Więcej o moich kamuflażach / More about my camo patterns:
http://jeremak.blogspot.com/2014/10/more-camo.html

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą polar. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą polar. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 17 września 2012

Mundur harcerski i wariacje na jego temat.

Tym razem post będzie napisany w formie przypominającej regulamin. Oczywiście nie jest on żadnym obowiązującym regulaminem, co najwyżej rodzajem opartego o realia 23 DH "Czarna Woda" komentarza uzupełniającego obowiązujący regulamin mundurowy ZHP który można znaleźć np. pod tym adresem: http://dokumenty.zhp.pl/pliki/glowny_20070925_85138_u_gk_209_2005.pdf. Wydaje mi się jednak że taka forma będzie łatwiejsza do zrozumienia i np. wykorzystania na zbiórkach, ponieważ przedstawia konkretne przykłady: "to w takie sytuacji, a to z tym". Jednocześnie postaram się odwoływać do poprzedniego postu nt. warstw ubioru.

Czarna podkoszulka z chustą w barwach drużyny. Odpowiada punktowi 1.1 części IV regulaminu.
Noszona przez osoby nie posiadające jeszcze munduru w sytuacjach w których inne osoby są w mundurach, oraz latem w trakcie wyjść i wycieczek w których występujemy jako zwarta, zorganizowana grupa harcerska. W takiej sytuacji nosimy podkoszulkę z chustą ponieważ w mundurze mogłoby być za gorąco i nie chcemy go zapocić, lub byłby zbyt oficjalny, np. na trasie wycieczki.
Do podkoszulki z chustą, o ile jest to możliwe nosi się dół munduru, czyli w przypadku chłopaków: spodnie, o których napiszę zaraz, a w przypadku dziewczyn: spódnicę.
To również jedyna sytuacja w okresie ciepłym w której mamy na sobie część munduru i możemy założyć inne nakrycie głowy niż mundurowe (w naszym przypadku beret). Ponieważ mowa o letnich, np. obozowych wycieczkach, może to być dowolny kapelusz, lub czapka, np. kapelusz boonie wykorzystywany w ubiorze polowym.
Wersja żeńska: czarna podkoszulka, chusta, spódnica i wygodne nakrycie głowy.

Wersja męska: czarna koszulka, chusta, spodnie mundurowe i czapka którą można nosić też w terenie
 
Mundur harcerski. Wszystko wydaje się proste, ale zawsze pojawiają się problemy. Główne to: noszenie beretu, dobór spodni i noszenie spódnicy.

Aby wyjaśnić te sprawy trzeba zagłębić się trochę w historię i formę munduru.
Badden-Powell i forma munduru skautowego, jaka przetrwała do dzisiaj to początek XX wieku, jeszcze przed pierwszą wojną światową. Czyli czasy w których dla typowego mężczyzny kapelusz, garnitur, koszula i krawat nie były ubiorem odświętnym, a codziennym: tak ubrani wychodzili do pracy nawet robotnicy fabryczni których marynarki i koszule może były z tańszych materiałów, ale to nadal były marynarki i koszule. Typowa kobieta nosiła długą spódnicę i nie wychodziła na ulicę bez nakrycia głowy, modnym ubraniem dziecięcym był strój marynarza, a mundurki szkolne miały często wysokie kołnierze-stójki. A tak poza tematem: jeśli pojawi się zapotrzebowanie na więcej wiadomości o modzie początków XX wieku zawsze mogę coś skrobnąć, lub podlinkować. A na razie, dla zrozumienia klimatu czasów w których powstał mundur skautowy, trochę zdjęć:


Jednak kontynuujmy.Przy takich ubiorach społeczeństwa Badden-Powell musiał stworzyć dla skautów ubiór zarówno wygodny w polu, jak i schludny w mieście (pamiętajmy że standardu i zasady ubioru były o wiele wyższe i dokładniejsze niż dziś). I co z tego wyszło? Cytując Małkowskiego: "Angielscy scouci noszą zawsze prócz tego kapelusze z szerokimi kryzami, koszule flanelowe lub khaki, krawat, chustkę na szyję, krótkie spodenki i pończochy. (...) Chustka na szyję, krawat i wiązka wstążek  na ramieniu są utrzymane w barwie patrolu". Co to oznacza? Mundur, jeśli chodzi o schludność ubioru to tak na prawdę koszula z krawatem! Nie bluza, kurtka czy podkoszulka, tylko koszula, na równi z białą, wyjściową koszulą. I tak powinniśmy go traktować. Jeśli już uzgodniliśmy czym jest mundur, łatwo jest przejść jest do problemów związanych zwykle z "dołem" munduru. Szczere pytanie do dziewczyn: czy założyłybyście jeansy do białej wyjściowej bluzki? O wiele lepiej pasuje do niej spódnica. I dla tego częścią munduru jest spódnica. Bo mundur to nie tylko sama koszula mundurowa. Mundur wg. regulaminu to całość czyli koszula (wyraźnie jest tak nazwana w regulaminie), spódnica, pas, chusta, getry i nakrycie głowy.
Drugim problemem są spodnie u chłopaków. Jakie spodnie nosić do munduru? Już chyba doszliśmy do tego że schludnie wyglądające, a więc nie dresy, czy szorty. W regulaminie ta kwestia jest opisana tak: "Spodenki (zielone), lub długie spodnie wg wzorów ZHP. Dopuszcza się noszenie innych długich spodni oliwkowych, czarnych, lub granatowych (o jednolitej barwie), jednolicie w całej drużynie." Ponieważ nie przyjęły się u nas w drużynie krótkie spodenki, ani spodnie wg wzoru ZHP, jednolitymi dla całej drużyny powinny być długie spodnie oliwkowe. Tyle że regulamin swoje, a życie swoje.


Spodnie męskie. Długie, oliwkowe z kieszeniami cargo na biodrach, określane popularnie jako "bojówki". O prostym kroju "typu wojskowego", lub z demobilu.W regulaminie mundurowym nie ma ani słowa o kamuflażu wz.93 "Pantera", który (co mnie dziwi, ale o tym kiedy indziej) jest tak popularny wśród harcerzy. Bojówki w kamuflażu można przymknąć oko w dwóch przypadkach: spodnie w wz.93, gdy stanowią zastępstwo dla spodni oliwkowych z racji mało kontrastowej, zielonej kolorystyki, oraz spodnie w kamuflażu leśnym, należące do ubioru polowego. A więc nie pustynne, w Multicamie, czy "Metro" tylko kamuflażu brązowo-zielonym (oczywiście kolorystyka różni się zależnie od wzoru kamuflażu. Chodzi raczej o ogólny "odcień"). Następne w kolejce są czarne długie spodnie. Granatowe jeansy są kompletną ostatecznością, jeśli dana osoba nie ma innych spodni. Przy czym jeansy powinny być ciemne i proste w kroju, bez przetarć i fantazyjnych wzorów. Oczywiście spodnie do munduru zawsze nosimy z paskiem.
Sytuacją preferowaną jest posiadanie minimum dwóch par spodni: jedna oliwkowa zakładana do munduru, oraz druga w kamuflażu jednolitym dla ubioru polowego wykorzystywana w zajęciach leśnych i obozowych.
Z lewej spodnie w kamuflażu wz.93 "Pantera", z prawej oliwkowe. Jak widać "pantera" stanowi zamiennik oliwki tylko dla tego że ma drobny i mało kontrastowy wzór oraz szybko blaknie po kolejnych praniach. Sprawa wpuszczania nogawek w cholewki butów za kostkę, wypuszczania ich, lub noszenia luźno opuszczonych to jeszcze inna, trudna filozofia. Zdjęcie: L. Mielczarek
Przykładem sytuacji w której trzeba założyć jeansy do munduru bo nie ma już inne alternatywy jest np. powrót z obozu, gdy wszystkie inne spodnie są za brudne do noszenia. Jednocześnie widać że spodnie są dobrze dobrane: ciemne, o prostym kroju, z założonym pasem harcerskim.
Nakrycie głowy. Beret nie jest idealną ochroną przed słońcem, deszczem i chłodem, ale jest w stanie sprawdzić się w każdej z tych sytuacji. Przede wszystkim należy zadbać o jego dobre ułożenie. Ponieważ tak na prawdę porządny ubiór wyjściowy bez nakrycia głowy jest niekompletny a chodzenie z gołą głową po ulicach to względnie współczesna moda. Jeśli mamy na sobie mundur, jedyną sytuacją w której możemy założyć inne nakrycie głowy to mróz, gdy możemy założyć czapkę zimową.

Przy niższych temperaturach mundur powinno się traktować jako warstwę 4 systemu ubioru czyli koszulę pod którą nosimy podkoszulkę. Na mundur zakładamy:
Czarny polar lub bluzę: gdy pogoda jest chłodna, ale nie wietrzna, czy deszczowa. Taki polar stanowi podstawowe ubranie wyjściowe zakładane do munduru i sprawdza się również na oficjalnych, publicznych wydarzeniach. Przy założonym polarze chusta jest wyciągnięta na zewnątrz przez rozsunięty częściowo suwak. Kołnierz może być wyłożony. Oczywiście zakładamy beret, który dodatkowo chroni głowę np. przed wychłodzeniem
Czarny polar jako element "stroju wyjściowego", w tym przypadku na ognisku obrzędowym. Zdjęcie L. Mielczarek
Kurtka: zakładana gdy konieczna jest ochrona przed wiatrem i deszczem. W przypadku oficjalnych, publicznych wydarzeń preferowana jest kurtka w kolorze czarnym, w celu uzyskania jednolitego wyglądu grupy. Poza takimi wydarzeniami, np. na imprezach czysto harcerskich, czy wewnątrz drużyny można wykorzystywać kurtki z ubioru polowego, czyli parki lub smocki, o ile nie pojawiła się informacja rodzaju "bez kamuflażu, czarna góra". Jeśli to możliwe w każdym przypadku postępujemy tak jak przy polarze: wyciągamy chustę na kurtkę i zakładamy beret.
W przypadkach wymagających założenie kurtek przeciwdeszczowych z membraną (ciągły deszcz, silny wiatr, śnieg) ochrona jest ważniejsza od kompletnie jednolitego wyglądu: lepiej pozostać suchym w różnych kurtkach niż zmoknąć i zachorować w jednakowych polarach. Przy czym zachowanie jednolitego wyglądu jest preferowane, np. przez noszenie kurtek goretexowych w takim samym kamuflażu przez całą grupę biorącą udział w wydarzeniu.
Kolejne porównanie, od lewej: oliwkowa kangurka, czarna kurtka i "goretex" w kamuflażu DPM. Bo czasem nawet kadra nie jest w stanie wyglądać jednakowo... Zdjęcie: L. Mielczarek
Pałatka: Jeśli chodzi o ochronę, stanowi ona odpowiednik kurtki przeciwdeszczowej, należy jednak pamiętać o tym że została wykonana z brezentu który z czasem namaka i jest dosyć ciężka. Jednocześnie z powodu formy pałatki nadaje się ona raczej do działań stacjonarnych (np. warta przy pomniku), niż różnego rodzaju aktywności, mimo swojej zalety jaką jest łatwa do uzyskania jednolitość wyglądu, gdy cała grupa założy pałatki.

czwartek, 13 września 2012

Warstwy ubioru: początek serii dla harcerzy.

Tak jak napisałem, oto pierwszy mój prawdziwy tekst-kompilacja. Zaczynam od czegoś w rodzaju poradnika dla harcerzy z mojej drużyny.
Nie da się cały rok przebiegać w „bawełniaku”, mimo najszczerszych chęci niektórych, więc istnieją więc całe systemy ubiorów, które opierają się na zasadzie ubierania się „na cebulkę” i pozwalają na działanie w terenie w najróżniejszej pogodzie. I to ubieranie się na cebulkę pozwala wyjaśnić pytanie który usłyszałem na tegorocznym obozie: „Czemu wy macie tyle kurtek”. Odpowiedź: odpowiednie narzędzie do odpowiedniej sytuacji. Wykorzystane zdjęcia pochodzą z przejrzanych zasobów osobistych i drużyny.
Poziom 1: bielizna, czyli podkoszulek z krótkim rękawem i bokserki. Jako warstwa najbliższa ciału ma przede wszystkim odprowadzać pot. Czemu to takie ważne? Poci się każdy, bez wyjątku, co najwyżej niektórzy bardziej, niektórzy mniej. Jeśli spocimy się w bawełnianej podkoszulce, ta nasiąknie potem, a potem może zamienić się w zimny kompres: jeśli wiatr, albo niższa temperatura dotrze do podkoszulki, bardzo szybko będzie nam zimno przez wychładzającą nas mokrą podkoszulkę. A chyba nikt nie chce mieć zimnego okładu na nerkach, bo może to grozić np. przeziębieniem. Co w takim razie zrobić? Odpowiedzią są podkoszulki termoaktywne, czyli takie, które odprowadzają wilgoć na zewnątrz i szybko wysychają. Przypominam sobie sytuację na obozie w której miałem na sobie podkoszulkę z coolmaxu, brytyjską bawełnianą koszulę i pasoszelki. Mimo że koszula była dosłownie mokra, podkoszulka była sucha: cała wilgoć przesiąkła do koszuli i nie stykała się bezpośrednio z ciałem. Kolejnym pytaniem jest w takim razie skąd takie coś dostać? Najprostszy sposób to albo wojskowe podkoszulki z coolmaxu, który przypomina trochę siatki używane w ubraniach, np którymi podszywane są kurtki przeciwdeszczowe (oczywiście nie ma oczek na wylot), przede wszystkim brytyjskie, które na allegro kosztują po kilkanaście, dwadzieścia złotych, albo podkoszulki sportowe, które mogą być o wiele droższe, ale nie koniecznie, jeśli nie mamy alergii na ciuchlandy.

Poziom 2: ciepła bielizna, czyli podkoszulka z długim rękawem i kalesony. Najlepiej z cienkiego polaru lub wełny, ponieważ nie będą stanowiły przeszkody dla potu, „odprowadzanego” przez ewentualny poziom 1. Ciepła bielizna stanowi przede wszystkim pierwszą warstwę izolacyjną, utrzymującą w sobie, między włóknami, ciepłe powietrze, które oddziela nas od chłodu otoczenia. Zakładamy ją gdy robi się za chłodno na noszenie samej podkoszulki i innych warstw o który wspomnę zaraz. Poza tym poziom 2 ma kolejną zaletę: można jej używać jako ciepłej piżamy. Skąd to wszytko brać: wszelkiej maści źródła odzieży wojskowej, albo turystycznej. Przykładem takiego wojskowego ocieplacza jest amerykańska bielizna termoaktywna lev. 2, jej helikonowska kopia, ale też brytyjski Norgie Shirt, czy zielony „dres” WP. Przy czym dwie ostatnie średnio pasują do koncepcji ponieważ są zrobione z gęsto tkanej bawełny. Do tej pory nie narzekałem na swoje Norgie, ale należy pamiętać że to ubranie koncepcyjnie dosyć stare, co najmniej z lat 90-tych, od tamtego czasu nastąpił znaczny postęp w dziedzinie materiałów. No i wszelkiej maści ubrania turystyczne: cienkie polary, czy różne ubrania z wełny. Musimy jednak pamiętać ogólną zasadę: „demobil” jest oczywiście zwykle tańszy, ale często nie zapewnia aż tak dobrej ochrony jak porządne ubrania turystyczne. Ubrania wojskowe są dobre, ale z tyłu głowy zawsze kołacze się gdzieś jedna z zasad Murphiego: „Twój sprzęt wyprodukował ten, kto dał najniższą cenę na przetargu.”

Poziom 3: warstwa ocieplająca. Porządny gruby polar, lub sweter z prawdziwej wełny. Dobry polar to w okresie chłodnym nasza główna warstwa utrzymująca ciepło przy ciele. Polar nie jest kurtką przeciwdeszczową, czy wiatrówką: utrzymuje ciepło, ale wiatr przedostaje się przez niego z łatwością. Musimy pamiętać że nie jest ubiorem uniwersalnym, tylko „plastikowym”, współczesnym odpowiednikiem swetra. I tak jak wełniany sweter działa, ponieważ powietrze, które znajduje się pomiędzy włókami stanowi naszą warstwę izolacyjną. Czego należy szukać w tej warstwie? Tym razem, jeśli nie jesteśmy nastawieni na zbieranie zestawu wyposażenia jakiejś konkretnej armii (przy czym polary WP i zielone polary armii brytyjskiej są podobno godne polecenia. Podobno, ponieważ żadnego z nich nie nosiłem), to nastawiamy się na grubość polaru i nie musimy tak bardzo przejmować się marką turystycznego polaru (chyba że szukamy oryginalnego Polartecu, który jest tym czym Adidas dla „adidasów”, oraz Electrolux dla odkurzaczy). O ile bluzy polarowe które można stosować jako ciepłą bieliznę, czyli poziom drugi mają gramaturę 100 g/m kwadratowy , to typowa „uniwersalna” bluza polarowa ma zwykle gramaturę 200 g/m kwadratowy. Zaś ciepłe, najgrubsze polary to gramatura 300g/m kwadratowy. „200tki” są najpopularniejsze i zwykle wystarczą na warunki w jakich wyruszamy w teren. A jak jest bardzo zimno, zawsze można założyć pod niego „100tkę”.
Oprócz tego że polar jest ciepły, to pasuje do każdej sytuacji: i do munduru i do symulacji ratowniczej.


Poziom 4: bluza. W systemie ubioru armii amerykańskiej na tym miejscu znajduje sie tzw. windshirt, czyli bardzo lekka bluza chroniąca jedynie przed wiatrem. Jej cywilne odpowiedniki można często spotkać u rowerzystów. W naszej harcerskiej sytuacji może to być koszula mundurowa (o powiązaniu przedstawianego systemu z mundurem zapewne powstanie oddzielny post), wojskowa bluza lub koszula, albo zwykła cywilna bluza. Poziom 4 nosimy przede wszystkim w latem, jako ubiór wierzchni, na podkoszulkę, albo pod dachem. Dobrymi przykładami są ty bluza BW (niemiecka), oraz brytyjska koszula mundurowa. Są zrobione ze względnie cienkiej bawełny i nie chronią zbytnio przed chłodem i mocniejszym wiatrem. Najwyżej przed komarami, obtarciami i słońcem. Bluza mundurowa WP, czyli „bawełniak” z racji konstrukcji zaliczałby się do tej grupy, ale z racji grubego materiału „wisi” gdzieś pomiędzy tym, a następnym poziomem. Co wyciąga na wierzch jego wady: przede wszystkim kołnierz który jedynie wygląda, ale nie chroni przed wiatrem. Jeśli bluza nie jest luźna, noszenie pod nią polaru może być problematyczne, a gruby materiał nasiąka wodą i wolno schnie.
Oto do czego tak na prawdę jest bluza: żeby nie biegać latem po lesie w samej podkoszulce.

Poziom 5: kurtka. Lekka kurtka chroniąca przed wiatrem, oraz częściowo przed deszczem. Pamiętajmy że taka kurtka nie jest od „grzania” sama z siebie. Jej zadaniem jest być „tarczą”. Od utrzymania ciepła jest bielizna i polar. Tu należy omówić oddzielnie 3 różne typy kurtek: wojskowe smocki i parki, kurtki softshellowe, oraz cywilne tanie, cienkie kurtki przeciwdeszczowe.

Smocki i parki: wojskowe kurtki ze względnie cienkiej bawełny (nadal cieńsze od bawełniaka). Mogą nam służyć praktycznie przez cały rok: od jesieni do wiosny oraz w letnią niepogodę. Dzięki gęstemu splotowi dobrze chronią przed wiatrem, a ponieważ niekiedy bywają fabrycznie impregnowane, również przed lżejszym deszczem, czy śniegiem. Kolejną z ich zalet jest wyskoki kołnierz i/lub kaptur. Zwykle są długie, niektóre sięgają do kieszeni spodni, a niektóre nawet do pół uda. Poza tym są luźne jak na swój rozmiar, ponieważ z założenia mają zmieścić pod sobą kilka warstw ocieplających. Czym różni się parka od smocka? Przykładem parki jest kurtka BW: długa, ma kaptur, da się doczepić ocieplającą podpinkę, 6 kieszeni: 2 na piersiach, jedna wewnętrzna, 2, dolne na suwak, wpuszczone w kurtkę i jedna malutka na ramieniu. W terenie, bez rozpinania kurtki możemy więc wykorzystywać tylko 4 kieszenie. A smock? To kurtka w której „Jacek, czego ty nie masz w tej kurtce?”. Brytyjski smock Soldier 2005 oprócz kaptura ma 7 kieszeni: 2 duże dolne, 2 duże na piersi, 2 duże na piersi do których można dostać się przez pionowe suwaki, oraz jedna malutka na ramieniu (osobiście noszę w niej zapalniczkę bo tylko ona się mieści, ale o sztuce pakowania się w kurtkę również kiedy indziej). A to i tak nie maksimum, bo istnieją kurtki które mają jeszcze więcej kieszeni. Ma przede wszystkim pomieścić najróżniejsze drobiazgi które mogą się nam przydać w terenie i stanowi odzwierciedlenie maksymy „Walczysz tym co masz na pasie, żyjesz z tego co masz w plecaku, uciekasz z tym co masz w kieszeniach.” Przyznaję się, jestem miłośnikiem smocków, nie ma wg. mnie równie uniwersalnej kurtki w teren.
Jak widać smock jest uniwersalny: da się go nosić cały rok. Dla porównania starsza wersja kurtki: Soldier 95: praktycznie identyczny materiał i rozkład kieszeni (nie ma malutkiej na ramieniu), jest jedynie nieco krótsza i zamiast kaptura ma wysoki kołnierz. Marzec, w wielu miejscach jeszcze leżał śnieg.
Zdjęcie: A. Endzelm
Sostshelle: jeden z wynalazków współczesności, który rozpowszechnił się się zarówno w turystyce, jak i wojsku. Soft shell to przede wszystkim tkanina: nylon, lub syntetyk, który swoją wiatrodporność zawdzięcza przede wszystkim temu w jaki sposób została utkana. Gdy dodamy do tego zaimpregnowanie chroniące przed drobnym, krótkim deszczem, otrzymujemy tkaninę, która o wiele lepiej działa z bielizną termoaktywną i polarami, niż kurtki z bawełny. Trudniej jest się w nich zapocić i lepiej odprowadzają wilgoć na zewnątrz, dzięki czemu możemy uniknąć mokrej plamy zimna na nerkach. Poza tym tkanina jest bardzo lekka i można z niej tworzyć kurtki o wiele lżejsze od bawełnianych, a jednocześnie sprawujące się lepiej. Istnieje jednak jeden problem. Ponieważ softshelle stały się modne, nie każdy „softszel” jest tak na prawdę sostshellem. Tanie bluzy i kurtki tak określane często są jedynie szyte obciśle „jak softshell”, dostają podszewkę z cienkiego polaru, a ich oddychalność (czyli możliwość odprowadzania wilgoci) zapewnia membrana (dodatkowa warstwa o której wspomnę później), a nie splot tkaniny. A dobra membrana zapewniająca dobre parametry też swoje kosztuje.

Tanie cywilne kurtki przeciwdeszczowe: sporo „turystycznych” kurtek jest szytych z impregnowanego ortalionu, lub innej cienkiej tkaniny o słabej oddychalności. Prędzej czy później przemiękną, a jednocześnie nadal łatwo jest się w nich zapocić. Ich możliwości ochrony przed wiatrem i deszczem są więc porównywalne z wojskowymi parkami. No i oczywiście są modne, a jaskrawe kolory ułatwią ratownikom znalezienie nas w razie wypadku.

Poziom 6: kurtki przeciwdeszczowe. W przeciwieństwie do poprzedniego poziomu teraz mowa o kurtkach z membraną, które są w stanie chronić przed silnym deszczem. Mowa o wojskowych, lub cywilnych „goreteksach”. Czym jest membrana o której już wspominałem? To jedna z warstw tkaniny, która odpowiada za oddychalność kurtki: nie przepuszcza wilgoci z zewnątrz, ale dzięki różnicy temperatur pomiędzy ciałem, a otoczeniem odprowadza wilgoć spod kurtki. Goretex to kolejny przykład nazwy całej kategorii produktów wywiedzionych od jednego producenta. Tak jak Polartec to prawdziwy oryginalny polar, tak Gore-tex firmy Gore to prawdziwa oryginalna membrana „goretexowa”. W przypadku takich kurtek możemy wybierać tańsze (50-150 zł) wojskowe kurtki niemieckie i brytyjskie, które mają w sobie tańszą, słabszą membranę, jak i droższe kurtki turystyczne. Jednak uwaga dla wszystkich którzy chcieliby nosić „goreteksy” jako kurtki zimowe. Te kurtki mimo że świetnie chronią przed deszczem, śniegiem i wiatrem nie grzeją same z siebie. Konieczny jest do nich polar, jak w turystycznych kurtkach „3 w 1”, w których polar można nosić jako podpinkę do kurtki. Jeśli kurtka nie ma takiej możliwości, trzeba założyć pod spód oddzielny polar.
Kurtka przeciwdeszczowa zimą? No tak, jako przykład dobrego dobrania warstw pod spód. Ze zbiorów A. Endzelm

Poziom 7: ocieplacze puchowe. Z takim ociepleniem raczej nie musimy potrzeby się spotykać, ponieważ jeśli poprawnie zestawiliśmy poprzednie warstwy, jesteśmy w stanie komfortowo poruszać się w terenie nawet przy kilkunastu stopniach poniżej zera. Problemy zaczynają się jeśli zamierzamy gdzieś siedzieć nieruchomo na mrozie, mrozy są na prawdę arktyczne i planujemy dłuższe wyjście, np. zimą w wyższe góry. Wtedy bierzemy ze sobą kurtkę puchową, którą zakładamy na polar, ale pod wierzchnią kurtkę przeciwdeszczową z membraną. Oczywiście istnieją cywilne zestawy (kurtka + spodnie) z puchu naturalnego albo sztucznego (np. primaloft), ale są też również wojskowe np. brytyjski Softie Snugpaka (producent m. in. śpiworów). Oczywiście zawsze można założyć ciepłą, cywilną kurtkę zimową, ale równie dobrze można ubrać się na cebulkę z tym co mamy.

To tyle. W planach jest stworzenie tekstu o tym jak dopasować te poziomy do munduru harcerskiego, czyli co nosić i kiedy, oraz być może tekst „dziewczyna i odzież militarna”, również z wzięciem pod uwagę noszenia różnych elementów do munduru.