Więcej o moich kamuflażach / More about my camo patterns:
http://jeremak.blogspot.com/2014/10/more-camo.html

niedziela, 30 grudnia 2012

Jak pożenić DPM z AK?

Jednym z celów na tą zimę (ogólnie rzecz biorąc: do marca), jest ubranie zastępu jednolicie. Z jednej strony, już na 1 listopada sprowadziłem chłopakom brytyjskie spodnie oliwkowe, które w Armii Brytyjskiej były używane razem z klasycznymi wojskowymi swetrami z materiałowymi wstawkami, określanymi jako "NATO jumper". Przynajmniej teoretycznie mają teraz normalne oliwkowe spodnie do munduru harcerskiego i można wyglądać jednolicie, a nie jeden w spodniach oliwkowych, drugi w "panterze", a trzeci w dżinsach po wszystko inne w praniu... Teraz oczywiście pozostaje kwestia tego, aby nauczyli się zakładać je zawsze do munduru, z czym może być ciężko. No dobrze, czas więc na dalszą uniformizację, bo teraz wyglądamy niczym partyzanci z wyciętego lasu. Zwłaszcza biorąc pod uwagę że w tym roku będą po kolei dobijać do swoich "słeet szesnastek", więc wypadałoby jakoś wyglądać na ewentualnym "zewnątrz". I jednocześnie uszczypnę pewną osobę: zakupy zawsze powinny być przemyślane i podporządkowane pewnej długookresowej strategii.
Jak można się domyśleć, kierunkiem najwłaściwszym wg. mnie, który spotkał się z różnym przyjęciem (od "tak", przez najpierw "tak" a potem "ale...", przez samo "ale" po "gucio mnie to obchodzi, nawet nie wypowiem się na ten temat"), jest DPM. Wymienię główne przyczyny, sporo rozwodziłem się na ten temat podczas dyskusji na facebooku: po pierwsze, brytyjskie kurtki to najpraktyczniejsze, dostępne powszechnie z demobilu ubrania militarne. Biją na głowę jeśli chodzi o pojemność, krój i materiał "przewagę formy nad treścią", jaką są polskie mundury polowe, oraz są bardziej pojemne od bardzo prostych mundurów niemieckich. Sprawdzą się więc nie tylko w airsofcie, ale również na harcerskim szlaku, czego od dłuższego czasu dowodzę swoim przykładem. Po drugie, wg mnie najlepiej wyglądają z mundurem harcerskim. Kładziemy kaptur, kurka podwinięta, chusta wyłożona przez lekko rozsunięty suwak, dobrze ułożony beret... No i z "lightweightami" (chodzi o te oliwkowe spodnie) i wypastowanymi butami od razu wygląda się "profesjonalnie". Niczym "Ok chaps, zróbmy to przed piątą, bo spóźnimy się na herbatę".
No dobrze, przyjmijmy że udaje się ubrać chłopaków do marca w kurtki, ew. nieco później spodnie. Co do tego? Zwłaszcza biorąc pod uwagę że tak się złożyło że praktycznie wszyscy oprócz mnie skierowali się w stronę replik AK-74, którego magazynki są dłuższe od magazynków STANAG używanych przez armię brytyjską? Jest kilka opcji i postaram omówić te, nad którymi się zastanawiałem.

Na szybko: Rzeczą oczywistą jest, że do ubrań w kamuflażu DPM można wykorzystać już posiadane oporządzenie, oczywiście najlepiej, gdyby było w kolorze oliwkowym, ale nie przesadzajmy i nie bawmy się w "taktyczną szafiarkę". Drugą możliwością jest wykorzystanie kurtki jako "oporządzenia". Istnieją wg. mnie dwie możliwości, obie wykorzystujące kieszenie dolne, oraz piersiowe na suwak. Zależnie od tego, jak sprawnie idzie nam otwieranie guzików w dolnych kieszeniach, możemy je wykorzystać albo jako "ładownice" w których trzymamy naładowane magazynki, które po wykorzystaniu wrzucamy do kieszeni pionowych, albo postępujemy na odwrót, traktując dolne kieszenie jako "worki zrzutowe, do których wrzucamy wykorzystane magazynki. Przyznam że musiałbym sprawdzić czy da się je tam wsadzić i wyjąć bez rozpinania guzika.

Typowo: czyli Chest Rig. Jest potwierdzone że ładownice przyjmują magazynki od AK. Jest ich 3 + 2 ogólne np. na manierkę, oraz jedna płaska między warstwami materiału, do której można dostać się od góry. Jak to nosimy? Z przodu, zależnie od tego jak kto lubi na piersi, albo niżej, na brzuchu jeśli ktoś tak lubi. Jak to wygląda? Dwa zdjęcia rodem z "internetów":
Źródło: http://dpm-soldier.pl/oporzadzenie/chest_rig.html można tam przeczytać więcej o cheście.
Źródło: http://asgw.pl/wielka-brytania/szpej-t1906.html Też proponuję zajrzeć do tematu.
I jeszcze jedno: chesta można dorwać już za 50 zł, więc polecam go jako oporządzenie "na początek", zamiast pchania się w różne wymyślne chińskie kamizelki z wkładami balistycznymi wypełnionymi piaskiem.

"High speed, low drag operatore" Gdyby spytać się kogoś kto nie jest obeznany z oporządzeniem co rozumie przez to słowo, najpewniej odpowiedziałby "kamizelka". Więc gdy ktoś kupi sobie replikę, od razu uznaje że "kcem kamizelkę". Najlepiej z mnóstwem PALSów, kieszonek na niewiadomo co itd. Mimo że nie ma co w niej nosić. Co więc zrobić jeśli ktoś uprze się żę chce kamizelkę? Nie będę się rozwodził na różnymi obecnymi pustynnymi pomysłami jak najróżniejsze Ospreye i inne LCTV. Istnieje jednak coś takiego jak Assault Vest, którego oficjalną nazwą jest "Waistcoat Mans General Purpose Ops". Klasyczna kamizelka ze stałymi kieszeniami przyszytym do siatki. Jakoś nie udało mi się znaleźć dobrego zdjęcia "na człowieku", ale mam nadzieję że to da jakieś pojęcie.
http://www.kitmonster.co.uk/images/Vest-PLCE-New-LRG.jpg
I co zrobić tą kamizelką jeśli mamy magazynki od AK? Zwróćcie uwagę na dwie kieszenie po lewej (z punku widzenia "nosiciela". Na zdjęciu: z prawej), na dole. To właśnie kieszenie amunicyjne. Dzięki temu że są zapinane na fasteksy, więc jeśli magazynki są za duże, klapa nie będzie się domykać. Mały problem wg mnie. W ostateczności myślę że można by było wyciąć boki klap, żeby zrobić z nich ładownice typu "U".

Na piechura/"kcem być snajperem" Czyli największa zagwozdka: jak przystosować do magazynków na AK pasoszelki? Cały problem wynika z tego że pasoszelki PCLE są zaprojektowane tak, że przednie troki szelek mocuje się do podwójnych ładownic amunicyjnych, które z racji zapięć "hiszpańskich" przyjmują jedynie magazynki STANAG (od "emek"). Jeśli ktoś chce stylizować się na brytyjskiego piechura, wtedy najlepszym rozwiązaniem jest raczej dopasowanie repliki do oporządzenia. Jeśli nie drogie L85, to chociaż jakieś M-4/M-16 które pojawiały się w rękach "specjalsów", niektórych "parasów" i Royal Marines. A drugi przypadek? Postaram się go opisać nieco szczegółowiej.
Mamy chętnego na snajpera, tak? Samotnego łowcę, ze swoim długim karabinem z wielką lunetą, niczym w Call of Duty, albo Battlefieldzie? Tylko że mówimy o airsofcie, gdzie żeby przegonić w zasięgu i celności karabiny typowych piechurów (a taki jest przecież sens istnienia snajpera), trzeba poświęcić czas i grube pieniądze, idą w niektórych przypadkach w tysiące złotych na specjalne części, a nawet kulki. Co zrobić, jeśli nasz chętny, nawet po takim krótki wytłumaczeniu dalej chce "snajpić"? Szkolimy go na strzelca wyborowego. Jak by wyglądała taka funkcja już w jakimś poście pisałem, ale postaram się jeszcze raz to przybliżyć. Przede wszystkim nie jest "samotnym myśliwym", tylko kimś kto swoim precyzyjnym (albo lepiej określić: nieco bardziej precyzyjnym niż reszta) "ogniem" wspiera oddział w walce. Co mu potrzeba? Po pierwsze replika. Chiński AK z 400 fps w zupełności wystarczy i nie trzeba wsadzać do niego jakiś magicznych sprężyn, które robiłyby z niego niebezpieczeństwo dla otoczenia. Celem ewentualnego grzebania przy nim, byłoby zmiana jego brutalnych 400 fps na coś bardziej dokładnego. czyli uszczelnienie, wymiana gumki hop-up, być może wstawienie lufy precyzyjnej, ale dobra lufa oznacza konieczność strzelania kulkami dobrej jakości, a więc: droższymi. Kwestia druga: celownik. Swój wybór podsunąłem już kanałami prywatnymi komu trzeba, nie chcę linkować żeby ktoś mi tego nie wykupił, bo sklep jest specyficzny.Ale ogólna zasada jest taka, że w airsofcie nie potrzeba jakiś gigantycznych powiększeń, a szerokie pole widzenia zawsze się przydaje. Mamy już replikę, z której przydało by się nauczyć celnie strzelać. Zarówno ogniem pojedynczym, jak i seriami, bo może się zdarzyć że nasz strzelec będzie robił za broń wsparcia. Sprawa druga to maskowanie. Oczywiście oddział mógłby się dorobić swojego własnego, osobistego Chewbaccę, w osobie strzelca wyborowego w pełnym ghillie suitcie, ale po co? Co w zamian? Ja osobiście wybrałbym smocka (cały czas piszemy przecież o uniformizacji w DPM) i zrobienie samodzielnie mniejszego zastępstwa dla ghillie. W pierwszej kolejności: maskowanie na kapelusz, a później dodatkowa siatka z maskowaniem na ramiona, zaczepiana pod pachami i na szyi, tak, aby maskowała leżącą osobę od przodu. W skrócie, coś co czasami określa się jako "Viper hood".
http://www.triadtactical.com/images/P/Garnishedviperhood.jpg
http://wmasg.pl/var/images/community_gallery/22012/60566/main.jpeg
 Takie "cusie" znalazłem wpisując w google "viper hood". Oczywiście jak każde maskowanie, zwłaszcza "snajpera/strzelca wyborowego", powinno być zrobione przez niego własnoręcznie, dopasowane do jego preferencji i terenu w którym działa. Właśnie dla tego "sklepowe" ghillie to taki niewypał.
Przechodzimy jednak do "clue" tekstu. jakie powinno być oporządzenie dla takiego strzelca? Przede wszystkim takie, które nie przeszkadza przy leżeniu i czołganiu się, oraz w różnych dziwnych pozycjach strzeleckich. Czyli pasoszelki. Ale jak już pisałem wcześniej, PLCE wyraźnie nie lubi się z magazynkami od AK. Ale wykoncypowałem sobie dwa rozwiązania.
Jedno wymaga rzuceniem okiem w kierunku kierunku ojczyzny AK, czyli Rosji. Rosjanie są bardzo płodni jeśli chodzi o kamuflaże i oporządzenie i swego czasu firma SSO popełniła pasoszelki "Smiersz", przynajmniej częściowo wzorowanie na PLCE, między innymi jeśli chodzi o kształt samych szelek. Na czym przede wszystkim zależy, to ładownice, przyjmujące magazynki od AK, które jednocześnie posiadają jakieś "oczka" do przewleczenia przez nie troków od szelek. Do wyboru mamy:
Ładownica na 2 magazynki + granaty, kształtem bardzo przypomina ładownicę z systemu ALICE. Niestety, w chwili pisania tekstu niedostępna w sklepie. http://www.frontowiec.com/index.php?p1941,ladownica-na-2-magazynki-ak-i-2-granaty
Ładownica na 4-6 magazynków, najbliższa pojemnością oryginalnym Double Ammo Pouch, też niedostępna: http://www.frontowiec.com/index.php?p2572,ladownica-na-4-6-magazynki-ak
 "Wypas", czyli ładownica na 4-6 magazynków i granaty: http://www.frontowiec.com/index.php?p1171,ladownica-na-4-6-magazynki-ak-2-granaty-i-2-flary Niestety, za cenę jednej ładownicy można już dostać zestaw PLCE w gorszym stanie,a za dwie: już w co najmniej niezłym.
A może jakieś rozwiązanie budżetowe? Potrzebne jest coś, o co zaczepilibyśmy taśmę, np. taka "bojówka": http://www.frontowiec.com/index.php?p2182,szlufka-z-oczkiem Być może dało by się dorobić nawet lepszą szlufkę samodzielne. oczwiście kwestia do rozważenia. Z jedną uwagą. Zapiąłbym ją miedzy paskami do mocowania ładownicy, tak aby ta stanowiła stabilizację. Oznacza to że ładownica musi mieć między tymi paskami miejsce na dopasowanie szlufki. Myślę że najlepszym przykładem jest ta ładownica na 3 magazynki: http://www.miwo-military.pl/?p=8.41.NA-3-MAGAZYNKI-DO-AK,-BERYL.B-03.MIWO-MILITARY lub jej odpowiednik z Praszki.
Chodzi właśnie o to miejsce pośrodku przez które da się przewlec szlufkę z "D", lub "drabinką" przez którą będzie można przewlec trok od szelek.
 I dzięki temu mamy coś, w czym pożeniliśmy PLCE z ładownicami na magazynki od AK. Resztę kieszeni, na manierkę, ogólną, na saperkę, czy medyczną dopinamy wg. własnego uznania, oraz dopasowania troków, co jest "zabawą" samą w sobie. Dodatkowo można wykorzystać patent stosowany przez niektórych brytyjskich żołnierzy i doszyć przez siatkę na plecach, na ukos dwie elastyczne taśmy, co ułatwi w terenie wtykanie maskowania z roślin gdzie tylko się da.

Tak oto dobrnęliśmy do końca i okazuje się, że nawet tak niereformowalne oporządzenie jak brytyjskie da się dostosować do nietypowych dla niego magazynków.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz