Więcej o moich kamuflażach / More about my camo patterns:
http://jeremak.blogspot.com/2014/10/more-camo.html

poniedziałek, 26 grudnia 2016

Szycie proporca: poradnik "jak dla faceta"

Przepraszam szanowne druhny że w tym tekście będę używał form męskich. W końcu ma on na celu wytłumaczenie "jak facetowi" w jaki sposób stworzyć proporzec zastępu lub drużyny. Ale oczywiście wy też możecie skorzystać z tej pomocy.

Więc chcesz żeby twój zastęp, albo drużyna miały proporzec? Przeczytałeś gdzieś że każdy zastęp i drużyna powinny mieć swój, stworzony własnoręcznie, wedle konkretnych, dawno określonych reguł? Może widziałeś gdzieś zdjęcia, albo na żywo drużynę z proporcem i spodobało ci się to na tyle że też byś tak chciał? Marzy ci się maszerowanie w kolumnie z własnym proporcem na czele? Dobrze trafiłeś. Na początek trzeba określić podstawowe wymiary. Kształt? Trójkąt? Rozmiar? Poczekaj, nie będę się rozpisywał, starsi i mądrzejsi ode mnie już to opisali. "Vademecum zastępowego i kurs zastępowych Chytrego Kota", hm. Marek Kudasiewicz "Chytry Kot", Bibliotek Kręgu Płaskiego Węzła, strona 88:
- Ma on kształt trójkąta równoramiennego po podstawie 25 cm, boki po 40 cm. - Na prawej stronie: na tle barw chusty drużyny wyhaftowany lub aplikowany (tj. naszyty np. z filcu) numer drużyny i nazwa zastępu. -Na lewej stronie: na tle koloru zastępu godło
Tyle że już widzę te pytania na "zapytaju": "Ale to jest tylko zastępu! A co z proporcem drużyny?" Spokojnie: Znowu posłużę się tekstem osoby bardziej ode mnie doświadczonej. Którym to tekstem z resztą sam się kierowałem szyjąc proporzec dla swojej drużyny. Proszę bardzo: http://wkreguwodzow.blogspot.com/2015/02/o-proporcu-so-kilka.html
Kształt, zasady, ułożenie stron i elementów. Czego chcieć więcej? Technikaliów. No dobrze, przejdźmy więc do nich.
Na początek przydałoby się ustalić ewentualne zasady dotyczące prawej strony, zarezerwowanej dla "jednostki wyższego rzędu". Czyli drużyny w przypadku proporca zastępu i hufca w przypadku proporca drużyny. I tutaj może pojawić się problem jeśli w twoim środowisku zanikło tworzenie proporców, bo możesz nie mieć łatwo dostępnego przykładu który mógłbyś skopiować. Wtedy trzeba będzie przekopać się przez kroniki, albumy fotograficzne, być może poszperać po jakiś zapomnianych zakamarkach harcówek i pudeł w siedzibie hufca, możliwe że będziesz musiał skontaktować się z seniorami.
Tylko co zrobić jeśli nie udało ci się nic znaleźć? Albo tworzysz proporzec zastępu w drużynie która powstała niedawno i nie ma w niej jeszcze żadnego proporca? Wtedy trzeba stworzyć nową tradycję i samodzielnie zaprojektować stronę "jednostki wyższego rzędu" po konsultacjach z kierującymi nimi osobami (drużynowy, rada drużyny, komendant hufca, komenda hufca).
Po upewnieniu się że niczego nie pominąłeś, można przejść do projektowania proporca. Najlepiej użyć do tego jakiegoś programu do obróbki grafiki wektorowej. Ja użyłem Corel Draw, ale równie dobrze mógłby to być np. darmowy Inkscape. Na podstawie loga drużyny, zaprojektowanego chyba już ponad 10 lat temu przez inną osobę stworzyłem pierwotny projekt proporca:
Logo drużyny
Pierwotny projekt strony drużynowej
Projekt strony hufcowej, razem z rysunkiem na którym się wzorowałem.
Ale podczas projektowania co nieco pokręciłem i już w momencie zszywania pierwszych fragmentów proporca okazało się że "coś jest nie tak" i musiałem zmienić ułożenie elementów na stronie drużynowej żeby układała się ona w miarę czytelny sposób:

Zauważyliście o co chodzi? przecież obie strony muszą się złożyć żeby stworzyć jeden proporzec, więc projektując trzeba ustawić wierzchołki obu stron w dwóch różnych kierunkach. Dla porównania: gdybyśmy chcieli zaprojektować proporzec rysując na papierze kredkami trzeba by było wyciąć z papieru romb, złożyć go wzdłuż krótszej przekątnej i skleić ze sobą środki.
Poprawiona wersja projektu strony drużynowej
Przynajmniej dzięki pomyłce udało mi się osiągnąć to, że gdy proporzec zwisa wierzchołkiem w dół barwy układają się na nim tak samo jak na chuście drużyny. A masz heraldyko!
Takie opracowane jako grafika komputerowa projekty dobrze jest wydrukować, wyciąć, skleić i zobaczyć jak projektują się na żywo, które elementy mogą być zbyt małe żeby dało się je wykonać równie dokładnie co w projekcie, gdzie konieczne będą uproszczenia, a które elementy wyglądają na niekształtnie i trzeba nad nimi dalej popracować. Oprócz tego taką papierową makietę można przynieść na zbiórkę zastępu czy rady drużyny, pokazać innym, przedyskutować jej wygląd i wprowadzić poprawki. Pamiętaj: projektujesz coś na lata, coś co w przyszłości może stać się obiektem np. takiego wydarzenia: http://www.16wdh.pl/a611,Jak-spotkali-si%C4%99-dwaj-zast%C4%99powi-Bobr%C3%B3w
Chciałbyś, co? To się postaraj. Zarówno w projektowaniu, jak i później w wykonaniu. A potem w funkcjonowaniu zastępu/drużyny, bo proporzec to jeszcze nie wszystko.
Mamy już gotowy, rozrysowany projekt. Przydałoby się więc rozpisać jak wykonać poszczególne elementy. Ja wykonałem to w formie czarno-białych, uproszczonych wersji projektu z dodanymi opisami jak wykonać dany element. Oczywiście w trakcie szycie niektóre rzeczy się zmieniały, ale przynajmniej miałem punkt wyjścia i np. wiedziałem jakie materiały kupić.
Jak widać objaśnienia odnosiły się do pierwotnej wersji projektu
Na podstawie tych objaśnień przygotowałem szablony do wycięcia. Dzięki temu mogłem odrysować poszczególne kształty, np lilijkę na tkaninie.
Mamy już zaplanowany układ proporca, wiemy jakich materiałów potrzebujemy, czas więc je kupić. Gdzie? W pasmanterii. To taki sklep z tkaninami, nitkami i innymi tego typu rzeczami jakbyś nie wiedział.
Jakie materiały będą ci potrzebne?
  • materiał w odpowiedniej barwie. Najlepiej jak najmniej rozciągliwy i niezbyt śliski. Chyba że koniecznie chcesz mieć "jedwabny" proporzec. Najlepiej rozejrzeć się za jakąś bawełną, albo bawełną z domieszką tworzyw sztucznych. Ważne żeby nie wyblakła zbyt szybko. Może być taki materiał jak na chusty (możesz nawet kupić kilka chust w odpowiednim kolorze w składnicy), ewentualnie inna bawełna o podobnych właściwościach, może być cienkie płótno bawełniane. Jak kupiłem bawełnę z domieszką tworzyw sztucznych. Jest nieco bardziej połyskliwa niż chusty, delikatnie grubsza, ale niezbyt rozciągliwa.
  • nici: takie zwykłe w szpulkach do szycia, oczywiście w odpowiednich kolorach. Będzie potrzebna do zszywania i ewentualnie drobniejszych haftów.
  • mulina: czyli grubsza nić, coś pośredniego między nicią, a włóczką z której robi się swetry. Będzie potrzeba do haftów. Jeżeli masz problem z kolorami i stojąc w pasmanterii przed całą tablicą z nićmi w różnych kolorach i stojakiem pełnym różnych mulin dostajesz ataku paniki weź ze sobą chustę drużyny i wydrukowany projekt proporca (o ile kolory na wydruku wyszły dobrze) i po prostu  powiedz "poproszę nici w takim kolorze", wskazując na chustę albo wydruk.
  • fizelina: "podkład" na który naprasowuje się tkaninę żeby można było wyciąć z niej odpowiednie kształty na proporcu. O fizelinie napiszę później nieco więcej. Ewentualnie można te same kształty wciąć z kolorowego filcu.
  • ozdobne frędzle. O ile chcesz mieć takie frędzle na swoim proporcu, różnobarwne taśmy z takimi frędzlami też można kupić w w pasmanterii.
Mamy projekt, mamy materiały czas przystąpić do pracy. Ale muszę cię ostrzec: ponieważ nie mam maszyny do szycia, większość swojego proporca uszyłem ręcznie. Tak, ręcznie. A na to potrzeba czasu. Na mój poświęciłem jakieś 2 miesiące pracy. Więc powinieneś zarezerwować sobie dużo wolnego czasu. Więc znajdź coś, co będzie "brzęczało w tle" gdy ty będziesz kręcił igłą. Jakieś seriale, filmy dokumentalne, podcasty i audycje radiowe, audiobooki. Kolejna rzecz jaką musisz sobie zapewnić to dobre oświetlenie. Skupianie się na małych detalach haftu bardzo męczy oczy, nawet przy świetle dziennym, a co dopiero przy jakiejś małej lampce. Czasami wieczorem nie dość że zapalałem światło w pokoju w którym szyłem, to miałem tuż nad głową zapaloną jeszcze dodatkowo lampkę biurową z 40 watową żarówką.
Ponieważ proces szycia był tak na prawdę procesem nauki, zacząłem od prostszej, hufcowej strony.
Pierwszą zmianą w porównaniu z projektem było wyhaftowanie muliną nazwy hufca, a nie tak jak pierwotnie planowałem: wycięcie jej z czarnej tkaniny.
 Wynikało to z problemu z którym zetknąłem się zszywając lilijkę w barwach drużyny. Materiał się "siepał": nitki wychodziły z tkaniny na jej wyciętych krawędziach. Lilijka specjalnie była wycięta większa, żeby można było zawinąć siepiące się krawędzie pod spód i bezproblemowo przyszyć ją do proporca. Jednak lilijka jest zbyt skomplikowanym kształtem żeby można było to zrobić.
Na tym zdjęciu widać moje próby podwijania krawędzi z wykorzystaniem wyciętego z papieru szablonu od którego odrysowałem kształt lilijki.
Na szczęście szybkie wyszukiwanie w internecie i rzut oka na kilka blogów o hobbystycznym rękodziele przyniosły rozwiązanie: fizelina. Tkanina z tworzywa sztucznego wyglądająca jak cienka mieszanina waty i folii na którą naprasowuje się właściwą tkaninę. Pod wpływem ciepła klej zawarty w fizelinie przywiera do tkaniny i utrzymuje jej włókna na miejscu, nawet pomimo wycięcia z niej potrzebnego kształtu. Co więcej: fizelina jest biała i na tyle szorstka że da się po niej rysować np. ołówkiem. Ułatwia to odrysowywanie kształtów. Przykładamy wycięty z papieru szablon, odrysowujemy kształt, wycinamy i przyszywamy.
Jeszcze co do fizeliny. Da się ją kupić spokojnie w pasmanterii, chociaż ja, z racji kwestii czasowych kupiłem ją w... "przemysłowym" GSie. Takie typowy sklep z małego miasteczka ze środkami czystości, narzędziami ogrodowymi, koszulami i podstawowymi przyborami pasmanteryjnymi. Tu też dodatkowa porada jeśli do tej pory nie kupowałeś nic w pasmanterii. Jeśli na pytanie ile tego potrzebujesz odpowiesz "tak mniej więcej jak 1-2 kartki A3" to usłyszysz "ale ja sprzedaję na metry..." I nie, nie metry kwadratowe. Metry bieżące. Czyli bela materiału może mieć szerokość większą niż metr, ale kupując podajesz jakiej długości fragment tego materiału chcesz.
lilijka w barwach drużyny naprasowana na fizelinę
Na zdjęciu widać dziwne zagięcie fizeliny. Wynika to z tego, że naprasowałem na nią już zszytą lilijkę i musiałem potem rozcinać fizelinę pod szwem. Gdyby robił to teraz, pewnie naprasowałbym najpierw oba kolory oddzielnie, a dopiero potem zszył ze sobą. Po wycięciu odpowiedniego kształtu lilijki przyszedł czas na jej naszycie. Prosto: na okrętkę, wokół krawędzi. Chodziło o to, żeby nie odstawała w żadnym miejscu. Najpierw "złapałem" ją w odpowiednim miejscu szpilkami, potem obszyłem rzadkim ściegiem żeby się nie przesuwała, a potem o wiele gęściej, dla wyglądu i pewniejszego umocowania lilijki na proporcu. Ręcznie, ale da się to też zrobić na maszynie, o ile da się na niej ustawić odpowiedni ścieg. Na współczesnych, domowych maszynach do szycia raczej się da. Nie wiem, nie mam.
Lilijka "złapana" szpilkami przed przyszywaniem jej do proporca
Zbliżenie na obszycie lilijki na stronie hufcowej
Gotowa strona hufcowa
Jedna ważna porada dotycząca przyszywania aplikacji: dobrze jest zarówno przed, jak i po przyszyciu wyprasować elementy.
Potem zabrałem się za stronę drużynową i zacząłem od elementów przyszywanych w taki sam sposób. Tyle że z już większym doświadczeniem.
 Na zdjęciu powyżej widać aplikację naprasowaną na fizelinę, wyciętą do odpowiedniego kształtu i "złapaną" w odpowiednim miejscu szpilkami. Widać też gęstość "wstępnego" ściegu utrzymującego aplikację na proporcu w trakcie obszywania jej gęstszym, lepiej wyglądającym ściegiem.
Kolejne zdjęcie, z kolejną naszytą aplikacją. Znowu widać różnicę gęstości między wstępnym, a ostatecznym ściegiem. Można też porównać ostateczny kształt wyciętej "fali" z pierwotnie planowanym. Oczywiście ten na tkaninie był uproszczony w porównaniu z tym na papierze.
Po przyszyciu aplikacji przyszedł czas na wyhaftowanie numeru i nazwy drużyny. W porównaniu z nazwą hufca zrobiłem małą próbę nowego ściegu na zbędnym kawałku tkaniny. Ścieg "w jodełkę" (czy jak on się tam formalnie nazywa) okazał się równy, w miarę dobrze wyglądający, gęsty i jednocześnie prosty w wykonaniu. Muszę przyznać że od teraz oznaczenia stopni na pagonach będę wyszywał właśnie nim: będą równiejsze i lepiej widoczne, a jednocześnie nadal "błękitne na czarnym".
Dwa zdjęcia numeru w trakcie haftowania go białą muliną. Widać kształt ściegu, oraz "szkic" nicią wzdłuż którego haftowałem. Takie zaznaczenie przebiegu cienką nicią wszytą fastrygą (czyli najprostszym, ale jednocześnie bardzo słabym ściegiem) pozwalało mi trzymać kształt w sytuacji w której zaznaczenie kredką, kredą, albo mydłem starłoby się w trakcie haftowania. A zapewniam: ścierało się. Przy takiej pracy palce się pocą, czasami byłem zdziwiony jak bardzo moje palce były mokre mimo tego że nie jest to jakaś ciężka fizycznie, czy stresująca czynność.
Co do zaznaczania mydłem. Większość rzeczy w proporcu rozrysowałem na tkaninie ołówkiem. Da się go zmyć, ale właśnie: zmyć. Polecam mydło: z jednej strony dobrze się trzyma i jest widoczne zarówno na dosyć jasnej, jak i czarnej tkaninie, a z drugiej strony łatwo je usunąć. Czemu wspominam tu o mydle? Bo nazwę drużyny haftowałem bez wcześniejszego szkicu nitką, od razu po rozrysowaniu mydłem. Dlatego zależało mi na tym, żeby rozrysowane napisy trzymały się na tkaninie.

Widać napis zaznaczony mydłem
Większość tych napisów robiłem podobnym ściegiem co numer, tyle że zamiast "jodełki" (>>>>) zrobiłem to swego rodzaju "dachówkami" (////) ułożonymi w jedną stroną. Jeżeli zauważasz różnicę w grubości między DR i resztą, to wynika to z tego że ścieg zmieniłem w trakcie widząc że to jednak nie to.
Po obszyciu i obhaftowaniu obu stron przyszedł czas na połączenie. Nie było to taką prostą sprawą właśnie z racji frędzli które należało wszyć między obie strony proporca. Najpierw ułożyłem obie części odwrotnymi stronami na zewnątrz, potem ułożyłem między nimi taśmę z frędzlami i złapałem to wszystko szpilkami. Potem zszyłem to fastrygą. I poddałem się.
Lewa strona hufcowej części proporca przy łączeniu szpilkami i zszywaniu fastrygą. Widoczny szew wokół lilijki i średnio estetyczne pętle zostające przy haftowaniu napisu. Ale spokojnie: i tak zostają przecież w środku.
 Ale jak to? Nie, spokojnie, nie zrezygnowałem z całego projektu. Po prostu uznałem że lepiej będzie jeśli ostateczne szwy łączące proporzec będą wykonane na maszynie: będą wtedy prostsze i mocniejsze. Jak pomyślałem tak zrobiłem i udałem się w odpowiednie miejsce (JESZCZE RAZ DZIĘKUJĘ BABCIU! No co, nie mam maszyny do szycia w domu).

Po ręcznym zszyciu odwinąłem proporzec na prawą stroną żeby zobaczyć jak będzie wyglądał gotowy. A tak prezentowała się strona drużyny już po zszyciu na maszynie:
Na czym umieścić proporzec? Na drzewcu? Jak wykonać proporzec? Tak jak laskę skautową. Czyli potrzebna nam będzie prosta, długa na ok. 170 cm, o grubości takiej "pod rękę", żeby dało się ją wygodnie trzymać laska np. z leszczyny.  równo okorowana i dobrze wysuszona. Główka może być odpowiednio wyrzeźbiona.  Przyznam że ja poszedłem na łatwiznę: lata temu w harcówce 23-ciej ostała się laska skautowa. Ładna, dobrze okorowana, nie wiadomo czyja przez kilka lat stania w kącie wygięła się w lekki łuk. Gdy musieliśmy opuścić pomieszczenie bo szkole przez 6-latki idące od 1 klasy potrzebna była kolejna sala na zerówkę, laska skautowa trafiła razem z resztą rzeczy z harcówki trafiła na mój strych. Chcąc wykorzystać ten było-nie było element historii drużyny, przeznaczyłem laskę na drzewiec proporca drużyny. Do przymocowania proporca wykorzystałem rzemyki wycięte z trzymanego "na przyda się" kawałka skóry, jeśli dobrze pamiętam: z portfela. Mają długość "na akurat". Równie dobrze można kupić gotowe rzemyki i przyciąć je z zapasem, żeby można było je łatwo zawiązać na drzewcu, można użyć też troków z dobrze wyglądającego sznurka. Co do przymocowania ich do proporca: można je przyszyć, ale równie dobrze można na krawędzi wszyć metalowe krążki, np. takie jakich używa się do robienia kolczug: są dostępne w internecie na kilogramy, a przecież do proporca potrzeba 3, może 4.
Jeśli mamy proporzec, trzeba pomyśleć nad proporcowym/chorążym. Chyba lepiej żeby nie był to bezpośrednio zastępowy, albo drużynowy. Może to być podzastępowy albo przyboczny. Można się też zastanowić nad wyznaczeniem specjalnego chorążego i mianowaniem go rozkazem. Tylko pamiętajmy że jest to funkcja reprezentacyjna. Zarówno pod względem postawy zewnętrznej, znajomości musztry i regulaminu mundurowego, ale też i postawy w słowach i zachowaniu. Proporcowy powinien być godzien tego zaszczytu, swego rodzaju strażnika symbolu honoru drużyny albo zastępu.
A co z wręczeniem? Proporzec w życiu drużyny czy zastępu nie powinien pojawić się "od tak". Powinien być zdobyty, wręczony uroczyście. Jeśli jesteś drużynowym i wiesz że jeden zastęp przygotował sobie proporzec, albo zrobiliście proporzec drużyny: jego wręczenie potraktuj jak organizację przyrzeczenia. Przyrzeczenia całego zastępu albo drużyny. Niech moment otrzymania proporca będzie "obrzędem przejścia" dla otrzymującego ją zastępu, albo drużyny.
A jaki otrzymujemy ostateczny efekt tych wszystkich prac? Dumna ze swojego proporca drużyna:
I chyba jeszcze ważniejsza rzecz: "lans na dzielni". Bo od tego jest właśnie proporzec.
To i poprzednie zdjęcie zrobione na XXVII Rajdzie Mikołajkowym


2 komentarze:

  1. Faktycznie kawał dobrej roboty tu zostało zrobione :) Na pewno taki wzór nie był łatwy do zrobienia i minęło wiele godzin aby taki proporzec wykonać. Tak myślę, czy nie lepiej byłoby zamówić z https://ctnbee.com/pl/cyfrowe-drukowanie-na-tkaninach-bawelnianych gotowego materiału z wykonanym wydrukiem na dobrej jakości tkaninie. Oczywiście samemu przygotowany to brzmi dumnie, ale jakość zamówionego jest naprawdę bardzo wysoka.

    OdpowiedzUsuń