Dla uczestników zlot zaczął się o 18:00 w Mińsku Mazowieckim, gdzie zebrali się w siedzibie Hufca i skąd odjechali podstawionym autokarem do Pustelnika. Cóż, musieliśmy zapewnić autokar, bo z połączeniami PKSowymi między Pustelnikiem, a Mińskiem jest gorzej niż słabo. Tu już na miejscu w Pustelniku, meldujący swoją obecność u Patrycji:
Rafał ze zgrzewką Pepsi (przydała się, oj przydała) i teczką z "bardzo ważnymi dokumentami". Przy tej okazji chciałbym podziękować towarzystwu ubezpieczeniowemu "Warta":
gdyby ktoś się pytał: "W jakich warunkach wy tam śpicie na tych harcerskich wyjazdach?" Oto odpowiedź:
W ramach zadania przedzlotowego, patrole miały przygotować smerfowe ciasto. Oto jedno z nich:
Pisanie pierwszego rozkazu i w międzyczasie zajmowanie się jakąś inną kwestią na moim małym "mostku kapitańskim":
Kolejne zdjęcie pokazujące warunki zakwaterowania. Na pierwszym planie dziewczyny z 9 DH, a w tle: phm. Kamil Makos, któremu udało się znaleźć czas żeby zajrzeć do nas na chwilę. Przy okazji: gratuluję urodzonego wczoraj syna.
Kolejnym zadaniem do zrobienia przed zlotem było uszycie przez patrol wizerunku konkretnego smerfa. Przepraszam, że nie pamiętam czyj był ten konkretny, ale oto i on:
Wejście do sali zajmowanej przez organizatorów: 23 DH. Ja miałem na biurku kartkę "Master of Disaster"...
Gosia, moja zastępczyni do spraw programowych: tu z gitarą, bo pewnie szykowała się do piątkowego kominka:
Pozostała część kadry: Asia, czyli oboźna, osoba odpowiedzialna za porządek i rozkład czasowy zlotu, oraz Łukasz, kwatermistrz, odpowiedzialny za szeroko rozumiany sprzęt i część materialną zlotu:
A tu autorka tych zdjęć, Aneta:
A teraz seria zdjęć z apelu oficjalnie rozpoczynającego zlot. Plecami stoi Anka, drużynowa "Dwa-Trzy":
Uczestnicy:
26 DHMiS:
9 DH:
16 DH:
51 DHMiS:
"Wkrótce..." (tak przy okazji, smerfowe ciasto innego patrolu):
Piątkowy kominek na sali gimnastycznej i przygotowane przez patrole scenki, mające przedstawić w zabawny sposób konkretne postacie ze Smerfów:
Sobotnie śniadanie. Jeszcze nie spodziewają się jaką trasę, w jakim terenie dla nich przygotowałem... (dodać diaboliczny śmiech):
Na punkcie u Anety. Patrole miały za zadanie zbudowanie "domku dla smerfa"/szałasu.
Patrole wróciły z trasy, zjadły obiad, teraz czas na popołudniowe zajęcia w szkole. Mój sztab zbiera uczestników żeby ich przydzielić do konkretnych uczestników:
Ja próbujący wprowadzić patrole wędrownicze (wędrownicy to pion wiekowy w ZHP do którego należą osoby starsze niż 16 lat), w realia alternatywnej linii czasu "Królestwo Kongresowe", bo za chwilę wezmą udział w przygotowanej przeze mnie grze strategicznej w tych realiach, wcielając się w przywódców wrogich sojuszy wiosną 1920 roku.
Zaś Rafał pokazywał jak wyplatać "bransoletki surwiwalowe", dzięki którym można mieć zawsze ze sobą kilka metrów linki:
Zaś Łukasz pokazał kilka efektownych doświadczeń chemicznych. Spokojnie, to przyszły technik-analityk.
Popatrzcie tylko na ten spokój na twarzy:
A Anka pokazywała inny rodzaj plecionek: "łapacze snów":
Przechodzimy do wieczornego kominka w sobotę: tym razem urodzinowego, bo zlot odbył się dokładnie w 10 rocznicę pierwszej zbiorki 3.03.2003 r. na której powstała przyszła 23 Drużyna Harcerska "Czarna Woda". Na początek ja, "operator sprzętu grającego":
Jak urodziny, to powinien być też i tort, prawda?
Akurat urodziny miała też i inna Ania z naszej drużyny. Zdjęcie zrobione już po "obchodach": nie będę zdradzał jakich, ale spokojnie, nic jej się nie stało.
"To ja tak kiedyś wyglądałem?"
"A tu widzimy te, eee... Skąd się to tu znalazło?"
"Gotowi na wszystko"
Szanowne patrole biorące udział w zlocie: w tym momencie decydowano kto wygrał całą rywalizację:
Apel kończący zlot w niedzielę:
A na zakończenie wspólne zdjęcie. Żeby nie powtarzać się po poprzednim wpisie, tym razem "wszyscy wskazują na komendanta", a ja jednocześnie sadowię się na krzesełku na krawędzi schodów:
Organizatorzy w pełnej krasie, robiący to co powinni robić organizatorzy: gwizdać.
Ja i moi wierni "pomagierzy", Rafał i Łukasz. Przepraszam za wypadającą ze spodni koszulę Łukasza, sytuacja ekstremalna:
"Żegnajcie nam dziś, hiszpańskie dziewczyny..."
Jak to już napisano na fanpage Hufca: "Nie martw się, następny ZZM już za rok". A może to przy innym zdjęciu?
Na sam koniec chciałbym podziękować moim rodzicom za udostępnienie Mastera, którym "latałem" w trakcie zlotu niczym promem kosmicznym (białe z czarnym spodem, nawet się zgadza), oraz uczestnikom którzy zapomnieli zabrać ze sobą pasztet, czy ser: dzięki za to małe uzupełnienie lodówki.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz