Tak jak napisałem, oto pierwszy mój
prawdziwy tekst-kompilacja. Zaczynam od czegoś w rodzaju poradnika
dla harcerzy z mojej drużyny.
Nie da się cały rok przebiegać w
„bawełniaku”, mimo najszczerszych chęci niektórych, więc
istnieją więc całe systemy ubiorów, które opierają się na
zasadzie ubierania się „na cebulkę” i pozwalają na działanie
w terenie w najróżniejszej pogodzie. I to ubieranie się na cebulkę
pozwala wyjaśnić pytanie który usłyszałem na tegorocznym obozie:
„Czemu wy macie tyle kurtek”. Odpowiedź: odpowiednie narzędzie
do odpowiedniej sytuacji. Wykorzystane zdjęcia pochodzą z przejrzanych zasobów osobistych i drużyny.
Poziom 1: bielizna, czyli podkoszulek z
krótkim rękawem i bokserki. Jako warstwa najbliższa ciału ma
przede wszystkim odprowadzać pot. Czemu to takie ważne? Poci się
każdy, bez wyjątku, co najwyżej niektórzy bardziej, niektórzy
mniej. Jeśli spocimy się w bawełnianej podkoszulce, ta nasiąknie
potem, a potem może zamienić się w zimny kompres: jeśli wiatr,
albo niższa temperatura dotrze do podkoszulki, bardzo szybko będzie
nam zimno przez wychładzającą nas mokrą podkoszulkę. A chyba
nikt nie chce mieć zimnego okładu na nerkach, bo może to grozić
np. przeziębieniem. Co w takim razie zrobić? Odpowiedzią są
podkoszulki termoaktywne, czyli takie, które odprowadzają wilgoć
na zewnątrz i szybko wysychają. Przypominam sobie sytuację na
obozie w której miałem na sobie podkoszulkę z coolmaxu, brytyjską
bawełnianą koszulę i pasoszelki. Mimo że koszula była dosłownie
mokra, podkoszulka była sucha: cała wilgoć przesiąkła do koszuli
i nie stykała się bezpośrednio z ciałem. Kolejnym pytaniem jest w
takim razie skąd takie coś dostać? Najprostszy sposób to albo
wojskowe podkoszulki z coolmaxu, który przypomina trochę siatki
używane w ubraniach, np którymi podszywane są kurtki
przeciwdeszczowe (oczywiście nie ma oczek na wylot), przede
wszystkim brytyjskie, które na allegro kosztują po kilkanaście,
dwadzieścia złotych, albo podkoszulki sportowe, które mogą być o
wiele droższe, ale nie koniecznie, jeśli nie mamy alergii na
ciuchlandy.
Poziom 2: ciepła bielizna, czyli
podkoszulka z długim rękawem i kalesony. Najlepiej z cienkiego
polaru lub wełny, ponieważ nie będą stanowiły przeszkody dla
potu, „odprowadzanego” przez ewentualny poziom 1. Ciepła
bielizna stanowi przede wszystkim pierwszą warstwę izolacyjną,
utrzymującą w sobie, między włóknami, ciepłe powietrze, które
oddziela nas od chłodu otoczenia. Zakładamy ją gdy robi się za
chłodno na noszenie samej podkoszulki i innych warstw o który
wspomnę zaraz. Poza tym poziom 2 ma kolejną zaletę: można jej
używać jako ciepłej piżamy. Skąd to wszytko brać: wszelkiej
maści źródła odzieży wojskowej, albo turystycznej. Przykładem
takiego wojskowego ocieplacza jest amerykańska bielizna termoaktywna
lev. 2, jej helikonowska kopia, ale też brytyjski Norgie Shirt, czy
zielony „dres” WP. Przy czym dwie ostatnie średnio pasują do
koncepcji ponieważ są zrobione z gęsto tkanej bawełny. Do tej
pory nie narzekałem na swoje Norgie, ale należy pamiętać że to
ubranie koncepcyjnie dosyć stare, co najmniej z lat 90-tych, od
tamtego czasu nastąpił znaczny postęp w dziedzinie materiałów.
No i wszelkiej maści ubrania turystyczne: cienkie polary, czy różne
ubrania z wełny. Musimy jednak pamiętać ogólną
zasadę: „demobil” jest oczywiście zwykle tańszy, ale często
nie zapewnia aż tak dobrej ochrony jak porządne ubrania
turystyczne. Ubrania wojskowe są dobre, ale z tyłu głowy zawsze
kołacze się gdzieś jedna z zasad Murphiego: „Twój sprzęt
wyprodukował ten, kto dał najniższą cenę na przetargu.”
Poziom 3: warstwa ocieplająca.
Porządny gruby polar, lub sweter z prawdziwej wełny. Dobry polar to
w okresie chłodnym nasza główna warstwa utrzymująca ciepło przy
ciele. Polar nie jest kurtką przeciwdeszczową, czy wiatrówką:
utrzymuje ciepło, ale wiatr przedostaje się przez niego z
łatwością. Musimy pamiętać że nie jest ubiorem uniwersalnym,
tylko „plastikowym”, współczesnym odpowiednikiem swetra. I tak
jak wełniany sweter działa, ponieważ powietrze, które znajduje
się pomiędzy włókami stanowi naszą warstwę izolacyjną. Czego
należy szukać w tej warstwie? Tym razem, jeśli nie jesteśmy
nastawieni na zbieranie zestawu wyposażenia jakiejś konkretnej
armii (przy czym polary WP i zielone polary armii brytyjskiej są
podobno godne polecenia. Podobno, ponieważ żadnego z nich nie
nosiłem), to nastawiamy się na grubość polaru i nie musimy tak
bardzo przejmować się marką turystycznego polaru (chyba że
szukamy oryginalnego Polartecu, który jest tym czym Adidas dla
„adidasów”, oraz Electrolux dla odkurzaczy). O ile bluzy
polarowe które można stosować jako ciepłą bieliznę, czyli
poziom drugi mają gramaturę 100 g/m kwadratowy , to typowa
„uniwersalna” bluza polarowa ma zwykle gramaturę 200 g/m
kwadratowy. Zaś ciepłe, najgrubsze polary to gramatura 300g/m
kwadratowy. „200tki” są najpopularniejsze i zwykle wystarczą na
warunki w jakich wyruszamy w teren. A jak jest bardzo zimno, zawsze
można założyć pod niego „100tkę”.
Oprócz tego że polar jest ciepły, to pasuje do każdej sytuacji: i do munduru i do symulacji ratowniczej.
Poziom 4: bluza. W systemie ubioru
armii amerykańskiej na tym miejscu znajduje sie tzw. windshirt,
czyli bardzo lekka bluza chroniąca jedynie przed wiatrem. Jej
cywilne odpowiedniki można często spotkać u rowerzystów. W naszej
harcerskiej sytuacji może to być koszula mundurowa (o powiązaniu
przedstawianego systemu z mundurem zapewne powstanie oddzielny post),
wojskowa bluza lub koszula, albo zwykła cywilna bluza. Poziom 4
nosimy przede wszystkim w latem, jako ubiór wierzchni, na
podkoszulkę, albo pod dachem. Dobrymi przykładami są ty bluza BW
(niemiecka), oraz brytyjska koszula mundurowa. Są zrobione ze
względnie cienkiej bawełny i nie chronią zbytnio przed chłodem i
mocniejszym wiatrem. Najwyżej przed komarami, obtarciami i słońcem.
Bluza mundurowa WP, czyli „bawełniak” z racji konstrukcji
zaliczałby się do tej grupy, ale z racji grubego materiału „wisi”
gdzieś pomiędzy tym, a następnym poziomem. Co wyciąga na wierzch
jego wady: przede wszystkim kołnierz który jedynie wygląda, ale
nie chroni przed wiatrem. Jeśli bluza nie jest luźna, noszenie pod
nią polaru może być problematyczne, a gruby materiał nasiąka
wodą i wolno schnie.
Oto do czego tak na prawdę jest bluza: żeby nie biegać latem po lesie w samej podkoszulce.
Poziom 5: kurtka. Lekka kurtka
chroniąca przed wiatrem, oraz częściowo przed deszczem. Pamiętajmy
że taka kurtka nie jest od „grzania” sama z siebie. Jej zadaniem
jest być „tarczą”. Od utrzymania ciepła jest bielizna i polar.
Tu należy omówić oddzielnie 3 różne typy kurtek: wojskowe smocki
i parki, kurtki softshellowe, oraz cywilne tanie, cienkie kurtki
przeciwdeszczowe.
Smocki i parki: wojskowe kurtki ze
względnie cienkiej bawełny (nadal cieńsze od bawełniaka). Mogą
nam służyć praktycznie przez cały rok: od jesieni do wiosny oraz
w letnią niepogodę. Dzięki gęstemu splotowi dobrze chronią przed
wiatrem, a ponieważ niekiedy bywają fabrycznie impregnowane,
również przed lżejszym deszczem, czy śniegiem. Kolejną z ich
zalet jest wyskoki kołnierz i/lub kaptur. Zwykle są długie,
niektóre sięgają do kieszeni spodni, a niektóre nawet do pół
uda. Poza tym są luźne jak na swój rozmiar, ponieważ z założenia
mają zmieścić pod sobą kilka warstw ocieplających. Czym różni
się parka od smocka? Przykładem parki jest kurtka BW: długa, ma
kaptur, da się doczepić ocieplającą podpinkę, 6 kieszeni: 2 na
piersiach, jedna wewnętrzna, 2, dolne na suwak, wpuszczone w kurtkę
i jedna malutka na ramieniu. W terenie, bez rozpinania kurtki możemy
więc wykorzystywać tylko 4 kieszenie. A smock? To kurtka w której
„Jacek, czego ty nie masz w tej kurtce?”. Brytyjski smock Soldier
2005 oprócz kaptura ma 7 kieszeni: 2 duże dolne, 2 duże na piersi,
2 duże na piersi do których można dostać się przez pionowe
suwaki, oraz jedna malutka na ramieniu (osobiście noszę w niej
zapalniczkę bo tylko ona się mieści, ale o sztuce pakowania się w
kurtkę również kiedy indziej). A to i tak nie maksimum, bo
istnieją kurtki które mają jeszcze więcej kieszeni. Ma przede
wszystkim pomieścić najróżniejsze drobiazgi które mogą się nam
przydać w terenie i stanowi odzwierciedlenie maksymy „Walczysz tym
co masz na pasie, żyjesz z tego co masz w plecaku, uciekasz z tym co
masz w kieszeniach.” Przyznaję się, jestem miłośnikiem smocków,
nie ma wg. mnie równie uniwersalnej kurtki w teren.
Jak widać smock jest uniwersalny: da się go nosić cały rok. Dla porównania starsza wersja kurtki: Soldier 95: praktycznie identyczny materiał i rozkład kieszeni (nie ma malutkiej na ramieniu), jest jedynie nieco krótsza i zamiast kaptura ma wysoki kołnierz. Marzec, w wielu miejscach jeszcze leżał śnieg.
![]() |
| Zdjęcie: A. Endzelm |
Sostshelle: jeden z wynalazków
współczesności, który rozpowszechnił się się zarówno w
turystyce, jak i wojsku. Soft shell to przede wszystkim tkanina:
nylon, lub syntetyk, który swoją wiatrodporność zawdzięcza
przede wszystkim temu w jaki sposób została utkana. Gdy dodamy do
tego zaimpregnowanie chroniące przed drobnym, krótkim deszczem,
otrzymujemy tkaninę, która o wiele lepiej działa z bielizną
termoaktywną i polarami, niż kurtki z bawełny. Trudniej jest się
w nich zapocić i lepiej odprowadzają wilgoć na zewnątrz, dzięki
czemu możemy uniknąć mokrej plamy zimna na nerkach. Poza tym
tkanina jest bardzo lekka i można z niej tworzyć kurtki o wiele
lżejsze od bawełnianych, a jednocześnie sprawujące się lepiej.
Istnieje jednak jeden problem. Ponieważ softshelle stały się
modne, nie każdy „softszel” jest tak na prawdę sostshellem.
Tanie bluzy i kurtki tak określane często są jedynie szyte obciśle
„jak softshell”, dostają podszewkę z cienkiego polaru, a ich
oddychalność (czyli możliwość odprowadzania wilgoci) zapewnia
membrana (dodatkowa warstwa o której wspomnę później), a nie
splot tkaniny. A dobra membrana zapewniająca dobre parametry też
swoje kosztuje.
Tanie cywilne kurtki przeciwdeszczowe:
sporo „turystycznych” kurtek jest szytych z impregnowanego
ortalionu, lub innej cienkiej tkaniny o słabej oddychalności.
Prędzej czy później przemiękną, a jednocześnie nadal łatwo
jest się w nich zapocić. Ich możliwości ochrony przed wiatrem i
deszczem są więc porównywalne z wojskowymi parkami. No i
oczywiście są modne, a jaskrawe kolory ułatwią ratownikom
znalezienie nas w razie wypadku.
Poziom 6: kurtki przeciwdeszczowe. W
przeciwieństwie do poprzedniego poziomu teraz mowa o kurtkach z
membraną, które są w stanie chronić przed silnym deszczem. Mowa o
wojskowych, lub cywilnych „goreteksach”. Czym jest membrana o
której już wspominałem? To jedna z warstw tkaniny, która
odpowiada za oddychalność kurtki: nie przepuszcza wilgoci z
zewnątrz, ale dzięki różnicy temperatur pomiędzy ciałem, a
otoczeniem odprowadza wilgoć spod kurtki. Goretex to kolejny
przykład nazwy całej kategorii produktów wywiedzionych od jednego
producenta. Tak jak Polartec to prawdziwy oryginalny polar, tak
Gore-tex firmy Gore to prawdziwa oryginalna membrana „goretexowa”.
W przypadku takich kurtek możemy wybierać tańsze (50-150 zł)
wojskowe kurtki niemieckie i brytyjskie, które mają w sobie tańszą,
słabszą membranę, jak i droższe kurtki turystyczne. Jednak uwaga
dla wszystkich którzy chcieliby nosić „goreteksy” jako kurtki
zimowe. Te kurtki mimo że świetnie chronią przed deszczem,
śniegiem i wiatrem nie grzeją same z siebie. Konieczny jest do nich
polar, jak w turystycznych kurtkach „3 w 1”, w których polar
można nosić jako podpinkę do kurtki. Jeśli kurtka nie ma takiej
możliwości, trzeba założyć pod spód oddzielny polar.
Kurtka przeciwdeszczowa zimą? No tak, jako przykład dobrego dobrania warstw pod spód. Ze zbiorów A. Endzelm
Poziom 7: ocieplacze puchowe. Z takim
ociepleniem raczej nie musimy potrzeby się spotykać, ponieważ
jeśli poprawnie zestawiliśmy poprzednie warstwy, jesteśmy w stanie
komfortowo poruszać się w terenie nawet przy kilkunastu stopniach
poniżej zera. Problemy zaczynają się jeśli zamierzamy gdzieś
siedzieć nieruchomo na mrozie, mrozy są na prawdę arktyczne i
planujemy dłuższe wyjście, np. zimą w wyższe góry. Wtedy
bierzemy ze sobą kurtkę puchową, którą zakładamy na polar, ale
pod wierzchnią kurtkę przeciwdeszczową z membraną. Oczywiście
istnieją cywilne zestawy (kurtka + spodnie) z puchu naturalnego albo
sztucznego (np. primaloft), ale są też również wojskowe np.
brytyjski Softie Snugpaka (producent m. in. śpiworów). Oczywiście zawsze można założyć ciepłą, cywilną kurtkę zimową, ale równie dobrze można ubrać się na cebulkę z tym co mamy.
To tyle. W planach jest stworzenie
tekstu o tym jak dopasować te poziomy do munduru harcerskiego, czyli
co nosić i kiedy, oraz być może tekst „dziewczyna i odzież
militarna”, również z wzięciem pod uwagę noszenia różnych elementów do munduru.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz