Więcej o moich kamuflażach / More about my camo patterns:
http://jeremak.blogspot.com/2014/10/more-camo.html

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kamzelka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kamzelka. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 31 października 2013

Ile powinno się mieć wzorów kamuflaży?

  Więcej o moich nowych wzorach maskowania/more about my new camo patterns: http://jeremak.blogspot.com/2014/10/more-camo.html

Wzór kamuflażu którym pokryte są wojskowe mundury i oporządzenie ma za zadanie zwiększać szanse na przeżycie żołnierza na polu walki. Ma on być dzięki nim trudniejszy do zauważenia przez żołnierzy przeciwnika. Rzeczą oczywistą jest więc że powinien być dopasowany do otoczenia w którym ci żołnierze działają. jeszcze niedawno "klasycznym zestawem", zwłaszcza dla państw NATO było posiadanie 2 zestawów umundurowania: zwykłego, w kamuflażu leśnym, używanym przez wojsko na co dzień, oraz pustynnego, wydawanego żołnierzom w wypadku wysyłania ich w regiony pustynne. Zaczęło się to zmieniać na przełomie XX i XXI wieku wraz ze zmianą swoich wzorów maskujących przez siły zbrojne USA. Marines, który zaczęli całą tą epopeję postąpili jeszcze konserwatywnie, przyjmują właśnie dwa wzory: leśny i pustynny, plus oporządzenie (kamizelki, ładownice, plecaki itp.) w jednolitym  kolorze "coyote brown", który miał pasować do obu wzorów, tym samym eliminując konieczność produkcji oporządzenia w dwóch wersjach kolorystycznych. To znacząca oszczędność, bo uszycie kamizelki kuloodpornej jest droższe od uszycia bluzy mundurowej. Za przykładem piechoty morskiej ruszyła amerykańska armia, która posunęła się o krok dalej: stworzyła wzór uniwersalny, który miał maskować wszędzie i sprawdzać się w miastach, gdzie jak się spodziewano miały się toczyć wojny XXI wieku. Niestety, z racji użytych kolorów (odcieni szarego), okazało się że wzór sprawdza się uniwersalnie źle wszędzie.
Kamuflaż Universal Camouflage Pattern w użyciu w Afganistanie. Dla porównania, plecaki są we wzorze pustynnym używanym przed wprowadzeniem UCP/
Nowe, "cyfrowe" amerykańskie wzory maskujące (oparte z resztą na wzorze kanadyjskim) rozpoczęły lawinę poszukiwania "nowych, skuteczniejszych kamuflaży. Dodatkowo przyspieszyła to wojna w Afganistanie, który jak się okazało to nie tylko pustynia, ale też najróżniejsze krajobrazy górskie, czy zielone, intensywnie uprawiane oazy i doliny rzeczne w których żołnierze na patrolach "świecili się" w swoich pustynnych mundurach. Efektem walk w Afganistanie była więc popularność wzoru "Multicam", opracowanego przez prywatną firmę Crye Precision. Dzięki jego "stepowej", zielono-beżowej kolorystyce sprawdza się nie tylko w Afganistanie, ale również w wielu innych miejscach, jest "znośny" nawet na pustyniach i w lasach. Osiągnął też sukces komercyjny. Armia amerykańska przyjęła go jako zastępstwo UCP: najpierw jako kamuflaż jedynie do wykorzystania w Afganistanie, a w ostatnim miesiącu pojawiła się informacja że kompletnie zastąpi "szarą szmatę". Wielka Brytania również przyjęła jego "stylizowaną" wersję jako wzór maskujący na nowych mundurach polowych. Oto porównanie: nowy MTP, dawny leśny DPM i pustynny DDPM:
To jest jedna droga: znaleźć wzór, który może nie jest wyspecjalizowany, ale za to sprawdza się umiarkowanie dobrze w bardzo wielu krajobrazach. Drugą opcją jest stworzenie ubrań maskujących, które byłyby uszyte z materiału zadrukowanego dwustronnie, dwoma różnymi wariantami wzoru. Tak postępowali podczas II wojny światowej Niemcy, a obecnie biorą z nich przykład Rosjanie, szyjąc kurtki i spodnie, które z jednej strony mają wariant letni (zielony), a z drugiej jesienny (brązowy) wzoru.
Pałatka w kamuflażu "dębowym", wykorzystywanym przez SS...
Który nie dość że nadal bardzo skuteczny, został skopiowany i stał się bardzo popularny w Rosji i WNP.

Zdjęcie zrobione podczas szturmu na szkołę w Biesłanie: to wtedy fakt "Rosjan w niemieckim kamuflażu" został zauważony szerzej za granicą. Źródło: rus.mil.pl
Cóż, zajmuję się kamuflażami... powiedzmy że hobbystycznie. Przedstawię więc swoje poglądy na to, jak mogłaby być rozwiązana kwestia wzorów maskujących i dopasowania ich do różnych krajobrazów. Do celu tego "eksperymentu" przyjmijmy że wyposażamy w umundurowanie i osobiste oporządzenie armię jakiegoś hipotetycznego, w miarę zamożnego i dużego kraju europejskiego, który jest nastawiony na obronę swojego terytorium, ale od czasu do czasu wysyła na różne "misje" w obszary pustynne czy tropikalne różnej wielkości kontyngenty swoich żołnierzy. Nie będę tu brał żadnego konkretnego kraju z dwóch powodów. Po pierwsze politycznych, żeby przypadkiem w komentarzach nie pojawiło się żadne "A bo oni nie mają prawa wysyłać... kolonialiści, najemnicy..." Nie mam zamiaru prowokować i tolerować takich opinii. Po drugie z przyczyn finansów i tradycji: raczej trudno jest przeprowadzić reformę mundurową w której kompletnie zmieniamy "styl" wyposażenia armii danego państwa. Bo w jednym żołnierze przyzwyczajeni są do takiego rodzaju kurtek, a w innym kurtek nieocieplanych nie uznają itp. Przedstawiając jakiś system nie muszę odnosi się od razu do przykładu państwa. Ale tak jest łatwiej. Od razu też zaznaczę, że wykorzystany wzór i kolorystyka nie są jakimś konkretnym, pełnoprawnym wzorem. W kwestii kształtów: to uproszczony wycinek z jednej z prób. A kolory to często "starsze" zestawy barw, nieco zmienione.
Zacznijmy od rodzimych, europejskich krajobrazów strefy umiarkowanej, które mają to do siebie że bardzo się zmieniają w ciągu roku. Więc aby dobrze maskować się przez wszystkie 12 miesięcy potrzeba by było co najmniej kilka wzorów:















  • A: typowy kamuflaż leśny, podobnie jak popularny DPM, Flecktarn, Woodland, czy Wz.93 "Pantera", z przewagą zieleni i brązów.
  • B: wzór "suchy", przejściowy, podobnie jak Multicam, ale też kamuflaże Wehrmachtu, zwłaszcza "Sumpftarn" w którym przeważał kolor beżowy i brązowy. Ma sprawdzać się na polach, wśród suchych traw i zarośli.
  •  C: brązowy kamuflaż jesienny, na wzór jesiennej strony niemieckiego kamuflażu "dębowego", mający maskować wśród opadłych liści lasu liściastego i częściowo wśród ściółki  boru iglastego.
  • D: kamuflaż zimowy, podobny do stosowanego obecnie przez Bundeswehrę. Całkowicie białe maskałaty zimowe, zakładane na zwykły mundur sprawdzają się jedynie jeśli pokrywa śniegu jest całkowita, nic spod niego nie wystaje. Jednak w zimowym lesie mamy do czynienia z drzewami i gałęziami, które jako ciemne odcinają się na tle białego śniegu. Czarne plamy mają poprawić maskowanie w takich sytuacjach i rozbić "białą plamę na łaciatym tle".
  • E: Spełniający podobne funkcje co D, powstały jednak w nieco inny sposób. Zawiera więcej barw, w tym brązowy, aby jeszcze lepiej maskować w krajobrazach innych niż zaśnieżone pole. Ten wzór może być efektem drukowania wzoru F na białym materiale: kolory będą przebijać na drugą stronę , ale nie aż tak intensywnie, dzięki czemu będą jaśniejsze, mniej kontrastowe.
  • F: "kamuflaż roztopowy". W trakcie przedwiośnia, ciepłą zimą lub na jej początku śnieg leży raczej odizolowanymi łatami niż całą pokrywą. Oznacza to że zarówno kamuflaż leśny, jak i zimowy nie będą się sprawdzać najlepiej. Tak samo niektóre bory iglaste mogą być mocno brązowe i zielone zimą. Idea tego wzoru jest oparta na pomyśle fińskim: mają oni mundury w typowym kamuflażu leśnym, mają biało-czarne maskałaty zimowe, ale mają też mundury zimowe w których jeden z kolorów kamuflażu leśnego jest zastąpiony przez jasnoszary.

Warianty kolorystyczne fińskiego kamuflażu M/05

No dobrze, ale tak jak już pisałem, naszemu hipotetycznemu państwu przydałyby się również mundury tropikalne.

W skład powyższego ciągu wchodzą już przedstawione kamuflaże A, B i C, doszedł do nich jeszcze wzór typowo pustynny, czyli G. Do czego służyłyby "na misji"?
  • A: kamuflaż leśny, więc lasy tropikalne. Czy to wiecznie zielone, czy to do wykorzystania w porze wilgotnej. Oczywiście mógłby to być kamuflaż specjalnie opracowany pod najróżniejsze dżungle, inny byłby wtedy odcień i ilość zieleni, inny byłby też odcień brązu, ponieważ gleby laterytowe często spotykane w strefie międzyzwrotnikowej mają charakterystyczny, rdzawy odcień.
  • B i C: tym razem do wykorzystania w najróżniejszych krajobrazach stepowych, sawannowych, półpustynnych, górskich, czy pustyń kamienistych.
  • G: kamuflaż na "klasyczne" pustynie i półpustynie piaskowe.
Jako dodatkowy stworzyłem jeszcze ciąg "miejski". Obecnie więcej ludzi na świecie mieszka w miastach, niż na wsiach, ten trend będzie się jeszcze pogłębiał. Jeśli walki zbrojne będą się koncentrować w miastach, konieczny byłby również kamuflaż, sprawdzający się w tym bardzo zróżnicowanym, barwnym krajobrazie do którego trudno dopasować odpowiednie maskowanie.
  •  A i B byłyby tu wykorzystywane praktycznie tak samo jak przedstawiałem je w "ciągu europejskim": na obszarach przejściowych, wiejskich i podmiejskich, gdzie nadal jest dużo zieleni.
  • C i F z racji przeważającego brązowego odcienia i zwłaszcza w przypadku F dużego kontrastu mogłyby się sprawdzić na obszarach przemysłowych oraz zrujnowanych, wśród pyłu, gruzów i cegieł. Polecam obejrzeć zdjęcia z wojny w Syrii: to typowe walki w terenie zurbanizowanym. Oczywiście tamtejszy suchy klimat wpływa na kolorystykę, mniej tam zieleni miejskiej, ale przeważające kolory to brązowy, beżowy i szary z bardzo ostrą grą światłocienia: w niektórych miejscach, np. wnętrzach budynków czy zaułkach jest bardzo ciemno, a niektóre, jak otwarte ulice są prawie białe od pyłu oświetlanego przez słońce.
  • H: kamuflaż z "downtown", betonowej dżungli, który spodziewalibyśmy się zobaczyć np. na policyjnych antyterrorystach. Co do obecności koloru granatowego: ostatnio mocno się zdziwiłem jak wtopiła się w otoczenie osoba ubrana w ciemną bluzę i spodnie dżinsowe, mimo że piszę o "starej", kamienicznej zabudowie.
Jak więc stworzyć system, który pogodziłby te wszystkie odmiany pozwoliłby na skuteczne maskowanie w wielu krajobrazach, przez cały rok. Wydaje mi się że najlepszy byłby system opierający się o zestaw opierający się o bluzę mundurową i odwracalne kurtki maskujące. Oto jak mógłby on wyglądać.

Podstawowy mundur składający się z bluzy i spodni z lekkiego materiału, w sam raz na lato, który można wykorzystywać zarówno w koszarach (a nawet przede wszystkim tam), jak i w terenie. O wygodnym kroju i odpowiednio "porządnym wyglądzie". Plus w tym samym wariancie byłby wykonany tzw. combat shirt, czyli bluza pod kamizelkę oporządzeniową. Wahałem się pomiędzy wariantami kolorystycznymi A i B. A to w końcu "klasyczny" kamuflaż leśny, zapewne lepiej wyglądający w oczach cywili. Jako ciemniejszy mniej widać by było na nim brud. Poza tym sprawdzałby się w terenie dłużej: od wiosny, aż po jesień. Za to B ma przewagę, zwłaszcza z logistycznego punktu widzenia jeśli żołnierze musieliby być częściej wysyłani za granicę gdzieś do "III świata": nie musieliby otrzymywać dodatkowego wyposażenia, bo "przejściowy" kamuflaż sprawdzałby się również w obszarach suchych. Jednak niezależnie od tego na który byśmy się zdecydowali, drugim elementem byłyby:

Spodnie i "kurtka bojowa" z kapturem, z tkaniny zadrukowanej dwustronnie. Uszyte z w miarę cienkiej i wytrzymałej tkaniny (np. bawełniany rip-stop), byłaby wykorzystywana w terenie. Gdyby miała obszerny krój (polepsza maskowanie, bo człowiek przestaje być wyraźnym "patyczakiem"), duże i pojemne kieszenie które łatwo można otwierać i zamykać, oraz regulację obwodu na dole kurtki i w talii, mogłaby stanowić odpowiednik kurtki typu smock. Oczywiście ze względów konstrukcyjnych (konieczność dostępu do kieszeni przy obróceniu kurtki zarówno na jedną, jak i drugą stronę) nie może być tak skomplikowana co niektóre smocki, ale jako ich fan, uważam że tego typu kurtka to jedno z najlepszych ubrań w teren. Podobnie spodnie powinny być obszerne i ze wzmocnieniami na kolanach i siedzeniu, których nie musiałby mieć mundur podstawowy. Noszone byłyby w przede wszystkim w terenie, na najróżniejszego rodzaju zajęciach i manewrach, no i oczywiście w walce gdyby się przytrafiła. Aby zapewnić odpowiednie maskowanie każdemu żołnierzowi musiałyby być wydawane 2 takie kurtki: "letnia" i "zimowa", przy czym nie różniłyby się niczym, oprócz kolorystyki.

Letnia, zależnie czy podstawowy mundur byłby w wariancie A, czy B, jej jedna strona byłaby w drugim z tych wariantów, a druga: w wariancie C, jesiennym. Pozwoliłoby to na odpowiednie maskowanie od momentu w którym zniknie ostatni śnieg, do jego pierwszych opadów. Zarówno zieloną wiosną i latem, na suchych łąkach późnego lata, jak i jesienią wśród opadłych liści.
Kurtka zimowa z jednej strony miałaby wariant F, a z drugiej E, zapewniając maskowanie w okresie zimowym. I tak jak już pisałem: nie różniłaby się niczym od kurtki letniej oprócz kolorów. Jeśli komuś się wydaje że jak kurtka zimowa to musi być ocieplana: tą robotę spełniałyby oddzielne kurtki-ocieplacze, np. puchowe, smock-maskałat miałby być najbardziej zewnętrzną warstwą, pod którą ubiera się "na cebulkę". Jak można zauważyć odstąpiłem od wariantu D, żeby nie mnożyć bytów. Oddzielny zimowy maskałat nie jest potrzebny, wariant E jest wg. mnie wystarczający w trakcie europejskiej zimy, zwłaszcza w lesie, czy mieście.

Teraz czas na umundurowanie "tropikalne". Składałoby się z munduru podstawowego i combat shirta z lżejszego, dopasowanego do klimatu materiału i "kurtki bojowej", takiej jak te do munduru europejskiego. Gdyby mundur podstawowy w wersji europejskiej byłby w kamuflażu leśnym, zestaw tropikalny byłby w wersji G, pustynnej. Co o oznaczałoby że można by było do niego użyć "europejskiej" "kurtki bojowej" w kamuflażach B/C, kurtkę i spodnie od niej można przecież nosić zamiast munduru, na podkoszulkę i bieliznę, jak robili to Rosjanie w Afganistanie ze swoimi maskałatami. Przy czym możliwe że konieczne byłoby również posiadanie w magazynach munduru podstawowego z tkaniny tropikalnej z leśnym nadrukiem, żeby w razie czego zastąpić nim zwykłe, europejskie mundury żołnierzy wysłanych aby zażegnać kryzys gdzieś w dżungli.
Gdyby nasza hipotetyczna armia byłaby bardziej nastawiona na wyjazdy i jednak przyjęła wariant B jako kolorystykę swoich podstawowych mundurów, konieczne byłby posiadanie dodatkowej kurtki bojowej w wariantach C/G i pustynnego zestawu podstawowego, lub używanie kurtek A/C i zestawu pustynnego.
Taki układ zostawia jeszcze na boku wariant miejski: H, ale wydaje mi się że jest on na tyle wyspecjalizowany że nie ma potrzeby wydawania go całej armii, która w razie czego poradziłaby sobie wykorzystując warianty B i C, tak jak to przedstawiłem z ilustracją o "ciągu miejskim".
Dużo tego? Policzmy:
1 bluza mundurowa, 1 combat shirt,  1 spodnie mundurowe
2 zestawy kurtka + spodnie "bojowe"
Plus w magazynie zestaw bluza, cs i spodnie w kamuflażu pustynnym.
I porównajmy z tym co otrzymują w kamuflażu MTP obecnie żołnierze brytyjscy (za: http://www.army.mod.uk/documents/general/Black_Bag_A5_booklet.pdf który to dokument już kiedyś przytaczałem):
bluza (wydawane są aż 3-4, ale nie będę się w to zagłębiał), cs, smock, spodnie z lekkiego materiału, spodnie wiatroodporne. O reszcie sprzętu później.
Jeśli chodzi o wydawany sprzęt to jest to praktycznie to samo: kurtki dzięki prostszej konstrukcji mogłyby być tańsze od smocka, należy wspomnieć że zestaw zimowy eliminuje konieczność produkcji białych zimowych maskałatów. Również mundur podstawowy, np. spodnie mogą mieć w miarę prosty krój z racji używania ich głównie w koszarach.
Oczywiście jest kwestia zestawu pustynnego, ale dzięki temu że jedna kurtka ma stronę w kamuflażu przejściowym, czyli odpowiedniku MTP, zestaw ten nie musi "leżeć i czekać" w znacznej ilości egzemplarzy.
No dobrze, a oporządzenie? Kamizelki, plecaki? Te można wykonać albo w jednolitym kolorze, albo w we wzorze który może i nie maskuje najlepiej w żadnym z opisywanych krajobrazów, ale wystarczająco dobrze, aby współpracować ze wszystkimi innymi wariantami kolorystycznym. Takim tropem podążała US Army w konkursie który ogłosiła po zamieszaniu medialnym i polityczym z UCP. Wymagania określały że konieczne będą 4 warianty wzoru: przejściowy, używany na codzień, pustynny i leśny wydawane tylko w razie konfliktu w takim regionie, oraz "oporządzeniowy". Konkurs nie został rozstrzygnięty i tak jak pisałem armia w końcu uznała że używany już Multicam jej wystarczy, ale chodzi o ilość wzorów. A oto i mój "wariant" takiego układu, czyli "wzór oporządzeniowy" (I), wraz z kilkoma innymi przedstawionymi w tym tekście:


Jak widać, wszystkie wykorzystują te same kształty i podobne kolory, alby przy ich łączeniu (bo być może teren jest taki że góra musi być leśna, dół jesienny, a oporządzenie jest przecież w wariancie I), nie "gryzły" się ze sobą, zdradzając użytkownika, tylko żeby różna kolorystyka jeszcze bardziej utrudniała zauważenie ludzkiej sylwetki.
Wszystkie nie wymienione elementy byłyby właśnie w tym wariancie kamuflażu, lub w podobnym, jednolitym odcieniu khaki. Oto przykładowa lista, oparta na liście brytyjskiej, jak mogłoby to wszystko wyglądać, przy założeniu że nie uwzględniamy dodatkowego zestawu pustynnego i leśnego-tropikalnego. Jeśli przy pozycji są 2 warianty, to byłaby uszyta z dwustronnego materiału.
  • mundur (bluza, spodnie, combat shirt) w wariancie A
  • kurtka i spodnie w wariantach B-C
  • kurtka i spodnie w wariantach E-F
  • kurtka i spodnie przeciwdeszczowe w wariancie I (oporządzeniowy)
  • pokrowiec na hełm w wariantach A-B
  • pokrowiec na hełm w wariantach C-E
  • kamizelka i ładownice/kieszenie, pas oprządzeniowy, plecak patrolowy, plecak "wyprawowy" w wariancie I
  • basha (lekka plandeka) w wariantach A-I
  • pokrowiec na plecak z regulowanym obwodem (aby możliwe było rolowanie jego krawędzi by pasował na oba plecaki) w wariancie A-G oraz drugi w C-E
  • kapelusz w wariancie A-C
  • kapelusz w wariancie B-G
  • czapka zimowa w F
  • kombinezon przeciwchemiczny: I
  • bielizna, polar, rękawiczki, kombinezony załóg pojazdów, śpiwory, buty, paski, ocieplacze (puchowe/syntetyczne: "waciaki"): khaki. A. I dobrze by było gdyby broń też była brązowa/khaki.
Dużo tego? Oczywiście że dużo. Możliwe że w żadnym kraju taki system nie przeszedłby ze względów finansowych. Ale proszę pamiętać że wymyśliłem ten system z pozycji hobbysty, historyka i niedzielnego użytkownika brytyjskiego sprzętu z demobilu, a nie zawodowego żołnierza: w książeczce wojskowej mam wpisaną kategorię "D" i jeśli ktoś ma jakieś uwagi: nie jestem alfą i omegą, zawsze mogę ich wysłuchać.

niedziela, 30 grudnia 2012

Jak pożenić DPM z AK?

Jednym z celów na tą zimę (ogólnie rzecz biorąc: do marca), jest ubranie zastępu jednolicie. Z jednej strony, już na 1 listopada sprowadziłem chłopakom brytyjskie spodnie oliwkowe, które w Armii Brytyjskiej były używane razem z klasycznymi wojskowymi swetrami z materiałowymi wstawkami, określanymi jako "NATO jumper". Przynajmniej teoretycznie mają teraz normalne oliwkowe spodnie do munduru harcerskiego i można wyglądać jednolicie, a nie jeden w spodniach oliwkowych, drugi w "panterze", a trzeci w dżinsach po wszystko inne w praniu... Teraz oczywiście pozostaje kwestia tego, aby nauczyli się zakładać je zawsze do munduru, z czym może być ciężko. No dobrze, czas więc na dalszą uniformizację, bo teraz wyglądamy niczym partyzanci z wyciętego lasu. Zwłaszcza biorąc pod uwagę że w tym roku będą po kolei dobijać do swoich "słeet szesnastek", więc wypadałoby jakoś wyglądać na ewentualnym "zewnątrz". I jednocześnie uszczypnę pewną osobę: zakupy zawsze powinny być przemyślane i podporządkowane pewnej długookresowej strategii.
Jak można się domyśleć, kierunkiem najwłaściwszym wg. mnie, który spotkał się z różnym przyjęciem (od "tak", przez najpierw "tak" a potem "ale...", przez samo "ale" po "gucio mnie to obchodzi, nawet nie wypowiem się na ten temat"), jest DPM. Wymienię główne przyczyny, sporo rozwodziłem się na ten temat podczas dyskusji na facebooku: po pierwsze, brytyjskie kurtki to najpraktyczniejsze, dostępne powszechnie z demobilu ubrania militarne. Biją na głowę jeśli chodzi o pojemność, krój i materiał "przewagę formy nad treścią", jaką są polskie mundury polowe, oraz są bardziej pojemne od bardzo prostych mundurów niemieckich. Sprawdzą się więc nie tylko w airsofcie, ale również na harcerskim szlaku, czego od dłuższego czasu dowodzę swoim przykładem. Po drugie, wg mnie najlepiej wyglądają z mundurem harcerskim. Kładziemy kaptur, kurka podwinięta, chusta wyłożona przez lekko rozsunięty suwak, dobrze ułożony beret... No i z "lightweightami" (chodzi o te oliwkowe spodnie) i wypastowanymi butami od razu wygląda się "profesjonalnie". Niczym "Ok chaps, zróbmy to przed piątą, bo spóźnimy się na herbatę".
No dobrze, przyjmijmy że udaje się ubrać chłopaków do marca w kurtki, ew. nieco później spodnie. Co do tego? Zwłaszcza biorąc pod uwagę że tak się złożyło że praktycznie wszyscy oprócz mnie skierowali się w stronę replik AK-74, którego magazynki są dłuższe od magazynków STANAG używanych przez armię brytyjską? Jest kilka opcji i postaram omówić te, nad którymi się zastanawiałem.

Na szybko: Rzeczą oczywistą jest, że do ubrań w kamuflażu DPM można wykorzystać już posiadane oporządzenie, oczywiście najlepiej, gdyby było w kolorze oliwkowym, ale nie przesadzajmy i nie bawmy się w "taktyczną szafiarkę". Drugą możliwością jest wykorzystanie kurtki jako "oporządzenia". Istnieją wg. mnie dwie możliwości, obie wykorzystujące kieszenie dolne, oraz piersiowe na suwak. Zależnie od tego, jak sprawnie idzie nam otwieranie guzików w dolnych kieszeniach, możemy je wykorzystać albo jako "ładownice" w których trzymamy naładowane magazynki, które po wykorzystaniu wrzucamy do kieszeni pionowych, albo postępujemy na odwrót, traktując dolne kieszenie jako "worki zrzutowe, do których wrzucamy wykorzystane magazynki. Przyznam że musiałbym sprawdzić czy da się je tam wsadzić i wyjąć bez rozpinania guzika.

Typowo: czyli Chest Rig. Jest potwierdzone że ładownice przyjmują magazynki od AK. Jest ich 3 + 2 ogólne np. na manierkę, oraz jedna płaska między warstwami materiału, do której można dostać się od góry. Jak to nosimy? Z przodu, zależnie od tego jak kto lubi na piersi, albo niżej, na brzuchu jeśli ktoś tak lubi. Jak to wygląda? Dwa zdjęcia rodem z "internetów":
Źródło: http://dpm-soldier.pl/oporzadzenie/chest_rig.html można tam przeczytać więcej o cheście.
Źródło: http://asgw.pl/wielka-brytania/szpej-t1906.html Też proponuję zajrzeć do tematu.
I jeszcze jedno: chesta można dorwać już za 50 zł, więc polecam go jako oporządzenie "na początek", zamiast pchania się w różne wymyślne chińskie kamizelki z wkładami balistycznymi wypełnionymi piaskiem.

"High speed, low drag operatore" Gdyby spytać się kogoś kto nie jest obeznany z oporządzeniem co rozumie przez to słowo, najpewniej odpowiedziałby "kamizelka". Więc gdy ktoś kupi sobie replikę, od razu uznaje że "kcem kamizelkę". Najlepiej z mnóstwem PALSów, kieszonek na niewiadomo co itd. Mimo że nie ma co w niej nosić. Co więc zrobić jeśli ktoś uprze się żę chce kamizelkę? Nie będę się rozwodził na różnymi obecnymi pustynnymi pomysłami jak najróżniejsze Ospreye i inne LCTV. Istnieje jednak coś takiego jak Assault Vest, którego oficjalną nazwą jest "Waistcoat Mans General Purpose Ops". Klasyczna kamizelka ze stałymi kieszeniami przyszytym do siatki. Jakoś nie udało mi się znaleźć dobrego zdjęcia "na człowieku", ale mam nadzieję że to da jakieś pojęcie.
http://www.kitmonster.co.uk/images/Vest-PLCE-New-LRG.jpg
I co zrobić tą kamizelką jeśli mamy magazynki od AK? Zwróćcie uwagę na dwie kieszenie po lewej (z punku widzenia "nosiciela". Na zdjęciu: z prawej), na dole. To właśnie kieszenie amunicyjne. Dzięki temu że są zapinane na fasteksy, więc jeśli magazynki są za duże, klapa nie będzie się domykać. Mały problem wg mnie. W ostateczności myślę że można by było wyciąć boki klap, żeby zrobić z nich ładownice typu "U".

Na piechura/"kcem być snajperem" Czyli największa zagwozdka: jak przystosować do magazynków na AK pasoszelki? Cały problem wynika z tego że pasoszelki PCLE są zaprojektowane tak, że przednie troki szelek mocuje się do podwójnych ładownic amunicyjnych, które z racji zapięć "hiszpańskich" przyjmują jedynie magazynki STANAG (od "emek"). Jeśli ktoś chce stylizować się na brytyjskiego piechura, wtedy najlepszym rozwiązaniem jest raczej dopasowanie repliki do oporządzenia. Jeśli nie drogie L85, to chociaż jakieś M-4/M-16 które pojawiały się w rękach "specjalsów", niektórych "parasów" i Royal Marines. A drugi przypadek? Postaram się go opisać nieco szczegółowiej.
Mamy chętnego na snajpera, tak? Samotnego łowcę, ze swoim długim karabinem z wielką lunetą, niczym w Call of Duty, albo Battlefieldzie? Tylko że mówimy o airsofcie, gdzie żeby przegonić w zasięgu i celności karabiny typowych piechurów (a taki jest przecież sens istnienia snajpera), trzeba poświęcić czas i grube pieniądze, idą w niektórych przypadkach w tysiące złotych na specjalne części, a nawet kulki. Co zrobić, jeśli nasz chętny, nawet po takim krótki wytłumaczeniu dalej chce "snajpić"? Szkolimy go na strzelca wyborowego. Jak by wyglądała taka funkcja już w jakimś poście pisałem, ale postaram się jeszcze raz to przybliżyć. Przede wszystkim nie jest "samotnym myśliwym", tylko kimś kto swoim precyzyjnym (albo lepiej określić: nieco bardziej precyzyjnym niż reszta) "ogniem" wspiera oddział w walce. Co mu potrzeba? Po pierwsze replika. Chiński AK z 400 fps w zupełności wystarczy i nie trzeba wsadzać do niego jakiś magicznych sprężyn, które robiłyby z niego niebezpieczeństwo dla otoczenia. Celem ewentualnego grzebania przy nim, byłoby zmiana jego brutalnych 400 fps na coś bardziej dokładnego. czyli uszczelnienie, wymiana gumki hop-up, być może wstawienie lufy precyzyjnej, ale dobra lufa oznacza konieczność strzelania kulkami dobrej jakości, a więc: droższymi. Kwestia druga: celownik. Swój wybór podsunąłem już kanałami prywatnymi komu trzeba, nie chcę linkować żeby ktoś mi tego nie wykupił, bo sklep jest specyficzny.Ale ogólna zasada jest taka, że w airsofcie nie potrzeba jakiś gigantycznych powiększeń, a szerokie pole widzenia zawsze się przydaje. Mamy już replikę, z której przydało by się nauczyć celnie strzelać. Zarówno ogniem pojedynczym, jak i seriami, bo może się zdarzyć że nasz strzelec będzie robił za broń wsparcia. Sprawa druga to maskowanie. Oczywiście oddział mógłby się dorobić swojego własnego, osobistego Chewbaccę, w osobie strzelca wyborowego w pełnym ghillie suitcie, ale po co? Co w zamian? Ja osobiście wybrałbym smocka (cały czas piszemy przecież o uniformizacji w DPM) i zrobienie samodzielnie mniejszego zastępstwa dla ghillie. W pierwszej kolejności: maskowanie na kapelusz, a później dodatkowa siatka z maskowaniem na ramiona, zaczepiana pod pachami i na szyi, tak, aby maskowała leżącą osobę od przodu. W skrócie, coś co czasami określa się jako "Viper hood".
http://www.triadtactical.com/images/P/Garnishedviperhood.jpg
http://wmasg.pl/var/images/community_gallery/22012/60566/main.jpeg
 Takie "cusie" znalazłem wpisując w google "viper hood". Oczywiście jak każde maskowanie, zwłaszcza "snajpera/strzelca wyborowego", powinno być zrobione przez niego własnoręcznie, dopasowane do jego preferencji i terenu w którym działa. Właśnie dla tego "sklepowe" ghillie to taki niewypał.
Przechodzimy jednak do "clue" tekstu. jakie powinno być oporządzenie dla takiego strzelca? Przede wszystkim takie, które nie przeszkadza przy leżeniu i czołganiu się, oraz w różnych dziwnych pozycjach strzeleckich. Czyli pasoszelki. Ale jak już pisałem wcześniej, PLCE wyraźnie nie lubi się z magazynkami od AK. Ale wykoncypowałem sobie dwa rozwiązania.
Jedno wymaga rzuceniem okiem w kierunku kierunku ojczyzny AK, czyli Rosji. Rosjanie są bardzo płodni jeśli chodzi o kamuflaże i oporządzenie i swego czasu firma SSO popełniła pasoszelki "Smiersz", przynajmniej częściowo wzorowanie na PLCE, między innymi jeśli chodzi o kształt samych szelek. Na czym przede wszystkim zależy, to ładownice, przyjmujące magazynki od AK, które jednocześnie posiadają jakieś "oczka" do przewleczenia przez nie troków od szelek. Do wyboru mamy:
Ładownica na 2 magazynki + granaty, kształtem bardzo przypomina ładownicę z systemu ALICE. Niestety, w chwili pisania tekstu niedostępna w sklepie. http://www.frontowiec.com/index.php?p1941,ladownica-na-2-magazynki-ak-i-2-granaty
Ładownica na 4-6 magazynków, najbliższa pojemnością oryginalnym Double Ammo Pouch, też niedostępna: http://www.frontowiec.com/index.php?p2572,ladownica-na-4-6-magazynki-ak
 "Wypas", czyli ładownica na 4-6 magazynków i granaty: http://www.frontowiec.com/index.php?p1171,ladownica-na-4-6-magazynki-ak-2-granaty-i-2-flary Niestety, za cenę jednej ładownicy można już dostać zestaw PLCE w gorszym stanie,a za dwie: już w co najmniej niezłym.
A może jakieś rozwiązanie budżetowe? Potrzebne jest coś, o co zaczepilibyśmy taśmę, np. taka "bojówka": http://www.frontowiec.com/index.php?p2182,szlufka-z-oczkiem Być może dało by się dorobić nawet lepszą szlufkę samodzielne. oczwiście kwestia do rozważenia. Z jedną uwagą. Zapiąłbym ją miedzy paskami do mocowania ładownicy, tak aby ta stanowiła stabilizację. Oznacza to że ładownica musi mieć między tymi paskami miejsce na dopasowanie szlufki. Myślę że najlepszym przykładem jest ta ładownica na 3 magazynki: http://www.miwo-military.pl/?p=8.41.NA-3-MAGAZYNKI-DO-AK,-BERYL.B-03.MIWO-MILITARY lub jej odpowiednik z Praszki.
Chodzi właśnie o to miejsce pośrodku przez które da się przewlec szlufkę z "D", lub "drabinką" przez którą będzie można przewlec trok od szelek.
 I dzięki temu mamy coś, w czym pożeniliśmy PLCE z ładownicami na magazynki od AK. Resztę kieszeni, na manierkę, ogólną, na saperkę, czy medyczną dopinamy wg. własnego uznania, oraz dopasowania troków, co jest "zabawą" samą w sobie. Dodatkowo można wykorzystać patent stosowany przez niektórych brytyjskich żołnierzy i doszyć przez siatkę na plecach, na ukos dwie elastyczne taśmy, co ułatwi w terenie wtykanie maskowania z roślin gdzie tylko się da.

Tak oto dobrnęliśmy do końca i okazuje się, że nawet tak niereformowalne oporządzenie jak brytyjskie da się dostosować do nietypowych dla niego magazynków.