar stanowi podstawowe ubranie wyjściowe zakładane do munduru i sprawdza się również na oficjalnych, publicznych wydarzeniach. Przy założonym polarze chusta jest wyciągnięta na zewnątrz przez rozsunięty częściowo suwak. Kołnierz może być wyłożony. Oczywiście zakładamy beret, który dodatkowo chroni głowę np. przed wychłodzeniem
Czarny polar jako element "stroju wyjściowego", w tym przypadku na ognisku obrzędowym. Zdjęcie L. Mielczarek
Kurtka: zakładana gdy konieczna jest ochrona przed wiatrem i deszczem. W przypadku oficjalnych, publicznych wydarzeń preferowana jest kurtka w kolorze czarnym, w celu uzyskania jednolitego wyglądu grupy. Poza takimi wydarzeniami, np. na imprezach czysto harcerskich, czy wewnątrz drużyny można wykorzystywać kurtki z ubioru polowego, czyli parki lub smocki, o ile nie pojawiła się informacja rodzaju "bez kamuflażu, czarna góra". Jeśli to możliwe w każdym przypadku postępujemy tak jak przy polarze: wyciągamy chustę na kurtkę i zakładamy beret.
W przypadkach wymagających założenie kurtek przeciwdeszczowych z membraną (ciągły deszcz, silny wiatr, śnieg) ochrona jest ważniejsza od kompletnie jednolitego wyglądu: lepiej pozostać suchym w różnych kurtkach niż zmoknąć i zachorować w jednakowych polarach. Przy czym zachowanie jednolitego wyglądu jest preferowane, np. przez noszenie kurtek goretexowych w takim samym kamuflażu przez całą grupę biorącą udział w wydarzeniu.
Kolejne porównanie, od lewej: oliwkowa kangurka, czarna kurtka i "goretex" w kamuflażu DPM. Bo czasem nawet kadra nie jest w stanie wyglądać jednakowo... Zdjęcie: L. Mielczarek
Pałatka: Jeśli chodzi o ochronę, stanowi ona odpowiednik kurtki przeciwdeszczowej, należy jednak pamiętać o tym że została wykonana z brezentu który z czasem namaka i jest dosyć ciężka. Jednocześnie z powodu formy pałatki nadaje się ona raczej do działań stacjonarnych (np. warta przy pomniku), niż różnego rodzaju aktywności, mimo swojej zalety jaką jest łatwa do uzyskania jednolitość wyglądu, gdy cała grupa założy pałatki.

czwartek, 13 września 2012

Warstwy ubioru: początek serii dla harcerzy.

Tak jak napisałem, oto pierwszy mój prawdziwy tekst-kompilacja. Zaczynam od czegoś w rodzaju poradnika dla harcerzy z mojej drużyny.
Nie da się cały rok przebiegać w „bawełniaku”, mimo najszczerszych chęci niektórych, więc istnieją więc całe systemy ubiorów, które opierają się na zasadzie ubierania się „na cebulkę” i pozwalają na działanie w terenie w najróżniejszej pogodzie. I to ubieranie się na cebulkę pozwala wyjaśnić pytanie który usłyszałem na tegorocznym obozie: „Czemu wy macie tyle kurtek”. Odpowiedź: odpowiednie narzędzie do odpowiedniej sytuacji. Wykorzystane zdjęcia pochodzą z przejrzanych zasobów osobistych i drużyny.
Poziom 1: bielizna, czyli podkoszulek z krótkim rękawem i bokserki. Jako warstwa najbliższa ciału ma przede wszystkim odprowadzać pot. Czemu to takie ważne? Poci się każdy, bez wyjątku, co najwyżej niektórzy bardziej, niektórzy mniej. Jeśli spocimy się w bawełnianej podkoszulce, ta nasiąknie potem, a potem może zamienić się w zimny kompres: jeśli wiatr, albo niższa temperatura dotrze do podkoszulki, bardzo szybko będzie nam zimno przez wychładzającą nas mokrą podkoszulkę. A chyba nikt nie chce mieć zimnego okładu na nerkach, bo może to grozić np. przeziębieniem. Co w takim razie zrobić? Odpowiedzią są podkoszulki termoaktywne, czyli takie, które odprowadzają wilgoć na zewnątrz i szybko wysychają. Przypominam sobie sytuację na obozie w której miałem na sobie podkoszulkę z coolmaxu, brytyjską bawełnianą koszulę i pasoszelki. Mimo że koszula była dosłownie mokra, podkoszulka była sucha: cała wilgoć przesiąkła do koszuli i nie stykała się bezpośrednio z ciałem. Kolejnym pytaniem jest w takim razie skąd takie coś dostać? Najprostszy sposób to albo wojskowe podkoszulki z coolmaxu, który przypomina trochę siatki używane w ubraniach, np którymi podszywane są kurtki przeciwdeszczowe (oczywiście nie ma oczek na wylot), przede wszystkim brytyjskie, które na allegro kosztują po kilkanaście, dwadzieścia złotych, albo podkoszulki sportowe, które mogą być o wiele droższe, ale nie koniecznie, jeśli nie mamy alergii na ciuchlandy.

Poziom 2: ciepła bielizna, czyli podkoszulka z długim rękawem i kalesony. Najlepiej z cienkiego polaru lub wełny, ponieważ nie będą stanowiły przeszkody dla potu, „odprowadzanego” przez ewentualny poziom 1. Ciepła bielizna stanowi przede wszystkim pierwszą warstwę izolacyjną, utrzymującą w sobie, między włóknami, ciepłe powietrze, które oddziela nas od chłodu otoczenia. Zakładamy ją gdy robi się za chłodno na noszenie samej podkoszulki i innych warstw o który wspomnę zaraz. Poza tym poziom 2 ma kolejną zaletę: można jej używać jako ciepłej piżamy. Skąd to wszytko brać: wszelkiej maści źródła odzieży wojskowej, albo turystycznej. Przykładem takiego wojskowego ocieplacza jest amerykańska bielizna termoaktywna lev. 2, jej helikonowska kopia, ale też brytyjski Norgie Shirt, czy zielony „dres” WP. Przy czym dwie ostatnie średnio pasują do koncepcji ponieważ są zrobione z gęsto tkanej bawełny. Do tej pory nie narzekałem na swoje Norgie, ale należy pamiętać że to ubranie koncepcyjnie dosyć stare, co najmniej z lat 90-tych, od tamtego czasu nastąpił znaczny postęp w dziedzinie materiałów. No i wszelkiej maści ubrania turystyczne: cienkie polary, czy różne ubrania z wełny. Musimy jednak pamiętać ogólną zasadę: „demobil” jest oczywiście zwykle tańszy, ale często nie zapewnia aż tak dobrej ochrony jak porządne ubrania turystyczne. Ubrania wojskowe są dobre, ale z tyłu głowy zawsze kołacze się gdzieś jedna z zasad Murphiego: „Twój sprzęt wyprodukował ten, kto dał najniższą cenę na przetargu.”

Poziom 3: warstwa ocieplająca. Porządny gruby polar, lub sweter z prawdziwej wełny. Dobry polar to w okresie chłodnym nasza główna warstwa utrzymująca ciepło przy ciele. Polar nie jest kurtką przeciwdeszczową, czy wiatrówką: utrzymuje ciepło, ale wiatr przedostaje się przez niego z łatwością. Musimy pamiętać że nie jest ubiorem uniwersalnym, tylko „plastikowym”, współczesnym odpowiednikiem swetra. I tak jak wełniany sweter działa, ponieważ powietrze, które znajduje się pomiędzy włókami stanowi naszą warstwę izolacyjną. Czego należy szukać w tej warstwie? Tym razem, jeśli nie jesteśmy nastawieni na zbieranie zestawu wyposażenia jakiejś konkretnej armii (przy czym polary WP i zielone polary armii brytyjskiej są podobno godne polecenia. Podobno, ponieważ żadnego z nich nie nosiłem), to nastawiamy się na grubość polaru i nie musimy tak bardzo przejmować się marką turystycznego polaru (chyba że szukamy oryginalnego Polartecu, który jest tym czym Adidas dla „adidasów”, oraz Electrolux dla odkurzaczy). O ile bluzy polarowe które można stosować jako ciepłą bieliznę, czyli poziom drugi mają gramaturę 100 g/m kwadratowy , to typowa „uniwersalna” bluza polarowa ma zwykle gramaturę 200 g/m kwadratowy. Zaś ciepłe, najgrubsze polary to gramatura 300g/m kwadratowy. „200tki” są najpopularniejsze i zwykle wystarczą na warunki w jakich wyruszamy w teren. A jak jest bardzo zimno, zawsze można założyć pod niego „100tkę”.
Oprócz tego że polar jest ciepły, to pasuje do każdej sytuacji: i do munduru i do symulacji ratowniczej.


Poziom 4: bluza. W systemie ubioru armii amerykańskiej na tym miejscu znajduje sie tzw. windshirt, czyli bardzo lekka bluza chroniąca jedynie przed wiatrem. Jej cywilne odpowiedniki można często spotkać u rowerzystów. W naszej harcerskiej sytuacji może to być koszula mundurowa (o powiązaniu przedstawianego systemu z mundurem zapewne powstanie oddzielny post), wojskowa bluza lub koszula, albo zwykła cywilna bluza. Poziom 4 nosimy przede wszystkim w latem, jako ubiór wierzchni, na podkoszulkę, albo pod dachem. Dobrymi przykładami są ty bluza BW (niemiecka), oraz brytyjska koszula mundurowa. Są zrobione ze względnie cienkiej bawełny i nie chronią zbytnio przed chłodem i mocniejszym wiatrem. Najwyżej przed komarami, obtarciami i słońcem. Bluza mundurowa WP, czyli „bawełniak” z racji konstrukcji zaliczałby się do tej grupy, ale z racji grubego materiału „wisi” gdzieś pomiędzy tym, a następnym poziomem. Co wyciąga na wierzch jego wady: przede wszystkim kołnierz który jedynie wygląda, ale nie chroni przed wiatrem. Jeśli bluza nie jest luźna, noszenie pod nią polaru może być problematyczne, a gruby materiał nasiąka wodą i wolno schnie.
Oto do czego tak na prawdę jest bluza: żeby nie biegać latem po lesie w samej podkoszulce.

Poziom 5: kurtka. Lekka kurtka chroniąca przed wiatrem, oraz częściowo przed deszczem. Pamiętajmy że taka kurtka nie jest od „grzania” sama z siebie. Jej zadaniem jest być „tarczą”. Od utrzymania ciepła jest bielizna i polar. Tu należy omówić oddzielnie 3 różne typy kurtek: wojskowe smocki i parki, kurtki softshellowe, oraz cywilne tanie, cienkie kurtki przeciwdeszczowe.

Smocki i parki: wojskowe kurtki ze względnie cienkiej bawełny (nadal cieńsze od bawełniaka). Mogą nam służyć praktycznie przez cały rok: od jesieni do wiosny oraz w letnią niepogodę. Dzięki gęstemu splotowi dobrze chronią przed wiatrem, a ponieważ niekiedy bywają fabrycznie impregnowane, również przed lżejszym deszczem, czy śniegiem. Kolejną z ich zalet jest wyskoki kołnierz i/lub kaptur. Zwykle są długie, niektóre sięgają do kieszeni spodni, a niektóre nawet do pół uda. Poza tym są luźne jak na swój rozmiar, ponieważ z założenia mają zmieścić pod sobą kilka warstw ocieplających. Czym różni się parka od smocka? Przykładem parki jest kurtka BW: długa, ma kaptur, da się doczepić ocieplającą podpinkę, 6 kieszeni: 2 na piersiach, jedna wewnętrzna, 2, dolne na suwak, wpuszczone w kurtkę i jedna malutka na ramieniu. W terenie, bez rozpinania kurtki możemy więc wykorzystywać tylko 4 kieszenie. A smock? To kurtka w której „Jacek, czego ty nie masz w tej kurtce?”. Brytyjski smock Soldier 2005 oprócz kaptura ma 7 kieszeni: 2 duże dolne, 2 duże na piersi, 2 duże na piersi do których można dostać się przez pionowe suwaki, oraz jedna malutka na ramieniu (osobiście noszę w niej zapalniczkę bo tylko ona się mieści, ale o sztuce pakowania się w kurtkę również kiedy indziej). A to i tak nie maksimum, bo istnieją kurtki które mają jeszcze więcej kieszeni. Ma przede wszystkim pomieścić najróżniejsze drobiazgi które mogą się nam przydać w terenie i stanowi odzwierciedlenie maksymy „Walczysz tym co masz na pasie, żyjesz z tego co masz w plecaku, uciekasz z tym co masz w kieszeniach.” Przyznaję się, jestem miłośnikiem smocków, nie ma wg. mnie równie uniwersalnej kurtki w teren.
Jak widać smock jest uniwersalny: da się go nosić cały rok. Dla porównania starsza wersja kurtki: Soldier 95: praktycznie identyczny materiał i rozkład kieszeni (nie ma malutkiej na ramieniu), jest jedynie nieco krótsza i zamiast kaptura ma wysoki kołnierz. Marzec, w wielu miejscach jeszcze leżał śnieg.
Zdjęcie: A. Endzelm
Sostshelle: jeden z wynalazków współczesności, który rozpowszechnił się się zarówno w turystyce, jak i wojsku. Soft shell to przede wszystkim tkanina: nylon, lub syntetyk, który swoją wiatrodporność zawdzięcza przede wszystkim temu w jaki sposób została utkana. Gdy dodamy do tego zaimpregnowanie chroniące przed drobnym, krótkim deszczem, otrzymujemy tkaninę, która o wiele lepiej działa z bielizną termoaktywną i polarami, niż kurtki z bawełny. Trudniej jest się w nich zapocić i lepiej odprowadzają wilgoć na zewnątrz, dzięki czemu możemy uniknąć mokrej plamy zimna na nerkach. Poza tym tkanina jest bardzo lekka i można z niej tworzyć kurtki o wiele lżejsze od bawełnianych, a jednocześnie sprawujące się lepiej. Istnieje jednak jeden problem. Ponieważ softshelle stały się modne, nie każdy „softszel” jest tak na prawdę sostshellem. Tanie bluzy i kurtki tak określane często są jedynie szyte obciśle „jak softshell”, dostają podszewkę z cienkiego polaru, a ich oddychalność (czyli możliwość odprowadzania wilgoci) zapewnia membrana (dodatkowa warstwa o której wspomnę później), a nie splot tkaniny. A dobra membrana zapewniająca dobre parametry też swoje kosztuje.

Tanie cywilne kurtki przeciwdeszczowe: sporo „turystycznych” kurtek jest szytych z impregnowanego ortalionu, lub innej cienkiej tkaniny o słabej oddychalności. Prędzej czy później przemiękną, a jednocześnie nadal łatwo jest się w nich zapocić. Ich możliwości ochrony przed wiatrem i deszczem są więc porównywalne z wojskowymi parkami. No i oczywiście są modne, a jaskrawe kolory ułatwią ratownikom znalezienie nas w razie wypadku.

Poziom 6: kurtki przeciwdeszczowe. W przeciwieństwie do poprzedniego poziomu teraz mowa o kurtkach z membraną, które są w stanie chronić przed silnym deszczem. Mowa o wojskowych, lub cywilnych „goreteksach”. Czym jest membrana o której już wspominałem? To jedna z warstw tkaniny, która odpowiada za oddychalność kurtki: nie przepuszcza wilgoci z zewnątrz, ale dzięki różnicy temperatur pomiędzy ciałem, a otoczeniem odprowadza wilgoć spod kurtki. Goretex to kolejny przykład nazwy całej kategorii produktów wywiedzionych od jednego producenta. Tak jak Polartec to prawdziwy oryginalny polar, tak Gore-tex firmy Gore to prawdziwa oryginalna membrana „goretexowa”. W przypadku takich kurtek możemy wybierać tańsze (50-150 zł) wojskowe kurtki niemieckie i brytyjskie, które mają w sobie tańszą, słabszą membranę, jak i droższe kurtki turystyczne. Jednak uwaga dla wszystkich którzy chcieliby nosić „goreteksy” jako kurtki zimowe. Te kurtki mimo że świetnie chronią przed deszczem, śniegiem i wiatrem nie grzeją same z siebie. Konieczny jest do nich polar, jak w turystycznych kurtkach „3 w 1”, w których polar można nosić jako podpinkę do kurtki. Jeśli kurtka nie ma takiej możliwości, trzeba założyć pod spód oddzielny polar.
Kurtka przeciwdeszczowa zimą? No tak, jako przykład dobrego dobrania warstw pod spód. Ze zbiorów A. Endzelm

Poziom 7: ocieplacze puchowe. Z takim ociepleniem raczej nie musimy potrzeby się spotykać, ponieważ jeśli poprawnie zestawiliśmy poprzednie warstwy, jesteśmy w stanie komfortowo poruszać się w terenie nawet przy kilkunastu stopniach poniżej zera. Problemy zaczynają się jeśli zamierzamy gdzieś siedzieć nieruchomo na mrozie, mrozy są na prawdę arktyczne i planujemy dłuższe wyjście, np. zimą w wyższe góry. Wtedy bierzemy ze sobą kurtkę puchową, którą zakładamy na polar, ale pod wierzchnią kurtkę przeciwdeszczową z membraną. Oczywiście istnieją cywilne zestawy (kurtka + spodnie) z puchu naturalnego albo sztucznego (np. primaloft), ale są też również wojskowe np. brytyjski Softie Snugpaka (producent m. in. śpiworów). Oczywiście zawsze można założyć ciepłą, cywilną kurtkę zimową, ale równie dobrze można ubrać się na cebulkę z tym co mamy.

To tyle. W planach jest stworzenie tekstu o tym jak dopasować te poziomy do munduru harcerskiego, czyli co nosić i kiedy, oraz być może tekst „dziewczyna i odzież militarna”, również z wzięciem pod uwagę noszenia różnych elementów do munduru.

środa, 12 września 2012

Na początek

Pierwszy post powinien chyba być czymś w rodzaju deklaracji, o czym będzie się pisać i kim się jest. Nie będę się na razie przedstawiać. Najwyżej dam się poznać w ewentualnych przyszłych tekstach, być może będę upuszczać informacji o sobie drobnym strumykiem.
W takim razie o czym będę pisać? Napiszę o czym mam nadzieję pisać, bo uprzedzam, że zdarzają mi się kryzysy motywacji i napady entuzjazmu. Z jednej strony będą pojawiać się przemyślenia, którymi chciałbym się podzielić. Tyle że już mam obawę, że będą banalne i będę tak na prawdę powtarzał po kimś kogo kiedyś przeczytałem. Drugim rodzajem tekstu będą teksty dla moich harcerzy: zamiast kolejny raz podlinkować im informacje których i tak nie czytają, będę starał się im tu przekazać trochę skondensowanej wiedzy. A więc i te teksty wynikają z pierwszej kategorii, bo mogą ograniczać się do powtarzania po kimś. Ale to w końcu internet, samokopiująca się pula niepotrzebnych informacji. No i trzecia kategoria. Być może będę próbował wrzucać tu teksty o historii alternatywnej, część pewnie powiązane z forum historycy.org, a część zapewne nie.
I to na razie na tyle, pewnie później trzeba będzie "skompilować" jakiś konkretny tekst.