W zastępie pojawiła się replika
snajperska. "Armata" co najmniej zmierzająca w kierunku prawdziwej airsoftowej snajperki, a nie "kitaj-snajpy za 300 zł". Jest sprzęt. A raczej jedna część sprzętu, ta do strzelania. Więc przydałoby się jeszcze zająć sprzętem "do ukrywania". Ponieważ obiecałem właścicielowi "armaty" spisanie swoich pomysłów na kamuflaż, wykorzystuję blog. Po pierwsze, ponieważ łatwiej mi będzie wykorzystać i włączyć do tekstu różne źródła internetowe. A po drugie: nie będzie tu tak cicho.
Ponieważ zastęp coraz bardziej się "brytalizuje": chłopaki złapali bakcyla, a sam karabin to replika broni snajperskiej używanej przez Brytyjczyków, na początek trzeba sprawdzić "what would brits do?" Z pomocą przychodzi nam forum Militaryphotos.net. Zarówno wątek ze zdjęciami brytyjskich sił zbrojnych, jak i o snajperach:
![]() |
| Peleryna z kapturem (tzw. "viper hood") z dowiązaną jutą, łoże broni malowane + dodatkowo broń owinięta siatkowym szalem. Oczywiście twarz pomalowana. |
![]() |
| Znowu żołnierz zamaskowany tak samo, ale za to zamiast "szala na szybko", broń jest zamaskowana w nieco bardziej pracochłonny sposób. |
![]() | |
| Tym razem w Afganistanie: zwykłe oporządzenie piechura. Karabin i luneta oklejone materiałową taśmą klejącą i dopiero potem pomalowane. |
I nieco historii. Film o snajperach z lat 60-tych:
"W linii" również zwykłe wyposażenie piechura, karabin owinięty jutowym workiem. "Na misji": Stare Denison Smock z doszytymi "farfoclami" na rękach i plecach, siatkowe szale, również z "farszem", pomalowane twarze, karabin "nadal w worku".
Jeden z odcinków dokumentu o szkoleniu Arctic and Mountain Warfare Cadre: kursie specjalistycznym Royal Marines. Akurat ten odcinek pokazuje szkolenie snajperskie w połowie lat 80-tych. https://www.youtube.com/watch?v=fM0ap3gJUyM
Znowu stroje maskujące na bazie kurtek.
I podobne szkolenie, tyle że z przełomu XX i XXI wieku: https://www.youtube.com/watch?v=wOJHjYInOwo
Jak widać, a raczej nie widać, trudno znaleźć wśród tych przykładów "klasyczne" stroje ghillie w stylu "człowieka-krzaka", a obecne jest raczej lżejsze maskowanie. Osobiście uważam, że początkujący airsoftowy snajper nie musi "stroju wookiego" wykonywać. O wiele ważniejsze jest nauczenie się "snajperskiego rzemiosła", czyli celnego strzelania i obserwacji. Dzięki którym będzie o wiele bardziej przydatny dla swojego oddziału nie tylko na milsimie, ale również na luźnej strzelance. Jednak jeśli potrzeba jakiegoś maskowania to zaproponowałbym nieco inne rozwiązanie: oparte na tym, co pokazuje na swojej stronie Bergmann, surwiwalista z Alaski. Gość jest niesamowity, nie ględzi o polityce, tylko pokazuje co robi. A pokazuje tak, że czytając jego stronę aż wstyd człowiekowi. że siedzi w tym momencie w domu, a nie w terenie. Nieco zdjęć i opis: kamuflażu osobistego i broni. Wzorując się na jego rozwiązaniach, opiszę w tym tekście pomysł bardziej "modułowy", który można lepiej dopasować do sytuacji niż klasyczne ghillie: kapelusz z maskowaniem, dwustronny maskałat, oraz "pelerynka" maskująca, którą można założyć na ramiona, plecak, lub wokół pasa, w celu zamaskowania pasoszelek.
Czego będziemy potrzebowali? Kapelusza, siatki, ubrań w kamuflażu na pocięcie (co najmniej 2 koszule polowe w dpm i ddpm. I tak spora część materiału z nich trzeba będzie zafarbować), zimowego maskałatu lub poncza, innych dodatkowych materiałów takich jak bawełniany i lniany materiał, luta itp. oraz barwniki do farbowania tkanin i różnego rodzaju farby: zarówno w spreju, jak i do malowania.
Kapelusz:
Zamaskowane nakrycie głowy to wg. mnie jedna z podstawowych rzeczy potrzebnych, jeśli chcemy się lepiej kamuflować w terenie. A co będzie potrzebne do wykonania czegoś takiego? Mniej więcej to co opisałem w podpisie pod zdjęciem. Kapelusz: jakiś tani boonie hat w leśnym kamuflażu. Może być DPM, może być Woodland, może być francuskie CCE. Ważne żeby dało się przywiązać do niego siatkę. Siatka? Może być siatka kostrukcyjna do odzieży, może być moskitiera, czy coś innego w tym stylu, byle by się dało do niej przyszywać lub przywiązywać maskujący "farsz". Może być oliwkowa, szara, brązowa, czy też jakaś jasna, do zafarbowania. Siatkę wycinamy w "łezkowaty", pofalowany kształt, tak aby przykrywała rondo kapelusza, ale nie zwisała z niego za bardzo. Zwisać powinna z tyłu, aby nieco osłaniała kark. Siatkę przywiązujemy w jakiś sposób do taśmy kapelusza, np. przyszytymi do niej sznurkami.
Do tej siatki przywiązujemy nieregularnie pocięte paski materiału w
kamuflażu (np. z pociętej taniej koszuli polowej), jak również
zafarbowane na najróżniejsze odcienie kolorów maskujących i tak samo
potraktowane nitki juty. Tych "farfocli" nie może być tylko kilka, bo
wtedy nie będą spełniały swojego zadania. Musi ich być na tyle dużo, aby rozbijały charakterystyczny kształt głowy i ronda kapelusza. Do siatki mogą być również przymocowane gumy, np. obrączki wycięte z dętki rowerowej, służące do wtykania w nie roślinności.Dwustronny maskałat: Rozwiązanie wzorowane na tym stosowanym przez Waffen-SS podczas Drugiej wojny światowej, a do dziś twórczo rozwijane np. na terenie byłego ZSRR. Mowa o luźnej kurtce, zależnie od modelu z kapturem lub bez, zakładanej na mundur, uszytej z dwustronnie zadrukowanego materiału. Z jednej strony jest nadrukowany kamuflaż letni, z przewagą zielonego, a z drugiej: jesienny, z przewagą brązów. Tyle że jeśli szukamy rozwiązań "budżetowych", to zakup albo reprodukcji niemieckiej kangurki, albo współczesnego wschodniego maskałatu, raczej nie wchodzi w grę. Możemy jednak wykazać się pomysłowością i wykonać własny maskałat. Ja np. samodzielnie uszyłem maskującą kangurkę z lnianego "surowego" materiału, kupionego po promocyjnej cenie jako końcówka beli. Co prawda krój jest porażką, ale to przedsięwzięcie pozwoliło mi na nieco eksperymentów z takimi strojami maskującymi. Być może opiszę ją dokładnej w oddzielnym poście, a na razie: zdjęcie z testów w terenie:
| Sprawdzałem czy kangurkę da się pogodzić z oporządzeniem, np. plecakiem. Rękawy są za długie, korpus nieco za szczupły, ale jakoś się da. |
Zszyć dwie strony tworząc rękawy do pach, a dalej wzdłuż korpusu można kombinować. Pozostały wycięty materiał spod pach można wykorzystać na najróżniejsze sposoby: do szycia różnych udogodnień, kieszeni, czy tuneli na ściągacze w naszym powstającym maskałacie, oraz po zafarbowaniu na paski kamuflażu. A może nawet na uszycie spodni. Można też spróbować różnymi krawieckim sztuczkami przerobić brytyjskiego smocka na dwustronność, ale maskałat z poncza można uszyć nawet ręcznie, a smocka się tak na pewno nie przerobi. Kupny, lub szyty z poncza maskałat powinien być w największym dostępnym rozmiarze i na tyle luźny, na ile jest to praktyczne, aby przez swoją workowatość zniekształcać wbitą w pamięć i łatwo rozpoznawalną ludzką sylwetkę. Jeśli zdecydowaliśmy się na ponczo, można np. spróbować tak ukształtować boki pod pachami, aby były sznurowane, lub zapinane. Ułatwiłoby to noszenie maskałatu na oporządzeniu: sięganie do kamizelki przez boczny otwór, czy też nawet przód mógłby być podwinięty i noszony jako "viper hood" podobny do tego z pierwszego zdjęcia w tym poście.
Ale co zrobić żeby kamuflaż nie był biały, a dwustronny? Najpierw wykorzystujemy materiał z poncza który jeszcze nam został, wycinając z niego "zębate" paski i przyszywamy je przede wszystkim do kaptura, barków i ramion. Da nam to nieco trójwymiarowego maskowania w naszym maskałacie. Potem farbujmy go, gotując z barwnikami do tkanin w rodzaju popularnego "Motylka. Dlatego materiał na kurtkę powinien zawierać sporo bawełny: nie jest ona najbardziej idealną tkanina na strój w teren, ale za to da się ją łatwo i trwale ufarbować. Maskałat wiążemy w najróżniejsze węzły, zawiązujemy sznurkiem, czy też gumką, aby uzyskać plamy, a nie jednolity kolor i farbujemy z kolorami, które można wykorzystać zarówno we wzorze letnim, jak i jesiennym. A więc najróżniejsze beże, brązy, zieleń też nie zaszkodzi, można spróbować nawet z jakimś szarym. Kolory będą się nakładać, przenikać, mieszać, poprawiając skuteczność wzoru. Gdy mamy już bazę, przechodzimy do zróżnicowania wzoru, wykorzystując farby do tkanin, czy farby w spreju. Najlepiej w tym momencie rozwiesić kurtkę na jakimś stelażu, czy wieszaku, żeby kontrolować co się maluje.Trzeba pamiętać o wszelkich zasadach kamuflażu. Między innymi makrowzorze rozbijającym sylwetkę (duże plamy działające na większych odległościach), pewnej dozie kontrastu, kontrcienowaniu i innych. Tak jak na kapeluszu doszywamy też jakieś pętle do mocowania dodatkowego maskowania. I robimy coś, żeby pozbyć się zapachu farby. Wietrzymy, pierzemy w jakiejś "terenowej" wodzie itp. Bo zapewniam że po malowaniu maskałat będzie nimi śmierdzieć. Wiem to na przykładzie mojej kangurki. Farb nie można nadużywać również z drugiego powodu: w pewnym stopniu usztywniają materiał.
Dodatkowa peleryna maskująca. Razem z kamuflażem na kapeluszu może stanowić zastępstwo dla "pełnego" viper hooda z kapturem. Lub posłużyć do zamaskowania wystających poza sylwetkę plecaka, albo oporządzenia na pasie. Jak by to wyglądało? Jeszcze raz odsyłam do strony Bergmanna. A jak to wykonać? Tak samo jak maskowanie na kapeluszu. Wycinamy siatkę na kształt peleryny, z przodu sznurek lub sznurki do mocowania, a potem wedle potrzeb i uznania przymocowujemy do siatki maskujący "farsz".
Zostało jeszcze maskowanie karabinu. Są 3 opcje: pomalowanie repliki "na goło". Jak wygląda można zobaczyć na moim zdjęciu z Tour de Mokry Ług. Karabin już nie wyróżnia się jak "czarny kij", ale nadal jego kształt nie jest rozbity. Opcja druga to oklejenie repliki materiałową taśmą klejącą (najlepiej tak, aby nadal dało się ją rozkładać), zamaskowanie taśmą malarską elementów ruchowych i szkieł lunety, a dopiero po tym malowanie farbami maskującymi. Dzięki teksturze taśmy karabin wygląda bardziej "miękko" (trudno jest mi dobrać lepsze słowo: najróżniejsze nierówności taśmy zaburzają "twardy", kanciasty kształt karabinu). Można też owinąć replikę materiałem, dzięki czemu dobrze ją maskujemy i "włochaty kij" już się tak nie odznacza w terenie. Możliwe jest pewne połączenie drugiej i trzeciej opcji. Czyli dosyć ścisłe owinięcie karabinu tam gdzie jest to możliwe postrzępionym materiałem, najlepiej lnianym lub jutowym, przytrzymywanym na miejscu przez sznurek, gumę, czy też materiałową taśmę klejącą, uzupełniającą paski materiału w miejscach w których nie da się ich owinąć. W razie potrzeby do takiej "bazy" można dodawać dodatkowe maskowanie. Czy to w postaci pasków materiału, czy ściętej zieleni. Tak samo można zamaskować również inne "przyrządy", np. lornetkę, czy monokular do prowadzenia obserwacji.
Ale wszystkie te rękodzieła mało dadzą jeśli się nie ćwiczy. Trzeba więc ćwiczyć, zgrywać się, testować, poznawać swój "fach.
Polski podręcznik strzelca SWD
http://magxxx.files.wordpress.com/2011/01/sztuka_celnego_strzelania.pdf
Niemiecki film szkoleniowy z II Wojny Światowej. Z angielskim powojennym lektorem i napisami. Na tym samym kanale są kolejne części.






Brak komentarzy:
Prześlij komentarz