Więcej o moich kamuflażach / More about my camo patterns:
http://jeremak.blogspot.com/2014/10/more-camo.html

środa, 30 stycznia 2013

Napierdzielanie w klawiaturę

Powiedzmy sobie szczerze: to co mi w życiu dobrze wyszło, to na pewno wyhodowanie w sobie lenia. Niesie to za sobą pewne (żeby tylko pewne) konsekwencje. A jedną z nich widać również tutaj. W związku z sytuacjami krążącymi wokół mnie w internecie, zaczynam się zastanawiać, jaka "strategia medialna" jest lepsza? Czy właśnie "napierdzielanie" codziennie postów, nawet jeśli miałyby one być króciutkie, choćby miała by to być krótka wiadomość pasująca raczej do facebooka niż na blog: jakiś link, lub film na który natykamy się w ciągu dnia i dodany do niego krótki komentarz? Czy może o wiele rzadziej pojawiające się złożone, poważne, rozwlekłe teksty, zajmujące się sprawami życia i śmierci w stylu "jaka kamizelka wygląda najlepiej z tym mundurem"? Tak, wiem, żartuje ze swojego "tacti-modowego" nastawienia. Nie trzeba się o mnie obawiać, wiem że jestem waltem zadającym się z gimbusami. I dobrze mi z tym.
Jakie są plusy (i minusy, o ile uda mi się je dobrze wypunktować) tych dwóch podejść. Pierwsze być może wyrabia systematyczność. Jeśli wrzucamy coś często, codziennie (zastanawiam się czy wrzucanie więcej niż 1 posta dziennie to już tzw. no-lifienie), przyzwyczajamy się do tego że coś powinno się znaleźć. Teoretycznie, gdyby wszystko szło dobrze, po pewnym czasie dobrze by było zacząć rozwijać do tej pory krótkie teksty, czy komentarze, na drodze ku codziennemu nabijaniu ważnych i wiekopomnych tekstów, każdy o objętości min. 1 strony A4. Tylko czy aby takie "szorty", czy "migawki" nie obniżają wartości merytorycznej prowadzonego bloga? Przecież zawsze jest pokusa, żeby zamiast czegoś... rozwojowego, wrzucić jakiś memowy film, lub grafikę i odfajkować dzienną dawkę pisaniny.
W drugim przypadku, gdy koncentrujemy się na "dużych, mądrych tekstach", istnieje pułapka przeciągania. Pojawia się pomysł na tekst. Teoretycznie powinno się go schwytać, zamknąć w klatce i bić póki nie urodzi nam czegoś obszerniejszego. Tyle że w praktyce bardzo często zamiast tego pisarskiego sadyzmu pojawia się magiczne słowo "później". A raczej dwa, czy nawet trzy, bo dochodzi do tego jeszcze "kiedy indziej". I tak zamiast mądrej (przyjmijmy, że przynajmniej starającej się tak wyglądać), oraz długiej wypowiedzi na jakiś temat mamy kompletne nic, a codzienne odwiedziny w panelu administracyjnym ograniczają się do sprawdzenia jakie grafiki przypadkiem wyszukali zbłądzeni internauci w liczbie siedmiu...
A może najlepsza jest mieszanka obu stylów? Może trzeba starać się "wypluwać" porządne teksty, ale gdy nie ma weny, a lenistwo zaraz zacznie spychać nas co najmniej w jakieś stany przeddepresyjne, wystarczy jakaś krótka notka, film, link i komentarz, żeby utrzymać, jak to mawiają po drugiej stronie Atlantyku "flow", nowe pomysły i chęci do siedzenia nad tą wypłakiwaczką? Być może, ale pewnie wsyztko i tak zależy od osobistych preferencji.
Zbłądzonym wędrowcom przypominam, że na tej dziwnej platformie zwanej Bloggerem, komentarze można wpisywać albo z tutejszego konta, albo z konta Google (A więc jeśli ktoś posiada konto na YouTube służące do komentowania filmów o Minecrafcie, lub konto na dawnej Picasie, w innym seriwsie Google, lub ogólny profil i Molocha 3.0 (1.0 To Microsoft, a 2.0: Facebook. Chociaż zastanawiam się nad kolejnością FB i Google), lub z innych serwisów blogowych (WorldPress się kłania). Lub może pisać jako anonimowy jeśli nie posiada żadnego z nich, jednak dobrym zwyczajem byłoby podpisanie się na końcu wypowiedzi. Pod linkiem wrzucanym na Facebooku również można mi zarzucić wodolejstwo.
Na koniec film o tym, czym powinienem się teraz zajmować:

A, jeszcze nie koniec, mam inne dzisiejsze znalezisko (bo film jest sprzed paru dni)... http://www.pj-blog.pl/ Kolejny po "Panu Wersalce" miłośnik kompleksu Riese, który uznaje się za guru survivalu. Forum tactical.pl stanowczo nie poleca...

poniedziałek, 14 stycznia 2013

Królestwo Kongresowe: wybuch wojny światowej

Uznałem że będę co jakiś czas wrzucał fragmenty alternatywnej historii "Królestwo Kongresowe", o której jakiś czas temu już pisałem: http://jeremak.blogspot.com/2012/12/krolestwo-kongresowe.html Przede wszystkim swoje teksty i opracowania, wzbogacane, dla atrakcyjności zdjęciami, być może grafikami, fotomontażami i mapami. Uznałem że do nie moich tekstów będę jedynie linkował i być może dodawał jakieś "obrazki". Tak z czystej przyzwoitości, żeby nie podpisywać się pod czymś co kompletnie nie jest mojego autorstwa. Zacznijmy więc od wybuchu wielkiej wojny. Sam tekst bez grafik można znaleźć w tym temacie: http://www.historycy.org/index.php?showtopic=71090&hl=

Czerwiec 1918:
Albania od czasu uzyskania niepodległości na Kongresie Poczdamskim nie mogła pochwalić się stabilną sytuacją polityczną: walki klanowe, kolejne przewroty, na przemian zasiadanie na tronie kolejnych przywódców i ogłaszanie republiki. To Albania nazywana jest w tej linii czasu "Chorym człowiekiem Europy", bo Turcja jest niejako "utrzymywana w śpiączce". I na dodatek, tak na prawdę nikt nie miał pomysłu co z tym górzystym krajem zrobić. Po Kongresie Londyńskim na tronie albańskim zasiadł młody książę Leopold Ferdynand Habsburg, syn Ferdynanda, byłego Wielkiego Księcia Toskanii. 

Leopold Ferdynand Habsburg
 Jednak nie zdobył poparcia i w 1908 nastąpił przewrót republikański po którym władca wyjechał z kraju. A ponieważ miał opinię alkoholika i kobieciarza, trwoniącego pieniądze, Austro-Węgry nie zareagowały na zmianę rządów, zwłaszcza że nowy premier zagwarantował ochronę interesów austriackich w Albanii. Jednak struktura władzy, oparta o kliki i klany pękła po 10 latach: nastąpił kolejny zamach stanu. W lipcu, na podstawie tajnego porozumienia pomiędzy Włochami, a Grecją, krajami które od dawna ostrzyły sobie zęby na Albanię, rzekomo w celu „zaprowadzenia porządku”, do kraju wkraczają od południa wojska greckie, a na wybrzeżu lądują żołnierze włoscy. Wg. porozumienia Grecja miała włączyć w swoje granice rejony miast Korçë, Tepelenë i Gjirokastër, zaś reszta kraju miała się stać włoskim protektoratem. Przez półtora miesiąca, kiedy to nastąpił zamach stanu, oraz interwencja włosko-grecka, Federacja Naddunajska nie mogła zareagować, ponieważ musiała sobie poradzić z innym kryzysem, rozpoczętym dosłownie tydzień przed przewrotem w Albanii, w Czarnogórze. W czasie wizyty króla Mikołaja I w Rosji, jeden z wyższych dowódców wojskowych, nacjonalista o poglądach pansłowiańskich i antyaustriackich, wynikłych z jego kontaktów z rosyjskimi wojskowymi, oraz skrajnymi kręgami chorwackimi, wkracza na czele części wojska do stolicy. 
Mikołaj I, król Czarnogóry. W tej historii alternatywnej również teść cara Rosji, Mikołaja II.
Następca tronu ucieka do Serbii, nad Dunajem następuje konsternacja. Czarnogóra jest podzielona: mimo że pod kontrolą puczystów znajduje się jedynie Cetynia i jej okolice, to administracja jest sparaliżowana. Wiedeń mocno naciska na „rząd” cetyński i przygotowuje siły chorwackie do ewentualnej interwencji. Niezależnie szykuje się do niej również Serbia, przy cichym przyzwoleniu Federacji.
W Bułgarii zaniepokojenie: Grecy oprócz sił użytych do zajęcia Albanii skoncentrowali również oddziały (zapewne osłonowe) na pozycjach w rejonie Salonik, możliwe że w celu ewentualnej reakcji i zajęcia miasta w razie wybuchu wojny. Co więcej, na ostatnim spotkaniu bułgarskich i rosyjskich oficerów sztabów generalnych rozważano scenariusz "co dalej o przejściu przez cieśniny". Wśród opcji znalazły następujące opcje: przejście Floty Czarnomorskiej do Bejrutu lub Trypolisu, zajęcie Salonik jako bazy wypadowej, oraz właśnie bułgarska inwazja na Albanię i przejście części Floty wokół Grecji do Durres, skąd mogłaby blokować flotę Austro-Węgier w razie jej udziału w wojnie i organizować wypady na brytyjskie szlaki przez Morze Śródziemne. Tak więc Bułgarzy rozpoczynają na wieść o niepokojach w Czarnogórze, a tym bardziej grecko-włoskiej inwazji wstępne przygotowania do wojny, wietrząc za tą inwazją działania jakiś większych mocarstw i obawiając się "rozlania" kryzysu czarnogórskiego.
Rozwiązanie kryzysu następuje na przełomie czerwca i lipca: najpierw Czarnogórcy własnymi siłami zaprowadzają porządek w swoim kraju: oddziały zbrojne z pogranicza z Serbią, doposażone bronią z serbskich magazynów, zajmują stolicę. Razem z nimi wracają rząd, następca tronu, a wkrótce potem z Rosji wraca również król Mikołaj I. Federacja Naddunajska przenosi swoją uwagę na Albanię: siły zgrupowane w Bośni pozostają na swoich pozycjach, flota wychodzi w morze. Wiedeń przedstawia Włochom i Grecji ultimatów w sprawie ich wycofania się z Albanii. Uzyskuje również poparcie Wielkiej Brytanii, dzięki której naciskowi Grecja wycofuje się jako pierwsza, co uspokaja władze bułgarskie, które odwołują mobilizację. Włochy, pozostawione same, nie mogące liczyć na wsparcie żadnego z mocarstw również wyprowadza swoje oddziały z Albanii, której rządy przejmuje ponownie wojskowa klika, działająca w oparciu o część z największych klanów.

Żołnierze greccy na południu Albanii, lato 1918.

Grudzień 1919: na Krecie, Dodekanezie i Rodos wybuchają powstania. Ich powodem jest ograniczenie autonomii miejscowej administracji na Rodos i Dodekanezie, kontrolowanych pośrednio przez Kemala Paszę, a na Krecie, podporządkowanej rządowi stambulskiemu, chęć wykorzystania sytuacji. Jednak Grecja, pozostająca nadal w kryzysie parlamentarnym, będącym efektem awantury albańskiej nie jest w stanie realnie pomóc powstańcom. O ile Kreteńczycy, pod wodzą pro-francuskiego Eleutheriosa Venizelosa (któremu kompletnie nie po drodze z pro-brytyjskimi i pro-niemieckimi Atenami), radzą sobie na tyle dobrze, że wkrótce resztki sił tureckich zostają okrążone w Iraklionie, to na Dodekanezie i Rodos, w wyniku szybkiej i zdecydowanej akcji wojsk Kemala powstanie upada.

Styczeń 1920: po zwycięstwie na Rodos, widząc jak rząd w Stambule chwieje się po nieudanej próbie zaprowadzenia porządku na Krecie, Kemal Pasza nakazuje dowódcy garnizonu i bazy marynarki w Smyrnie przygotowanie środków wystarczających do przerzucenia i zaopatrywania ewentualnych sił Kemala na Kretę. Dowódca bazy odmawia, tłumacząc się że podlega jedynie rozkazom ze Stambułu. Rozpoczyna się lądowa blokada Smyrny (dziś. Izmir). W odpowiedzi rząd sułtański próbuje zmienić na własną rękę dowódcę korpusu faktycznie podległego Kemalowi (a jedynie teoretycznie rządowi) i stacjonującego najbliżej cieśnin, mając nadzieję że tym samym zmieni stosunek sił na swoją korzyść. Dowódca odmawia i samowolnie rozpoczyna na swoim obszarze mobilizację do poziomu wojennego. Stambuł stoi w obliczu jawnego buntu jednego z wyższych dowódców wojskowych. To kompletnie inna sytuacja niż do tej pory, ponieważ nawet Kemal Pasza "formalnie" uznawał władzę sułtana i w pewnym stopniu jego rozkazom, jednocześnie zachowując praktyczną niezależność.

Mustafa Kemal Pasza, wiosna 1920.

Początek marca 1920: Rząd stambulski mobilizuje swoje oddziały w europejskiej części imperium i rozpoczyna negocjacje z mocarstwami nt. ewentualnej zgody na ich przerzut przez cieśniny do Azji Mniejszej. Rokowania jednak przedłużają się, a siły skoncentrowane w Tracji nadal czekają. W tym samym czasie trwają już pierwsze walki o miasto Bursa i nad rzeką Sakkaria, siły Kemala zajmują blokowaną do tej pory Smyrnę, jednak z generalnym uderzeniem Kemal czeka na koniec zimy w górach Anatolii, aby można było rozpocząć mobilizację.

19 marca: W Ankarze Kemal Pasza powołuje Wielkie Zgromadzenie Narodowe i w jego imieniu ogłasza oficjalnie generalną mobilizację na kontrolowanych przez siebie terenach.

2 kwietnia: Rozpoczyna się ofensywa kemalistów w kierunku Stambułu. Rząd sułtański, bez porozumienia z mocarstwami rozpoczyna mobilizację oddziałów milicji w strefie zdemilitaryzowanej i część z nich rzuca na front. Panika w dowództwach brytyjskiego i rosyjskiego kontyngentu w strefie, oraz w ministerstwach spraw zagranicznych tych krajów, gorączkowe dyskusje: „Czy interweniować? Czy strona sułtańska pogwałciła ustalenia traktatowe?, Co mają robić oddziały w Stambule, jak zachować się wobec kemalistów, którzy wkraczają do strefy zdemilitaryzowanej i nadal nacierają?” Dowódca zmobilizowanej przez rząd stambulski milicji na półwyspie Dardanele przechodzi na stronę Kemala: jego siły rozbrajają słabą brytyjską obsadę fortów na brzegu cieśniny i same obsadzają te fortyfikacje: Cieśnina Dardanele znajduje się de facto pod kontrolą buntowników.

16 kwietnia: Całe azjatyckie wybrzeże strefy cieśnin znajduje się w rękach kemalistów.

17 kwietnia: W Stambule wybucha powstanie: zwolennicy Kemala zajmują większość miasta i przedstawiają ultimatum de facto okrążonym kontyngentom brytyjskiemu i rosyjskiemu: mają się ewakuować ze strefy cieśnin w ciągu 50 godzin. Jeśli to zrobią, zapewnione zostanie im bezpieczeństwo wyjścia, a nowy rząd Turcji zagwarantuje nienaruszalność cieśnin na zasadach określonych w Traktacie Poczdamskim. Brytyjski dowódca, w porozumieniu z dyplomatami będącymi w mieście (lecz bez wiedzy Londynu), którzy prowadzili nieoficjalne rozmowy z przedstawicielami Kemala, wycofuje się ze Stambułu i maszeruje w stronę z Dedegac (dzisiejsze Alexandorupolis), skąd ma nadzieję zostać ewakuowany wraz ze swoim kontyngentem. Zaś dowódca rosyjski odmawia wycofania się, wysyła radiogram o sytuacji do Rosji i szykuje się do obrony pałacu Tokapi, gdzie do tej pory znajdowały się urzędy i koszary międzynarodowego zarządu strefy cieśnin (oraz dowództwo całości i garnizon części obu kontyngentów. Sułtan rezydował w pałacu Dolmabahce). Na terenie szykowanego do obrony kompleksu znajdują się również Sułtan z rządem, którzy uciekli przed powstańcami, oraz gromadzą się cywile obawiający się nowej władzy: głównie Ormianie Grecy i Turkmeni. Wraz z wkroczeniem Kemalistów do Stambułu, zajęli oni również kilka przebywających akurat w porcie frachtowców bułgarskich, oraz całkowicie zamknęli cieśniny dla żeglugi "do czasu przywrócenia porządku w portach cieśnin i Morza Marmara". Oznacza to narastające z każdym dniem straty dla handlu rosyjskiego i bułgarskiego. Petersburg decyduje się na interwencję przeciw Kemalowi.


Pałac Topkapi: "ostatni bastion" kontyngentu rosyjskiego w Stambule po powstaniu kemalistów.
19 kwietnia: Kemal Pasza triumfalnie wkracza do Stambułu. Nadal walki z kontyngentem rosyjskim. Brytyjczycy ewakuują się z Turcji

22 kwietnia: 51 Dywizja Piechoty wysadza desant w Synopie, a pierwsze oddziały XXVIII Korpusu lądują nad Bosforem i wkrótce odblokowują oblężony garnizon. Kemal Pasza ucieka ze Stambułu do Izmiru. Bułgaria ogłasza mobilizację.

Okręty Floty Czarnomorskiej przechodzą przez Bosfor: w tle Stambuł.
23 kwietnia: Na wieść o desancie rosyjskim, zostaje ogłoszona mobilizacja Royal Navy25 kwietnia pierwsze oddziały wkraczają do Tracji. W toku interwencji, 29 kwietnia Bułgarzy wkraczają do Salonik "W celu zapewnienia bezpiecznego dostępu bułgarskiego handlu do rynku międzynarodowego". Powszechną mobilizację ogłasza Serbia, która znajduje się od ok. roku w sporze z Bułgarią, obawiając się że zostanie zaatakowana. Z racji małego terytorium, serbski plan wojny z Bułgarią zakładał uderzenie prewencyjne w kierunku Sofii, mające na celu zdestabilizowanie państwa bułgarskiego i narzucenie mu swoich warunków pokoju, zanim przybędą Rosjanie. 

Bułgarzy wkraczają do Salonik
7 maja: pierwsze oddziały serbskie przekraczają granicę: początek wojny serbsko-bułgarskiej. Bułgarzy w panice przerzucają siły z Tracji pod Sofię i do Macedonii, pozostawiając na terytorium tureckim jedynie 2 dywizje. Rosjanie, których korpus już okopał się nad Bosforem i Dardanelami, decyduje się w celu odciążenia Bułgarów na przerzucenie Floty Czarnomorskiej do Salonik i innych portów Tracji i wsparcia sił okupacyjnych. 9 maja przejście na Morze Egejskie jest zakończone i prowadzone są regularne patrole. Rozpoczyna się mobilizacja w Odesskim, Kijowskim i Kaukaskim OW: XXVIII Korpus ma związane ręce zadaniami okupacyjnymi i nie może prowadzić działań ofensywnych przeciw Kemalistom. Potrzebne są uzupełnienia.

10 maja Wielka Brytania przedstawia Rosji ultimatum: w ciągu 24 godzin na rozpocząć wycofywanie Floty Czarnomorskiej z terytorium Turcji. Brak odpowiedzi w tym terminie będzie oznaczał wojnę


11 maja: Wielka Brytania ogłasza że "W związku z naruszeniem neutralności cieśnin, oraz okupacją terytorium Imperium Osmańskiego, chronionego traktatami międzynarodowymi, które ratyfikowała również Rosja i Wielka Brytania, Wielka Brytania jest zmuszona wypowiedzieć wojnę Rosji."
HMS "Queen Elizabeth": 8 (w porównaniu do 5 wybudowanych w rzeczywistości) szybkich pancerników tego typu wchodziło w alternatywnym 1920 w skład Medditerean Fleet: głównej siły Royal Navy, gotującej się od lat do decydującego starcia z czającą się za cieśninami czarnomorskimi rosyjską Flotą Czarnomorską.
13 maja: Francja, zobowiązana umowami sojuszniczymi z Rosją, wypowiada wojnę Wielkiej Brytanii.
Serbowie nie są w stanie złamać oporu zmotywowanych Bułgarów i utykają, nie osiągnąwszy założonych celów. Przerzucona koleją z rejonu Salonik (a nie do Macedonii, oraz o wiele szybciej niż przewidywali to Serbowie) 3 Armia bułgarska gen. Dimitriewa kończy koncentrację na północ od Sofii i uderza z zaskoczenia na skrzydło wojsk serbskich.
17 maja Bułgarzy są już w Niszu. Siły serbskie znacznie ucierpiały podczas panicznego odwrotu, pozostawiając za sobą wiele uzbrojenia, zapasów i jeńców. Rozbite starają się dotrzeć na północ od Niszu. Zaś siły spod Skopje prowadzą w miarę zorganizowany odwrót do Kosowa. Również 17 maja, wieczorem, Federacja Naddunajska stawia Bułgarii ultimatum: w ciągu 24 godzin ma wycofać swoje siły z Serbii. Bułgaria nie odpowiada: 18 maja Federacja Naddunajska wypowiada wojnę Bułgarii.

Odwrót armii serbskiej po kontrofensywie bułgarskiej.
 19 maja: Polska stawia Federacji Naddunajskiej ultimatum co do wojny z Bułgarią. Kilka godzin później Rosja wypowiada Federacji wojnę.
20 maja: Z powodu braku odpowiedzi na ultimatum, Polska wypowiada wojnę Federacji Naddunajskiej. Niemcy wypowiadają wojnę Polsce i Rosji.

wtorek, 8 stycznia 2013

Projekt: kapelusz





   Po wakacjach doszedłem do wniosku że potrzebuję kapelusza w DPM-ie. Najprawdopodobniej odezwał się we mnie "tacticalowy modniś" po obejrzeniu zdjęć z obozu, na których uznałem że "seledynowo-oliwkowy" boonie hat Helikona nie zgrywa się z kamuflażem. Nie trzeba mnie za to bić, wiem że nie prawdziwy mężczyzna nie powinien zwracać uwagi na takie duperele. Chociaż... przykładanie znaczenia do swojego kamuflażu może być jakąś atawistyczną pozostałością po prehistorycznych łowcach... Ale bądźmy poważni. Oczywiście, po stwierdzeniu zapotrzebowania zacząłem poszukiwania w internecie, przede wszystkim na Allegro. Niestety, na brytyjskie wojskowe kapelusze na tym serwisie jest posucha. Gdy prowadziłem swoje poszukiwania, były tylko pustynne. Obecnie, oprócz pustynnych są średnio 1-3 oferty. Oprócz tego znalazłem jeden demobil internetowy z prawdopodobnie kontraktowymi kapeluszami i jeden z kopiami. Trudno inaczej to wytłumaczyć, jeśli przy "kraj produkcji" mamy "Polska". Pomyślałem że czemu by nie spróbować samodzielnie uszyć prosty kapelusz? To dosyć prosta konstrukcja, bez jakiś wymyślnych kształtów, a z racji rozmiarów dałoby się go uszyć w ręku. Jak pomyślałem, tak zrobiłem (tak, wszystko co zobaczycie było szyte ręcznie, niestety nie mam maszyny do szycia). Do uszycia "zutylizowałem" jakąś dziecięcą koszulę w "nie do końca DPM" (wzór ma względnie dobre kolory, ale plamy wyglądają, jakby były drukowane ze zużytych wałków: są bardziej obłe i brakuje małych kropek na obrzeżach). A ponieważ nareszcie skończyłem jego szycie, myślę że czas na małą fotorelację. I od razu uprzedzam wszystkich co to za dziwny koc w kratkę służący jako tło: to siedziba redakcji tego bloga pod postacią mojego łóżka. Do wyboru było tylko to, lub klepka na podłodze. Zwłaszcza przy robieniu zdjęć po nocach, do których nie mogłem dopasować dobrego światła.
Na początek, musiałem zmierzyć obwód swojej głowy, żeby dopasować do niej rozmiar kapelusza. No i określić wszystkie proporcje: czy chcę kapelusz wysoki, czy płytki, z szerokim, czy może wąskim rondem? Ogólnie rzecz biorąc dążyłem do stworzenia czego w rodzaju "boonie hata" z wąskim rondem i nieco płytszego (http://dpm-soldier.pl/mundur/czapki_w_teren.html). Można nawet powiedzieć że bliskiego wszelkim produktom "UKSF SAS Style". Przy czym nie zachęcam do kupowania produktów firmy Web-Tex. Powiedzmy że to taka brytyjska odmiana "renomowanej niemieckiej firmy szyjącej w Chinach" czyli MilTec.
Coś takiego planowałem osiągnąć. Jak mi wszyło... Na kolejnych zdjęciach.
Po określeniu wszystkich najważniejszych wymiarów przyszedł czas na wycięcie góry kapelusza, czyli po prostu koła o obwodzie równym obwód głowy + rezerwa na zaszewkę.
Jak widać korzystałem z szablonów wycinanych z bloku rysunkowego A3, które następnie odrysowywałem kredkami bambino. Nie spodziewałem się że będą aż tak dobre do tego. Próbowałem z kredą, ale kreda łatwo się ściera, co utrudnia poprzednie szycie. Nie próbowałem z mydłem, z którego chyba korzystały/korzystają prawdziwe krawcowe. Po "denku" wyciąłem też bok kapelusza, w formie długiego prostokąta. Niestety był za długi na szablon z jednej kartki, a o klejeniu dwóch kawałków nawet nie pomyślałem, więc rysowałem go bezpośrednio na materiale. Wyszło jak wyszło, gdyby był bardziej prosty, zapewne w efekcie finalnym rondo lepiej by się prezentowało bo przyszyłbym je prościej. Ale... 2 zdjęcia "obozowej mycki", jak ochrzściłem tą część kapelusza. Czemu... Nie pytajcie.
"mycka" wywinięta na lewą stronę. Jak widać nie bawiłem się w jakieś wymyślne ściegi, ale nie jest to też chamska fastryga.

I na właściwej stronie, widok od tyłu: na szew "boku". Na tym zdjęciu widać też że wzór kamuflażu to nie do końca poprawny DPM.
Po zszyciu "mycki" przyszedł czas na doszycie ronda. Jest ono węższe niż w "sklepowych" boonie hatach. Skalda się z 2 części, przyszytych u podstawy do "mycki", zszytych razem w u podstawy i w połowie szerokości, a na końcu zawiniętych do wnętrza i zszytych na obwodzie.

Doszyta górna część ronda: widać że nie ma jeszcze na nim żadnych szwów.
Ten sam etap, wywinięty na lewą stronę. Widać jak doszyta jest górna część ronda do "mycki".

Niestety przy następnych etapach, czyli doszywaniu dolnej części ronda, oraz taśmy do mocowania maskowania nie robiłem zdjęć, więc kolejne będą już z gotową abominacją, którą śmiałem nazwać kapeluszem. Najpierw wywinięty na lewą stronę, żeby pokazać rondo od dołu.
Mam zakupioną czerwoną tasiemkę, którą jeśli będę miał kiedyś czas i chęci, posłużę się jako lamówką i obszyję widoczny szew łączący "dno" z bokiem. Będę mógł wtedy dodatkowo oprócz podstawowego oznaczenia trafienia w airsofcie (czerwony materiał/odblaskowa pomarańczowa kamizelka), dodatkowo "oznaczyć się jako trup" poprzez wywinięcie kapelusza na lewo.
Gotowy kapelusz od góry.
I od tyłu. Widać dosyć średnio zszyty obwód ronda, taśmę na maskowanie, którą zamiast samodzielnie zszywać, zaadaptowałem z zaszewki na dole koszuli, oraz ściągać dla gumy w taśmie. Czemu wsadziłem gumę do taśmy i jeszcze na dodatek dałem na jej końcach ściągacz? Taki bajer podpatrzony w profesjonalnych kapeluszach. Pozwala szyć w dużym "uniwersalnym" rozmiarze i ewentualnie ściągnąć do mniejszego rozmiaru. Mam też nadzieję, że nieco ściągnięta guma będzie lepiej trzymała maskowanie z trawy i gałązek i nie będzie trzeba np. garści trawy przewiązywać przez taśmę. Jednocześnie wiem że taśma mogła wyjść nieco za nisko, ale po prostu łatwiej było ją przyszyć tuż przy rondzie, co pozwalało trzymać się w miarę prosto wokół całego kapelusza.
Kapelusz zaciągnięty na głowę. Widać falujące rondo, wynikające z niedokładnego szycia w ręku. Może by dałoby się je wyprasować, ale po co? Pofalowane "ma styl". Plus w gratisie moja zarośnięta facjata. Niestety, zestaw: stary polar Helikona i własnoręcznie uszyty kapelusz nie są na tyle "tacticool", żeby zamazywać twarz.
Widok z boku. Na tym zdjęciu dobrze widać rozmiary ronda. Brytyjscy żołnierze często skracali dosyć spore rondo w swoich bush hatach, żeby nie opadało na oczy. Z takich samych powodów, czyli poszerzenie pola widzenia, przy zachowaniu cienia nad oczami. "Wędkarski" kapelusz to też modny rekwizyt jeśli lubimy "Nam Style"
Proszę bardzo, SOG full lans: Tiger Stripes, XM-177 i kapelusze z wąskim rondem:
Dwa zdjęcia kapelusza nieco ściągniętego gumą i założonego "luźniej", płycej na głowie.


Porównanie z boonie hatem od Helikona, który wywinąłem na lewą stronę, ponieważ mam do niego przywiązaną siatkę maskującą i po prostu nie chciało mi się jej zdejmować dla jednego zdjęcia.
I wspomniana siatka maskująca, do której wykorzystałem ścinki z koszuli. Sporo ich zostało, więc pewnie dodam do niej więcej kawałków materiału. Zapewne od wiosny często będzie gościła na nowym kapeluszu.