Więcej o moich kamuflażach / More about my camo patterns:
http://jeremak.blogspot.com/2014/10/more-camo.html

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mundur harcerski. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mundur harcerski. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 3 listopada 2013

Krótka ankieta

Jak widać po statystykach wyświetleń i wyszukiwań od czasu do czasu trafiają tu osoby które poszukują informacji o mundurze harcerskim i przez Google trafiają na moje średniej jakości teksty. A ponieważ chciałbym napisać ich lepszą, bardziej dopracowaną merytorycznie i graficznie wersję muszę wiedzieć na czym się skupić w trakcie pisania takiego tekstu, czy nawet "publikacji". Prosiłbym więc, jeśli już ktoś tu zajrzał, o wpisanie w komentarzach (można pisać jako anonimowy, bez logowania się na różne konta społecznościowe) tego co powinno się w takim tekście pojawić: swoje pytanie, co należałoby wyjaśnić, czy pokazać?
Wiem że nie jestem super-ekspertem, a moje doświadczenia są ograniczone do pewnego określonego środowiska, ale zawsze lepiej jest wiedzieć co potencjalny czytelnik chciałby wiedzieć.

sobota, 30 marca 2013

Forma nr 8

Czyli Форма номер восемь - что имеем, то и носим. A na polski: "Co mamy to nosim". Jest to powiedzonko występujące w armii rosyjskiej, określające uzupełnianie braków w umundurowaniu i oporządzeniu własnymi prywatnymi zakupami i "snikersami", czyli różnymi samoróbkami. Niestety, trzeba wyraźnie powiedzieć: w 23 DH, "forma nr 8" najwyraźniej też obowiązuje. Nie potrafimy wyglądać jednakowo. Może niektórzy stwierdzą że "Ale po co to nam, jeśli dobrze się bawimy".
Tyle że espirit de corps nie tworzy się jedną decyzją. On się kształtuje, a potem trzeba go kultywować. Grupa zawsze potrzebuje zewnętrznych oznak odrębności. Trzeba mieć potwierdzenie że się w niej jest, trzeba z tego powodu odczuwać dumę. Inaczej dobra zabawa kiedyś się kończy, zaczynają się takie czy inne problemy i nie ma czegoś co nadal cementowałoby tą grupę, co wcześniej wytworzyłoby poczucie solidarności i grupa zaczyna się kruszyć. Każdy idzie w swoją stronę bo "już nie jest fajnie". A jak nie jest fajnie, to można swobodnie odejść, przecież nic już nas tu nie trzyma. A mimo wielokrotnie pojawiającego się w regulaminie ZHP stwierdzenia "jednolite dla całej drużyny", co jest u nas?

 Beret: "nie, nie będę nosić". "Czemu?" "A bo nie lubię, niewygodny". Ale gdy jakiś cudem na głowę trafi dobrze ułożony beret, nagle pojawia się "Ale on się układa..." Nie on się układa, tylko został tak uformowany. Materiał z którego są szyte berety właśnie jest taki a nie inny, żeby można było go ukształtować. Ale jeśli nic się nie robi w tym kierunku, to potem beret jest "niewygodny". Beret trzeba formować. Moczyć, zwijać, "prasować" (ale nie żelazkiem, tylko pod czymś ciężkim), Trzymać zwinięty, a przede wszystkim nosić i układać go na głowie. Do tego trzeba czasu, to nie czapka wełniana, tylko nakrycie głowy które trzeba dopasować pod siebie. Właśnie, jeszcze jedno: nosić! Jak można przyzwyczaić się do beretu i go ułożyć, jeśli się go nigdy nie zabiera ze sobą. Poza tym stwierdzenia "Zmieńmy na rogatywki, rogatywki są fajne...". Ale jak już pisałem i będę pewnie jeszcze parę razy powtarzał: w 23 berety są od początku, nie można nagle zmieniać kursu o 180 stopni i stwierdzać "od teraz nosimy rogatywki". Poza tym... "będą fajne" do czasu aż ktoś spróbuje swoją uprać i zniszczy tym samym daszek. No i rogatywkę też trzeba odpowiednio zakładać i nosić. To nie basebolówka, rogatywki nie zakłada się "od tak". Nie wiem, być może to syndrom współczesności, że ludzie nie są przyzwyczajeni do nakryć głowy, podczas gdy jeszcze kilkadziesiąt lat temu bez kapelusza, czapki, czy chustki nie wychodziło się z domu.

Spodnie: Oliwkowe! Ile razy trzeba powtarzać że do munduru nie nosi się dżinsów, "bawełniaków", czy jakiś dziwnych "drescamo". Długie oliwkowe spodnie. Nie czarne "bo ktoś wygląda w czarnych fajnie". Nie w kamuflażu "bo tak łatwiej". Oliwkowe nosiło się w drużynie od pierwszych mundurów, pamiętam że razem z pierwszą koszulą mundurową dostałem też za szerokie w pasie bojówki. To że szybko z nich wyrosłem i przez pewien moment nosiłem sztruksy, to nie znaczy że teraz jest jakieś wytłumaczenie. Bo szybko kupiłem sobie kolejne bojówki, które zresztą mam w szafie do dziś. I nie po to zostały kupione brytyjskie oliwkowe "lightweighty", żeby teraz nagminnie ich zapominać. Z mundurem kwestia jest prosta. Wystarczy wybić sobie z głowy stwierdzenie że "dziś to tak na luźno to nie założę... tego..." Nie. Należy sobie wyrobić zwyczaj że jeśli zakłada się mundur, to zakłada się pełny, całość: koszula mundurowa, "oficjalny" dół i bierze się ze sobą beret. Tylko tyle i aż tyle. I wtedy nie ma problemów że "a bo ja nie wiedziałem, a bo ja zapomniałem".
Z resztą tak samo jest ze spódnicami. nie wiem, być może wynika to ze współczesnych "standardów" ubioru że dziewczyny nie chcą chodzić w spódnicach, tak jak są problemy z nakryciem głowy. Być może. Ale po coś macie te spódnice, prawda? Nie są po to żeby leżały w szafie, tylko po to żeby je nosić. A jak jest zimno to od czego są grube rajstopy. A jeśli już ktoś nie może kompletnie przełknąć myśli o noszeniu spódnicy, to może sobie sprawić oliwkowe bojówki. Będzie jednakowo z chłopakami, a taka kombinacja już była stosowana w naszej drużynie. Ale nie dżinsy! Na dodatek bez żadnego paska.

Przejdę teraz płynnie do butów. Tu kwestia jest trochę szersza, bo wiąże się również z "granicą cholewka-nogawka", od której to kwestii wywodzi się cały pomysł tego postu. To, że w przypadku chłopaków jako "wyjściowe" najlepsze byłyby buty z wysoką cholewką nie podlega chyba dyskusji, prawda? Nie rozpatruję teraz sytuacji w której lepsze od nich byłyby pantofle, ale przy większości "imprez zewnętrznych" zakłada się jednak wysokie buty. No tak, ale tu pojawia się problem jakie? Czy ograniczyć się jedynie do tych z czarnej skóry licowej (gładkiej), tak, żeby można było je wypastować na wysoki połysk? Czy może dopuszczać też "pustynniaki", albo inne, np. z brązowego nubuuku ("zamszu"). Osobiście stoję na pozycji że mimo wszystko: czarna skóra licowa i porządne pastowanie. Tyle że buty są tak na prawdę najdroższą rzeczą którą możemy mieć na sobie nosząc mundur. Niestety, tej prawdy nie da się obejść: porządne buty kosztują po kilkaset złotych. A znalezienie takich porządnych, dopasowanych do stopy (a nie dopasowujące stopę do siebie "desanty"), jeszcze z czarnej skóry licowej, nowych (bo używane buty to zawsze ruletka, zwłaszcza w przypadku skórzanych) jest po prostu trudne. I co tu zrobić w tym przypadku? Sam się zastanawiam. Ale jedno wiem na pewno. Takie buty powinny być czyste, zadbane i o ile to możliwe: porządnie wypastowane. Idąc wyżej natykamy się na kolejny problem. Czy przy wysokich butach wsadzać nogawkę w cholewkę, zawijać ja na cholewce, czy może zostawiać luźno. Pewnie większość osób, która robiłaby to pierwszy raz, włożyłaby nogawkę do buta: "Żeby się nie brudziła, nie obcierała, bo to fajniej wygląda". Tylko że później zaczynają się problemy: źle włożona nogawka może uciskać przy mocna zasznurowanym bucie, poza tym nie chroni przed wpadnięciem czegoś do buta: najwyżej ten kamyk ugrzęźnie wyżej, a nie spadnie na sam dół. Ale i tak i tak będzie nas uwierał. Osobiście skłaniam się ku drugiemu, "brytyjskiemu" sposobowi. Wykorzystując albo specjalne gumki z haczykami, albo gumki do włosów, albo sznurki do ściągania na końcu nogawek (po coś przecież tam są), zawijamy nogawkę na bucie. Tak jak w podanym linku. Na pytanie "a to cię nie uciska" odpowiadam nie, bo gumka spoczywa na sztywnej cholewce, a nie na nodze. Dzięki takiemu ułożeniu nogawek, chronimy się przed wpadnięciem czegoś do buta: spodnie nie są wtedy "szyną" po którą, między fałdami do buta może wpadać co chce. Czy to różne "paprochy", czy to woda. Oczywiście, nogawka może się brudzić i nie zatrzyma przelewającej się od góry kałuży. Ale coś tam zatrzyma. No i wg. mnie w tym przypadku dosyć większość względnie szerokich nogawek "bojówek" po prostu lepiej układa się na bucie. W końcu mają po coś te ściągacze, a nie są "marchewami" z "narciarą" czyli gumą do przekładania pod piętą.
Jeszcze jedna, wg. mnie niedorzeczna kwestia. Noszenie wywijek na butach w przypadku długich spodni. Po co, no pytam się po co? Przecież ten kawałek wełnianego materiału, jeśli nogawka i tak jest wsadzona w but, to i tak nie spełnia jakiegokolwiek celu ochronnego, jedynie wygląda. Do czasu, aż ubrudzi się w błocie i kurzu. Kompletnie nie rozumiem tego "stylu". Być może w jakiś sposób wywodzi się on z czasów gdy do niższych butów noszono płócienne, lub brezentowe owijacze (uwaga: "Opinacze" z okresu PRLu działały na podobnej zasadzie, tyle że "owijacz" był połączony z butem i skórzany), zastępujące wysoką cholewkę. Tyle że obecnie wysoka cholewka jest standardem i nie ma co jeszcze tam dokładać tego kawałka wełny. A raczej akrylu. Rozumiem konieczność noszenia wywijek przy spódnicy, czy krótkich spodenkach. Ma się wtedy na nogach getry i niskie buty. I wtedy wywijka spełnia swoje zadanie jako "uszczelnienie" tego niskiego buta, żeby nie wpadały do niego różne śmieci. Tyle że zauważmy że przy getrach wysokie buty wyglądają po prostu komiczne i powinno się nosić jakieś lżejsze, ale nadal kryte obuwie.
Czyli w skrócie: wywijki do getrów i trampek tak, bo spełniają jakąś rolę. Ale nie do wysokich butów o wojskowym pochodzeniu i długich spodni.

"Góra". Czyli ubiór wierzchni, zakładany na mundur. Zostawię kwestię czarnych bluz, lub polarów, skupię się na kurtkach. W zamierzchłych czasach były w drużynie kangurki. Czarne, jednakowe, ale niezbyt wygodnie i nieoddychające. Ale od tamtego czasu zostało, że "góra" powinna być czarna, właśnie żeby wyglądać jednakowo. A może tylko ja się tym przejmuję, bo zazwyczaj wyglądamy jak stado papug w różnokolorowych kurtkach przeciwdeszczowych i płaszczykach? Nie wiem. Nie wiem, być może wynika to z nadzoru rodziców nad zakupami, może wynika to z tego że ma się jednak tą jedną kurtkę w jakimś kolorze i nie chce się kupować drugiej tylko na okazje harcerskie. Może wynika to z tego że po prostu nie ma tanich czarnych, pasujących kurtek, a wspomnienie niezbyt przyjaznej ergonomii tamtych dawnych kangurek nadal gdzieś tkwi? No to może, jeśli praktycznie nikt nie jest w stanie znaleźć sobie czegoś czarnego, tylko przychodzi w a to różowej, czerwonej, albo błękitnej kurtce, skończmy z tą czarną fikcją. Złóżmy się po 50 zł. od osoby i kupmy sobie wspólnie dwa rodzaje kurtek, w których będziemy chodzić na różne "imprezy zewnętrzne". Chłopakom smocki, w których po ściągnięciu i podwinięciu dołu, zwinięciu kaptura na plecach i wyłożeniu chusty przynajmniej nie wygląda się jak "dziecko pułku", albo poborowy który uciekł z koszar, jak w polskiej "Panterze", a jednocześnie przydadzą się do lasu i na wyjazdy. A dziewczynom: ciemnogranatowe kurtki membranowe RAFu.
Fajny płaszczyk, nie? Na dodatek z membraną, więc chroni od wiatru i deszczu. I ma odpinaną podpinkę, wiec można ją założyć również w chłodniejsze dni, zamiast "filcowego" płaszczyka. Przy czym z deszczem jest jeden problem dostępne na rynku nie mają kapturów, mimo możliwości ich podpięcia.

Cóż, być może niektórzy potraktują ten tekst jako kolejne narzekania gadżeciarza, na dodatek mającego świra na punkcie musztry. Ale zrozumcie że mnie krew zalewa, w sytuacjach typu: "No, to zakładamy berety. Wszyscy mają?" I w tym momencie ujawnia się jedna, albo dwie biedne duszyczki, które oczywiście tego beretu nie mają. Albo nie mają oliwkowych spodni. Albo spódnicy. Albo wywijek. Albo przyszła na jakieś obchody w różowej kurtce, podczas gdy trzeba wystawić wartę i dosłownie nie ma dwóch jednakowo wyglądających osób żeby je postawić przed tym pomnikiem. A później, mimo że sami nie są skłonni do ujednolicenia swojego wyglądu, robią na wyjeździe gdzieś dalej maślane oczy, bo zobaczyli porządnie, jednakowo wyglądającą i zachowującą się drużynę, a zaraz potem chcą wywracać zwyczaje mundurowe u siebie, "Bo ... tak wygląda..." Nie. Żeby dobrze wyglądać nie kopiuje się bezkrytycznie czyiś tradycji. Ustala się, pielęgnuje i rozwija swoje.

poniedziałek, 17 września 2012

Mundur harcerski i wariacje na jego temat.

Tym razem post będzie napisany w formie przypominającej regulamin. Oczywiście nie jest on żadnym obowiązującym regulaminem, co najwyżej rodzajem opartego o realia 23 DH "Czarna Woda" komentarza uzupełniającego obowiązujący regulamin mundurowy ZHP który można znaleźć np. pod tym adresem: http://dokumenty.zhp.pl/pliki/glowny_20070925_85138_u_gk_209_2005.pdf. Wydaje mi się jednak że taka forma będzie łatwiejsza do zrozumienia i np. wykorzystania na zbiórkach, ponieważ przedstawia konkretne przykłady: "to w takie sytuacji, a to z tym". Jednocześnie postaram się odwoływać do poprzedniego postu nt. warstw ubioru.

Czarna podkoszulka z chustą w barwach drużyny. Odpowiada punktowi 1.1 części IV regulaminu.
Noszona przez osoby nie posiadające jeszcze munduru w sytuacjach w których inne osoby są w mundurach, oraz latem w trakcie wyjść i wycieczek w których występujemy jako zwarta, zorganizowana grupa harcerska. W takiej sytuacji nosimy podkoszulkę z chustą ponieważ w mundurze mogłoby być za gorąco i nie chcemy go zapocić, lub byłby zbyt oficjalny, np. na trasie wycieczki.
Do podkoszulki z chustą, o ile jest to możliwe nosi się dół munduru, czyli w przypadku chłopaków: spodnie, o których napiszę zaraz, a w przypadku dziewczyn: spódnicę.
To również jedyna sytuacja w okresie ciepłym w której mamy na sobie część munduru i możemy założyć inne nakrycie głowy niż mundurowe (w naszym przypadku beret). Ponieważ mowa o letnich, np. obozowych wycieczkach, może to być dowolny kapelusz, lub czapka, np. kapelusz boonie wykorzystywany w ubiorze polowym.
Wersja żeńska: czarna podkoszulka, chusta, spódnica i wygodne nakrycie głowy.

Wersja męska: czarna koszulka, chusta, spodnie mundurowe i czapka którą można nosić też w terenie
 
Mundur harcerski. Wszystko wydaje się proste, ale zawsze pojawiają się problemy. Główne to: noszenie beretu, dobór spodni i noszenie spódnicy.

Aby wyjaśnić te sprawy trzeba zagłębić się trochę w historię i formę munduru.
Badden-Powell i forma munduru skautowego, jaka przetrwała do dzisiaj to początek XX wieku, jeszcze przed pierwszą wojną światową. Czyli czasy w których dla typowego mężczyzny kapelusz, garnitur, koszula i krawat nie były ubiorem odświętnym, a codziennym: tak ubrani wychodzili do pracy nawet robotnicy fabryczni których marynarki i koszule może były z tańszych materiałów, ale to nadal były marynarki i koszule. Typowa kobieta nosiła długą spódnicę i nie wychodziła na ulicę bez nakrycia głowy, modnym ubraniem dziecięcym był strój marynarza, a mundurki szkolne miały często wysokie kołnierze-stójki. A tak poza tematem: jeśli pojawi się zapotrzebowanie na więcej wiadomości o modzie początków XX wieku zawsze mogę coś skrobnąć, lub podlinkować. A na razie, dla zrozumienia klimatu czasów w których powstał mundur skautowy, trochę zdjęć:


Jednak kontynuujmy.Przy takich ubiorach społeczeństwa Badden-Powell musiał stworzyć dla skautów ubiór zarówno wygodny w polu, jak i schludny w mieście (pamiętajmy że standardu i zasady ubioru były o wiele wyższe i dokładniejsze niż dziś). I co z tego wyszło? Cytując Małkowskiego: "Angielscy scouci noszą zawsze prócz tego kapelusze z szerokimi kryzami, koszule flanelowe lub khaki, krawat, chustkę na szyję, krótkie spodenki i pończochy. (...) Chustka na szyję, krawat i wiązka wstążek  na ramieniu są utrzymane w barwie patrolu". Co to oznacza? Mundur, jeśli chodzi o schludność ubioru to tak na prawdę koszula z krawatem! Nie bluza, kurtka czy podkoszulka, tylko koszula, na równi z białą, wyjściową koszulą. I tak powinniśmy go traktować. Jeśli już uzgodniliśmy czym jest mundur, łatwo jest przejść jest do problemów związanych zwykle z "dołem" munduru. Szczere pytanie do dziewczyn: czy założyłybyście jeansy do białej wyjściowej bluzki? O wiele lepiej pasuje do niej spódnica. I dla tego częścią munduru jest spódnica. Bo mundur to nie tylko sama koszula mundurowa. Mundur wg. regulaminu to całość czyli koszula (wyraźnie jest tak nazwana w regulaminie), spódnica, pas, chusta, getry i nakrycie głowy.
Drugim problemem są spodnie u chłopaków. Jakie spodnie nosić do munduru? Już chyba doszliśmy do tego że schludnie wyglądające, a więc nie dresy, czy szorty. W regulaminie ta kwestia jest opisana tak: "Spodenki (zielone), lub długie spodnie wg wzorów ZHP. Dopuszcza się noszenie innych długich spodni oliwkowych, czarnych, lub granatowych (o jednolitej barwie), jednolicie w całej drużynie." Ponieważ nie przyjęły się u nas w drużynie krótkie spodenki, ani spodnie wg wzoru ZHP, jednolitymi dla całej drużyny powinny być długie spodnie oliwkowe. Tyle że regulamin swoje, a życie swoje.


Spodnie męskie. Długie, oliwkowe z kieszeniami cargo na biodrach, określane popularnie jako "bojówki". O prostym kroju "typu wojskowego", lub z demobilu.W regulaminie mundurowym nie ma ani słowa o kamuflażu wz.93 "Pantera", który (co mnie dziwi, ale o tym kiedy indziej) jest tak popularny wśród harcerzy. Bojówki w kamuflażu można przymknąć oko w dwóch przypadkach: spodnie w wz.93, gdy stanowią zastępstwo dla spodni oliwkowych z racji mało kontrastowej, zielonej kolorystyki, oraz spodnie w kamuflażu leśnym, należące do ubioru polowego. A więc nie pustynne, w Multicamie, czy "Metro" tylko kamuflażu brązowo-zielonym (oczywiście kolorystyka różni się zależnie od wzoru kamuflażu. Chodzi raczej o ogólny "odcień"). Następne w kolejce są czarne długie spodnie. Granatowe jeansy są kompletną ostatecznością, jeśli dana osoba nie ma innych spodni. Przy czym jeansy powinny być ciemne i proste w kroju, bez przetarć i fantazyjnych wzorów. Oczywiście spodnie do munduru zawsze nosimy z paskiem.
Sytuacją preferowaną jest posiadanie minimum dwóch par spodni: jedna oliwkowa zakładana do munduru, oraz druga w kamuflażu jednolitym dla ubioru polowego wykorzystywana w zajęciach leśnych i obozowych.
Z lewej spodnie w kamuflażu wz.93 "Pantera", z prawej oliwkowe. Jak widać "pantera" stanowi zamiennik oliwki tylko dla tego że ma drobny i mało kontrastowy wzór oraz szybko blaknie po kolejnych praniach. Sprawa wpuszczania nogawek w cholewki butów za kostkę, wypuszczania ich, lub noszenia luźno opuszczonych to jeszcze inna, trudna filozofia. Zdjęcie: L. Mielczarek
Przykładem sytuacji w której trzeba założyć jeansy do munduru bo nie ma już inne alternatywy jest np. powrót z obozu, gdy wszystkie inne spodnie są za brudne do noszenia. Jednocześnie widać że spodnie są dobrze dobrane: ciemne, o prostym kroju, z założonym pasem harcerskim.
Nakrycie głowy. Beret nie jest idealną ochroną przed słońcem, deszczem i chłodem, ale jest w stanie sprawdzić się w każdej z tych sytuacji. Przede wszystkim należy zadbać o jego dobre ułożenie. Ponieważ tak na prawdę porządny ubiór wyjściowy bez nakrycia głowy jest niekompletny a chodzenie z gołą głową po ulicach to względnie współczesna moda. Jeśli mamy na sobie mundur, jedyną sytuacją w której możemy założyć inne nakrycie głowy to mróz, gdy możemy założyć czapkę zimową.

Przy niższych temperaturach mundur powinno się traktować jako warstwę 4 systemu ubioru czyli koszulę pod którą nosimy podkoszulkę. Na mundur zakładamy:
Czarny polar lub bluzę: gdy pogoda jest chłodna, ale nie wietrzna, czy deszczowa. Taki polar stanowi podstawowe ubranie wyjściowe zakładane do munduru i sprawdza się również na oficjalnych, publicznych wydarzeniach. Przy założonym polarze chusta jest wyciągnięta na zewnątrz przez rozsunięty częściowo suwak. Kołnierz może być wyłożony. Oczywiście zakładamy beret, który dodatkowo chroni głowę np. przed wychłodzeniem
Czarny polar jako element "stroju wyjściowego", w tym przypadku na ognisku obrzędowym. Zdjęcie L. Mielczarek
Kurtka: zakładana gdy konieczna jest ochrona przed wiatrem i deszczem. W przypadku oficjalnych, publicznych wydarzeń preferowana jest kurtka w kolorze czarnym, w celu uzyskania jednolitego wyglądu grupy. Poza takimi wydarzeniami, np. na imprezach czysto harcerskich, czy wewnątrz drużyny można wykorzystywać kurtki z ubioru polowego, czyli parki lub smocki, o ile nie pojawiła się informacja rodzaju "bez kamuflażu, czarna góra". Jeśli to możliwe w każdym przypadku postępujemy tak jak przy polarze: wyciągamy chustę na kurtkę i zakładamy beret.
W przypadkach wymagających założenie kurtek przeciwdeszczowych z membraną (ciągły deszcz, silny wiatr, śnieg) ochrona jest ważniejsza od kompletnie jednolitego wyglądu: lepiej pozostać suchym w różnych kurtkach niż zmoknąć i zachorować w jednakowych polarach. Przy czym zachowanie jednolitego wyglądu jest preferowane, np. przez noszenie kurtek goretexowych w takim samym kamuflażu przez całą grupę biorącą udział w wydarzeniu.
Kolejne porównanie, od lewej: oliwkowa kangurka, czarna kurtka i "goretex" w kamuflażu DPM. Bo czasem nawet kadra nie jest w stanie wyglądać jednakowo... Zdjęcie: L. Mielczarek
Pałatka: Jeśli chodzi o ochronę, stanowi ona odpowiednik kurtki przeciwdeszczowej, należy jednak pamiętać o tym że została wykonana z brezentu który z czasem namaka i jest dosyć ciężka. Jednocześnie z powodu formy pałatki nadaje się ona raczej do działań stacjonarnych (np. warta przy pomniku), niż różnego rodzaju aktywności, mimo swojej zalety jaką jest łatwa do uzyskania jednolitość wyglądu, gdy cała grupa założy pałatki.