Na początek temat muzyczny tego posta:
Tak, jestem nerdem, jestem tego świadomy i z tego stanowiska będzie pisany ten post. Będzie on o przesadzie i jak, przynajmniej wg. mnie jej uniknąć. Przesadzie w czym? A jakich dwóch rzeczach najczęściej tu piszę? O harcerstwie i airsofcie. Zacznijmy może od airsoftu. Jeśli jakakolwiek wzmianka o nim pojawi się w "taktycznym świecie rzeczywistej broni", odbiór jest najczęściej negatywny. Airsoftowiec tam to dzieciak, pozer, wydający krocie na chińskie kopie niepotrzebnego mu sprzętu, któremu się wydaje że jest niewiadomo jakim "operatorem". Przyznajmy szczerze. Tak jest. Nie ma co się oszukiwać. Strzelanie do siebie plastikowymi kulkami nie jest najpoważniejszym hobby, nieważne jak bardzo my bylibyśmy przy tym poważni. Wyglądamy patetycznie w pełnym szpeju? Tak. Mamy słabą kondycję? W porównaniu nawet z dawnym żołnierzem służby zasadniczej na pewno. Wydajemy masę pieniędzy na tak na prawdę niepotrzebne rzeczy? Oczywiście, jak w każdym hobby dużych chłopców wymagającym drogich zabawek. I tak trzeba traktować airsoft. Nie uratujemy świata, to tylko hobby dla dużych chłopców.
Przejdźmy teraz do drugiej kwestii, czyli harcerstwa. A dokładniej: czy można pogodzić airsoft i harcerstwo? Jedną z najważniejszych kwestii jest to, że airsoft ma podłoże militarne. Używamy wiernie wyglądających replik rzeczywistej broni, w przytłaczającej większości wykorzystujemy rzeczywiste oporządzenie i umundurowanie, lub jak najlepiej wyglądające kopie. Tyle że ZHP nie jest organizacją paramilitarną. Jest organizacją wychowawczą. A to dwie różne rzeczy. Posłużę się statutem ZHP:
Misją ZHP jest wychowywanie młodego człowieka, czyli wspieranie go we wszechstronnym rozwoju i kształtowaniu charakteru przez stawianie wyzwań.ZHP wychowuje młodych ludzi na prawych, aktywnych, zaradnych i odpowiedzialnych obywateli w duchu wartości zawartych w Prawie Harcerskim.
A co z jakimiś aspektami "proobronnymi"? Jakimikolwiek? Pojawiają się raz. Na cały statut:
rozdział 2, rtykuł 4, punkt 1, podpunkt 9, działania wykonywane dla osiągnięcia celów ZHP: "działa na rzecz obronności państwa i działalności Sił Zbrojnych Rzeczypospolitej Polskiej; porządku i bezpieczeństwa publicznego"Tyle, na cały statut. Związek Harcerstwa Polskiego w całej swojej działalności stara się odchodzić od powiązań militarnych. Tak na prawdę stara się to robić swoich początków, czyli lat dwudziestych. Trzeba jasno i wyraźnie powiedzieć że chlubne karty, legendy harcerskiego udziału w I wojnie światowej, Wojnie polsko-bolszewickiej i II wojnie światowej to "pogotowie": krótkotrwałą konieczność czasów, a nie reguła. harcerstwo wychowuje młodego człowieka. Wychowuje go aby był dobrym człowiekiem i obywatelem przez całe swoje życie. A najpewniej całe jego życie, to życie cywilne, pokojowe. Unikanie powiązań militarnych między innymi przejawia się w regulaminie mundurowym: spodnie w kamuflażu nie są dopuszczone do noszenia z mundurem. Ten nawyk jeszcze bardziej militaryzuje nasz wygląd. Który nawet regulaminowo jest jaki jest, zwłaszcza jeśli porównamy harcerza, w swoim zielonym mundurze, z zielonymi, dopuszczanymi przez regulamin długimi spodniami, ze skautem z któregoś państw zachodnich. Dla przykładu, wywiad z sekretarzem generalnym WOSM, który niedawno był w Polsce:
Zagłębiając się w szczegóły, w organizacji Boy Scouts of America, strzelanie do siebie z czegokolwiek, w tym paintball jest po prostu zakazane. Przy czym możliwe jest strzelanie do celu: http://blog.scoutingmagazine.org/2014/05/07/dont-shoot-why-paintballs-outlawed-in-scouting-and-the-one-exception/ Podobnie jak m.in. wykorzystywanie quadów, sporty walki, rodeo, polowanie, skutery wodne, paralotniarstwo na uwięzi, skoki na bungee, wspinanie się na drzewa z wykorzystaniem lin i uprzęży i "water chugging" (jak by to wytłumaczyć... szybkie, nadmierne, masowe picie wody?)
Ale, ale... Wróćmy do munduru. Po grudniowym, 38 zjeździe ZHP, dotarły do mnie w pewnej rozmowie informacje, jakoby "zakazano noszenia jakiegokolwiek kamuflażu do munduru". Przejrzałem uchwały i stanowiska opublikowane po tym zjeździe. Nie ma tam nic takiego. Rozumiem niechęć przynajmniej części instruktorów, czy też Kwatry Głównej do kamuflażu i w ewentualnej dyskusji przeciwstawiłbym tej opinii zapewne argumenty związane z działaniem programowym w terenie, oraz kosztami i jakością ubrań z demobilu (przy czym zapewniam: na allegro da się kupić za małe pieniądze oliwkowe spodnie z demobilu. W tej kwestii da się być w zgodzie z regulaminem mundurowym za rozsądne pieniądze.) Przy czym znalazłem jedną rzecz która mogła wywołać tą plotkę: fragment w uchwale dotyczącej regulaminu mundurowego, wskazujący że mimo iż "nowy" regulamin mundurowy ma już ładnych parę lat i na dobre zadomowił się w związku, to nadal nie został opracowany dodatek/aneks/rozdział dotyczący mundurów drużyn specjalnościowych i wodnych. Właśnie: drużyn specjalnościowych. Wśród kilku specjalności w ZHP istnieje również specjalność proobronna. Tyle że jest ona jakby "niechcianym dzieckiem". Podczas gdy np. Harcerska Szkoła Ratownictwa rozwija się dosyć prężnie, ma wypracowane metody itd, to specjalność proobronna jest jakby w marazmie: między innymi nie ma nawet przygotowanych "pod nią" sprawności, referatu w GK jakby nie było, a jeśli już drużyny proobronne funkcjonują, to często na własną rękę z różnym skutkiem.
Mamy więc grupę harcerską (zastęp, drużyna, klub), interesującą się airsoftem, a wytycznych co z tym zrobić za bardzo nie ma. Ale jakie mogłyby być? Z góry zaznaczam że to moja, prywatna opinia na ten temat.
- Airsoft nie może przysłonić nam harcerstwa. Jeśli jesteśmy "grupą" harcerską, to o tym pamiętajmy. Nie możemy funkcjonować jako grupa airsoftowa z mundurami harcerskimi. Powinniśmy po pierwsze realizować program harcerski, airsoft może być jedynie jego elementem, odpowiednio "przyciętym", "ukształtowanym" do celów i metody harcerskiej. Bo jeśli airsoft, czy też szerzej "militaryzm" przysłoni nam istotę harcerstwa, to otrzymujemy później takie potworki jak Harcerski Korpus Kadetów. Który wg. mnie i nie jest harcerski, ani liczebności korpusu też nie ma, a kadetów... pytanie czego?
- "Pamiętaj, nie jesteś żołnierzem". Tu trzeba nawiązać do wstępu tego posta. Trzeba pamiętać że airsoft, to airsoft, forma rozrywki, sport, a nie rzeczywista wojna. Nie ćwiczymy żeby zabijać. Ćwiczymy żeby trafić kogoś plastikową kulką i jednocześnie nie zrobić mu krzywdy. Nawet jeśli naszym celem jest pojechać na kilkudniowy, realistyczny pod względem procedur, wykorzystujący pojazdy i pirotechnikę milsim: to nadal ćwiczymy na milsim, a nie wojnę. To tak jak z grami komputerowymi. Musimy pamiętać że gramy w grę. Czy to by była zwykła, uproszczona rozrywkowa strzelanka, taka jak Call of Duty, strzelanka "z klimatem" jak Battlefield, czy też realistyczna, ocierająca się o symulator Arma, to nadal jest to gra, a nie rzeczywistość.
![]() |
| No przyznać się, chcielibyście tak, co? |
Proste równanie militaryzm=wojna=przemoc, zło pewnie stanowi największy argument przeciw łaączeniu airsoftu z harcerstwem. No bo jak pogodzić strzelanie do kogoś z pozytywnością metody harcerskiej? Widzę chyba tylko jedną możliwość. Musimy pamiętać i uczyć że nasz przeciwnik w trakcie gry nie jest naszym wrogiem. Jest jedynie przeciwnikiem sportowym. Jakiekolwiek gry airsoftowe muszą przebiegać w pozytywnej atmosferze: przywitajmy się i pogadajmy przed grą. W jej trakcie stosujmy się do reguł i zdrowego rozsądku, na spokojnie i życzliwie wyjaśniajmy ewentualne spory. Nie oszukujmy. Po grze znowu jest czas na podanie sobie ręki, obgadanie całej gry, wymiany uwag, wrażeń.
Z resztą, wydaje mi się że pozytywność jest tak na prawdę koniecznością w airsofcie nawet nie biorąc pod uwagę aspektu harcerskiego tego postu: jeśli nie będziemy się przyznawać i będziemy traktować przeciwnika jako naszego niebezpiecznego wroga, nie będzie fair-play i uczciwości, to airsoft jako taki, jako gra, rozrywka nie ma sensu i ograniczałby się do strzelania do puszek i robienia słit foci z pełnym wyposażeniem. A nie chodzi o to, tylko o adrenalinę, zabawę i zdrową rywalizację, prawda?

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz