Więcej o moich kamuflażach / More about my camo patterns:
http://jeremak.blogspot.com/2014/10/more-camo.html

środa, 30 stycznia 2013

Napierdzielanie w klawiaturę

Powiedzmy sobie szczerze: to co mi w życiu dobrze wyszło, to na pewno wyhodowanie w sobie lenia. Niesie to za sobą pewne (żeby tylko pewne) konsekwencje. A jedną z nich widać również tutaj. W związku z sytuacjami krążącymi wokół mnie w internecie, zaczynam się zastanawiać, jaka "strategia medialna" jest lepsza? Czy właśnie "napierdzielanie" codziennie postów, nawet jeśli miałyby one być króciutkie, choćby miała by to być krótka wiadomość pasująca raczej do facebooka niż na blog: jakiś link, lub film na który natykamy się w ciągu dnia i dodany do niego krótki komentarz? Czy może o wiele rzadziej pojawiające się złożone, poważne, rozwlekłe teksty, zajmujące się sprawami życia i śmierci w stylu "jaka kamizelka wygląda najlepiej z tym mundurem"? Tak, wiem, żartuje ze swojego "tacti-modowego" nastawienia. Nie trzeba się o mnie obawiać, wiem że jestem waltem zadającym się z gimbusami. I dobrze mi z tym.
Jakie są plusy (i minusy, o ile uda mi się je dobrze wypunktować) tych dwóch podejść. Pierwsze być może wyrabia systematyczność. Jeśli wrzucamy coś często, codziennie (zastanawiam się czy wrzucanie więcej niż 1 posta dziennie to już tzw. no-lifienie), przyzwyczajamy się do tego że coś powinno się znaleźć. Teoretycznie, gdyby wszystko szło dobrze, po pewnym czasie dobrze by było zacząć rozwijać do tej pory krótkie teksty, czy komentarze, na drodze ku codziennemu nabijaniu ważnych i wiekopomnych tekstów, każdy o objętości min. 1 strony A4. Tylko czy aby takie "szorty", czy "migawki" nie obniżają wartości merytorycznej prowadzonego bloga? Przecież zawsze jest pokusa, żeby zamiast czegoś... rozwojowego, wrzucić jakiś memowy film, lub grafikę i odfajkować dzienną dawkę pisaniny.
W drugim przypadku, gdy koncentrujemy się na "dużych, mądrych tekstach", istnieje pułapka przeciągania. Pojawia się pomysł na tekst. Teoretycznie powinno się go schwytać, zamknąć w klatce i bić póki nie urodzi nam czegoś obszerniejszego. Tyle że w praktyce bardzo często zamiast tego pisarskiego sadyzmu pojawia się magiczne słowo "później". A raczej dwa, czy nawet trzy, bo dochodzi do tego jeszcze "kiedy indziej". I tak zamiast mądrej (przyjmijmy, że przynajmniej starającej się tak wyglądać), oraz długiej wypowiedzi na jakiś temat mamy kompletne nic, a codzienne odwiedziny w panelu administracyjnym ograniczają się do sprawdzenia jakie grafiki przypadkiem wyszukali zbłądzeni internauci w liczbie siedmiu...
A może najlepsza jest mieszanka obu stylów? Może trzeba starać się "wypluwać" porządne teksty, ale gdy nie ma weny, a lenistwo zaraz zacznie spychać nas co najmniej w jakieś stany przeddepresyjne, wystarczy jakaś krótka notka, film, link i komentarz, żeby utrzymać, jak to mawiają po drugiej stronie Atlantyku "flow", nowe pomysły i chęci do siedzenia nad tą wypłakiwaczką? Być może, ale pewnie wsyztko i tak zależy od osobistych preferencji.
Zbłądzonym wędrowcom przypominam, że na tej dziwnej platformie zwanej Bloggerem, komentarze można wpisywać albo z tutejszego konta, albo z konta Google (A więc jeśli ktoś posiada konto na YouTube służące do komentowania filmów o Minecrafcie, lub konto na dawnej Picasie, w innym seriwsie Google, lub ogólny profil i Molocha 3.0 (1.0 To Microsoft, a 2.0: Facebook. Chociaż zastanawiam się nad kolejnością FB i Google), lub z innych serwisów blogowych (WorldPress się kłania). Lub może pisać jako anonimowy jeśli nie posiada żadnego z nich, jednak dobrym zwyczajem byłoby podpisanie się na końcu wypowiedzi. Pod linkiem wrzucanym na Facebooku również można mi zarzucić wodolejstwo.
Na koniec film o tym, czym powinienem się teraz zajmować:

A, jeszcze nie koniec, mam inne dzisiejsze znalezisko (bo film jest sprzed paru dni)... http://www.pj-blog.pl/ Kolejny po "Panu Wersalce" miłośnik kompleksu Riese, który uznaje się za guru survivalu. Forum tactical.pl stanowczo nie poleca...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz