
Można też zajrzeć do kalendarium, które kiedyś przygotowałem, a które kończy się obecnie na początku I wojny światowej: http://www.historycy.org/index.php?showtopic=71090&hl= No właśnie... Czemu dyskusja zamarła akurat w takim momencie? Z jednej strony jest na HAP (dział historia alternatywna Polski na forum Historycy.org) coś takiego jak "wielki przełom po 100 latach": jeśli dana linia czasu osiąga przedział 100 lat, bardzo prawdopodobne, że właśnie nastąpi jakiś wielki przełom dziejowy (wojny napoleońskie, wojna światowa), do którego wstęp był burzliwie omawiany, ale efekt motyla, skala wydarzenia, oraz wynikłe z tego rozbieżności prowadzą do obstrukcji i dyskusja staje. Jest też oczywiście skala samej dyskusji która powoduje że jej uczestnicy zaczynają kisić się we własnym sosie, ponieważ nikt nowy nie jest w stanie ogarnąć "uniwersum" rozbudowywanego od dłuższego czasu. Być może Wigilia nie jest najlepszym momentem na "dosrywanie" komuś, ale z jednej strony: kiedyś trzeba się wyżalić, a z drugiej, postaram się nie wciągać się w jakieś spirale.
No właśnie. Mieliśmy długie, burzliwe dyskusje przed wojną: na temat planów działań, rozmiarów flot, fortyfikacji ,uzbrojenia, pretekstu do wybuchu. Potem te burzliwe dyskusje przeniosły się na najważniejsze starcia początku wojny. Ja i kilku innych uczestników opisaliśmy ich przebieg (czapki z głów przed np. autorem opisu II Bitwy Morawskiej. Znajdziecie, a zobaczycie). Ale... Jest pewne "votum separatum". Osoba która ma swoją wizję i uważa że to raczej wszyscy inny się mylą i on ma rację, a nie inni. Opisy kolejnych działań są więc niewiele warte. Cóż, niektórzy stwierdzili że uważa tak ponieważ to Ententa (a więc i Polska) przegrywa wojnę w sensie globalnym (mimo że Polska trzyma się przez całą wojnę nieźle), być może wynika to ze skupienia na pewnych czynnikach, tak przyznajmy, niekorzystnych dla Państw Centralnych (tu: Wielka Brytania, Niemcy i Federacja Naddunajska, czyli zreformowane Austro-Węgry), ale nie tak, że przesądzałyby o ich przegranej po paru miesiącach.
I co zrobić w takiej sytuacji. Z jednej strony dyskusja bez jakiegoś neutralnego głosu nie posunie się naprzód, więc może dobrze by było jednak dać jej spokój i tak już od jakiegoś czasu pozostawała "nieaktywna". Trudno, tak bywa. Z drugiej strony sporo włożyłem w tą linię czasu i po prostu ją lubię. Równie dobrze mógłbym ją "autorsko" kontynuować tutaj. Przyznam że było to jednym z powodów do założenia tego bloga (ale nie najważniejszym). Jednak byłaby wtedy już kompletnie wizją jednego człowieka, uboższą niż ta, która powstałaby w wyniku konstruktywnej dyskusji (a nie kłótni). Mógłby się też pojawić jakiś głos neutralny, który rozstrzygnąłby spór, w którym kierunku ma to wszystko. Pytanie: czy mój przeciwnik w dyskusji uznałby to za głos neutralny i podporządkowałby się mu?
Co mogę napisać zamiast podsumowania? Po pierwsze udało mi się napisać przed kolacją wigilijną. Po drugie, co do opisanej sytuacji... Cóż, taki rozdźwięk często zdarza się w inicjatywach, które ludzie podejmują non-profit, dla rozrywki. W końcu niektórych przestaje to bawić i intrygować. A po trzecie? Mimo wszystko zapraszam was do przejrzenia tego, moim zdaniem przynajmniej jednego z największych, jeśli nie największego projektu z dziedziny historii alternatywnej w polskim internecie. A na zakończenie, galeria niektórych grafik i tekstów powiązanych z tą linia czasu: http://jeremak-j.deviantart.com/gallery/26438148
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz