Więcej o moich kamuflażach / More about my camo patterns:
http://jeremak.blogspot.com/2014/10/more-camo.html

czwartek, 20 września 2012

Wyposażenie i struktura, czyli marzenia komputerowego generała.

Kolejny post, stanowiący ciąg dalszy poprzedniego o "ubiorze polowym". Tym razem opiszę jaki sprzęt kompletować po zebraniu podstawowego zestawu tak, żeby wpisać się w planowaną strukturę trochę szerszej grupy w ramach drużyny, która mam nadzieję rozwinie się z obecnego zastępu. Jeśli dla kogoś tekst będzie brzmiał jak fantasmagorie, od razu uprzedzam: rozumiem tą opinię. Sam nazywam to marzeniami z serii "jak będziemy mieli własny szczep". Aha...

Struktura: najprościej oprzeć strukturę takiej grupy/pionu męskiego drużyny jest oprzeć na 4 osobowych sekcjach, stanowiących przedłużenie zastępów. Czemu akurat tak, a nie inaczej? Po pierwsze, 4 osobowa sekcja jest podstawą działania również w wielu rzeczywistych jednostek. 4 ludzi to 2 pary, grupa która jest w stanie samodzielnie prowadzić dalsze patrole, a równocześnie jest mała i łatwa do ogarnięcia. Druga przyczyna jest dosyć prozaiczna: gdy zaczynaliśmy zastępem "bawić się w airsoft" było nas właśnie czterech. Kolejną przyczyną jest to, że 4-8 osób może równocześnie tworzyć zastęp który w terenie funkcjonowałby jako jedna, lub 2 sekcje. Na chwilę obecną przewiduję 3 rodzaje sekcji:
  • Sekcja dowodzenia: obecny zastęp "Komando Foki". Działałaby jako "rdzeń" grupy, oraz jej sekcja wsparcia, z racji obecności 2 karabinków wsparcia. Zależnie od sytuacji, może zostać powiększona do 6 osób, o parę strzelców wyborowych.
  • Sekcja liniowa: 4 osoby, w tym jedna z karabinkiem wsparcia, najlepiej obsługiwanego przez zastępcę dowódcy sekcji.
  • Sekcja zwiadowcza: para strzelców wyborowych poszerzona o 2 dodatkowe osoby. Jej celem byłoby, jak sama nazwa mówi: prowadzenie rozpoznania i obserwacji na rzecz grupy.
Uzbrojenie: trzeba to sobie powiedzieć prosto z mostu: elektryczna replika airsoftowa nie jest rzeczą tanią, karabinki "do użytku" zaczynają się od 300-400 zł, zależnie od modelu i momentu (polowanie na wyprzedaże). Oczywiście można zaczynać od sprężynowej strzelby za ok 60 zł. Zabawa z nią jest świetna, "dobrze nosi", ale replika elektryczna jest celem do osiągnięcia.
Oprócz tego rzecz, którą bezwzględnie trzeba wyróżnić: obowiązkowa ochrona oczu, zależnie od upodobań. Kosztuje zwykle od 50 zł za porządne okulary ochronne, do ok 200 zł za profesjonalne gogle z szybką balistyczną.
Przede wszystkim repliki powinny być zunifikowane w sekcji pod względem magazynków z których korzystają. Tak samo jak sekcja powinna być zunifikowana pod względem wykorzystywanego kamuflażu. Obecnie wykorzystywane przez nas wzory magazynków to system AR-15 (M-4/M-16), oraz AK (preferowane magazynki od AK-74). Jeśli sekcja decyduje się na magazynki od "emek", najtańszą konkretną opcją nie jest chińska replika M-4, tylko (też chińska, ale sprawdzona) replika G-36 od JG z adapterem do magazynków. W ostateczności można zdecydować się na G-36 bez tego adaptera, ale (powtarzam się) preferowana i polecana jest wersja z adapterem.
W przypadku replika AK wybór jest większy, tylko jak wspomniałem, preferowane są repliki różnych wersji AK-74, ponieważ ich magazynki są mniej łukowe i łatwiej je wpasować do nie-dedykowanych ładownic. W przypadku "zwykłych karabinków" nie ma potrzeby "tuningowania" ich, wkładania mocniejszych sprzężyn itd. Fabryczna prędkość wylotowa wystarczy, no i cała zabawa jest bezpieczniejsza.
Karabinek wsparcia: termin ten pojawił się już gdy opisywałem sekcje, z czym się go je? Ponieważ kupowanie repliki karabinu maszynowego na każde 4 osoby jest nierealne, a każdej sekcji przydałaby się dodatkowa siła ognia, mam nadzieję wykorzystać "patent", który ostatnio powrócił w USMC pod postacią karabinka M27 IAR. Jest to zasilany ze zwykłych magazynków wariant typowego karabinka szturmowego, nie jest wydłużony, ale jest lepiej przystosowany do prowadzenia ognia ciągłego i posiada celownik optyczny o małym powiększeniu. I czymś takim byłby również u nas: karabinek korzystający z takich samych magazynków (najwyżej o większej pojemności) co reszta sekcji, zapewne bez tuningu lub z jakimś kosmetycznym. Cała jego przewaga, oprócz magazynków wynikałaby z wykorzystania taktycznego, oraz małego celownika optycznego typu ACOG, lub innego kompaktowego celownika. jego strzelec miałby za zadanie "przyciskać ogniem" cele na granicy zasięgu dając wsparcie reszcie sekcji. Co prawda zasięg AEGów nie jest na tyle duży, aby w pełni korzystać z celowników optycznych, ale wykorzystywano by je do identyfikacji celów przed "wejściem do walki", oraz w jej trakcie.
Strzelcy wyborowi korzystaliby z taka samo wyposażonych karabinków: najpewniej długiej wersji AK-74 ze składaną kolbą. W realiach airsoftu snajper traci swoją przewagę zasięgu. Dlatego nie ma co "tworzyć" chodzącego krzaka z długim "wiosłem" na którym będzie zamontowana równie duża luneta. Wystarczy para z 2 karabinkami "wsparcia" z małymi, krótkimi lunetami na nich, która będzie mogła działać razem z grupą, wspierać ją pojedynczym, celnym ogniem i obserwacją. Plus korzystałaby z dodatkowego kamuflażu, jakim są radzieckie/rosyjskie maskałaty, np, najtańszy KZS, być może uzupełniane o nieco roślinności. Jednak jak wspomniałem: daleko im do "chodzącego krzaka", jakim jest ghillie suit. Oczywiście taka funkcja łączy się z koniecznością zdobycia dodatkowej wiedzy, ale no cóż, przynajmniej jest atrakcyjna.

Opisałem już mniej więcej "wymarzoną" strukturę, teraz czas na wyposażenie. W poprzednim poście przewijało się podstawowe oporządzenie, czas na troszkę więcej.
Na wzór Brytyjczyków można wydzielić 3 zestawy/poziomy wyposażenia, dostosowane do planowanego czasu przebywania w terenie: 6, 12, 24+

6: "zestaw 6 godzinny". Podstawowy zestaw oporządzenia, wykorzystywany na krótkich akcjach/scenariuszach, gdy wiemy że mamy oparcie w jakiejś "bazie" gdzie będzie czekał na nas posiłek i będzie można uzupełnić wodę pitną. Opiera się na pasoszelkach PLCE (przy kamuflażu DPM), lub pasoszelkach S95 (przy kamuflażu flecktarn). Dopuszczalne są brytyjskie chest rigi, kamizelki na siatce (Assault Vest), lub inne kamizelki na siatce (nie ma co się gotować pod "pełnym" materiałem), do których zmieszczą się wymienione rzeczy. Przenosimy wtedy ze sobą: min. 4 magazynki low/mid cap + jeden w replice (ilość magazynków też jest "celem do osiągnięcia") + dodatkowe kulki jeśli mamy je gdzie zmieścić, min. litr wody w manierce lub innej butelce/butelkach, kurtkę przeciwdeszczową na wypadek pogorszenia pogody, jakaś "lekka przegryzka", apteczka jeśli posiadamy. Oprócz tego rzeczy takie jak kompas, notatnik, opatrunek osobisty, zapalniczka/zapałki itp. w kieszeniach kurtki. Starczy nam to na te kilka godzin w lesie i to z takim zestawem zwykle "idzie się do ataku".
Brytyjskie pasoszelki PLCE + apteczka z Miwo L. Co prawda założone nieco za wysoko, ale da się w widocznych 2 kieszeniach schować kurtkę przeciwdeszczową, manierkę i "coś na ząb".

12: zestaw 12 godzinny, który zawiera poprzedni, uzupełniony o mały plecak o pojemności ok 20-30 litrów. To zestaw "na cały dzień", z którego korzystamy jeśli spodziewamy się że nie wrócimy do "bazy" na posiłek, ale mamy zapewniony gdzieś nocleg, przy czym w razie potrzeby działania "na lekko" da się rozwinąć ten zestaw o jakieś lekkie zadaszenie i śpiwór pozwalające na pozostanie w terenie ok 24 godziny. Do plecaka zabieramy dodatkową wodę i jedzenie, zależnie od pogody może trafić do niego też dodatkowa ciepła warstwa ubrania na wszelki wypadek i zapasowe skarpetki. Poza tym w takim plecaku nosimy wszelkie "wyposażenie specjalistyczne".

24+: zestaw "24 godziny i dłużej", który zabieramy jeśli planowane jest nocowanie w terenie. Do oporządzenia (np. pasoszelek) zabieramy zamiast małego plecaka duży plecak, 60 litrowy i większy, do którego pakujemy rzeczy na zmianę, śpiwór, jakieś zadaszenie w teren (np. płachtę), jedzenie i wodę na całą dobę, lub dłużej, dodatkowe kulki. "Zabieramy swój dom na plecy". W takiej sytuacji dobre są plecaki z odpinanymi kieszeniami bocznymi (np. brytyjski Bergen), które możemy przypiąć na plecach do pasoszelek i wykorzystywać je jako mały plecak. Czemu? Często taktyka prowadzenia dalekich patroli przewiduje założenie skrytej bazy gdzieś w rejonie celu, zostawienie tam dużych plecaków i prowadzenie krótszych patroli z tej "bazy" jedynie z podstawowym oporządzeniem.

O konkretnych typach różnego rodzaju sprzętu jestem w stanie wymieniać się spostrzeżeniami w bezpośredniej rozmowie, ale nie będę dalej rozpisywał się w tym poście. Mam nadzieję że opisałem swoim harcerzom co nieco "jak wyobrażam sobie nasze funkcjonowanie" w ramach drużyny, jako swego rodzaju "pion męski".

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz