Więcej o moich kamuflażach / More about my camo patterns:
http://jeremak.blogspot.com/2014/10/more-camo.html

środa, 6 lutego 2013

Troszkę o zwierzętach

Pewna sytuacja skłoniła mnie to napisania tego tekstu. A tak dokładnie: ofensywa "ekologów" w sprawie obrony zwierząt. Od razu wytłumaczę czemu cudzysłów: ekologia jako nauka zajmuje się problemami równowagi, obiegu materii w przyrodzie i procesach z tym związanym. Dla "ekologów" lepszym określeniem byłoby obrońcy przyrody, zwierząt, roślin, czy co jeszcze chcą bronić.
No właśnie. Przez chwilę zastanówmy się po co człowiekowi zwierzęta? Odpowiedź jest bardzo prosta: człowiek udomowił zwierzęta przede wszystkim w celach zdobywania żywności. Czy to jako pomoc przy polowaniu, czy to różnych celach związanych z rolnictwem.
Bydło wszelakie. Reprezentowane w Polsce przede wszystkim przez krowy. Z nimi sytuacja jest prosta: mamy tą mućkę, żywicielkę kargulową, w liczbie od jednej do... ile się da. Źródło mięsa, mleka, skór, dawniej również wykorzystywano rogi. No i dodatkowo bardzo skuteczna chodząca wytwórnia nawozu naturalnego.A dawniej, może nie krowy, ale woły wykorzystywano również jako zwierze pociągowe. Czyli mamy zwierzę "all in one".
Świnie. Kolejne zwierze hodowane na mięso. Świna ma jeden jedyny cel: stać się wieprzowiną. Wydoić się raczej świni nie da, najwyżej można wykorzystać świńskie skóry. Dodatkowo trzoda chlewna ma tą zaletę, że nie trzeba ich karmić sianem, albo słomą, wystarczą kartofle.
Konie: To przede wszystkim zwierze pociągowe. Nie jest hodowany dla swoich ładnych wielkich oczu, ale dla tego, aby coś ciągnął, albo niósł na swoim grzbiecie. To sprawa dosyć prosta. Komplikuje się gdy zaczyna się mowa o hodowaniu konia na mięso. Problem jest m.in. taki, że statystyczny Polak albo koniny nigdy nie jadł, albo jadł ją raz w życiu: gdy zmieniano w gospodarstwie konia na traktor. Ale jestem w stanie zrozumieć że konina zapewne jest smaczna: koń ma inną budowę i zwyczaje niż krowa, częściej się rusza, a to wszystko ma wpływ na jego tkankę mięśniową, czyli... właśnie potencjalne mięso. Zauważmy że do tej samej kategorii zwierząt pociągowych co koń zaliczają się również wielbłąd, czy osioł, nie hodowane w Polsce. I kobyłę i więlbłądzicę da sie wydoić. Z konia można uzyskać skórę, z wielbłąda: wełnę. A czy salami z osła jest zbrodnią przeciw ludzkości? Zauważmy jakie zwierzęta hodują koczownicy: są grupy hodujące jedynie bydło rogate, są grupy hodujące konie. Są też koczownicy "owczy". Po prostu są to wszytko zwierzęta na tyle "uniwersalne w wykorzystaniu" że da się wyżyć praktycznie jedynie z danego gatunku. Bo grup koczowników hodujących praktycznie jedynie świnie jakoś nie kojarzę. Prawdopodobnie dla tego że nie są tak uniwersalne.
Przejdźmy do nieco mniejszych zwierząt. O kozach i owcach nie ma co się rozpisywać: kolejne zwierzęta które da się i wydoić, i ostrzyc, i zabić na mięso.
Drób wszelkiej maści: czyli zajmujące mniej miejsca uzupełnienie diety: z kur można mieć jaja i mięso. Zaś z kaczek i gęsi jest dodatkowy pożytek że jeszcze bardziej niż kury "karmią się same", kręcąc się po podwórku, czy w jego okolicach i skubiąc trawę lub inne rośliny. No i da się z nich skubać pióra i pierze.
Jedyne ptaki hodowane na wsi, do których trudno znaleźć zastosowanie to gołębie. Wydawałoby się: zachcianka i hobby gospodarza, z której nic nie ma, a trzeba je karmić. Ale... Po pierwsze gołębie da się sprzedawać jako takie. Po drugie, moja mama kilkukrotnie wspomniała że w dzieciństwie zdarzyło się jej parę razy jeść rosół, lub mięso z gołębia, m.in. w czelach leczniczych: dziadek był zapalonym gołębiarzem. Więc nawet gołębie mają jakieś zastosowanie.
Króliki mają praktycznie taką samą pozycję jak kury: są małe, zajmują mało miejsca, a zawsze to jakieś urozmaicenie w jedzeniu, lub handlu.
Pies i kot. Jaki jest ich cel? Są przede wszystkim strażnikami. Pies pilnuje obejścia, ewentualnie dodatkowo pomaga w polowaniach. Tak samo kot. Nawet gdyby był pieszczochem nie do wytrzymania i sam podstawiał głowę do głaskania, to nadal jeśli wychodzi na zewnątrz łapie gryzonie.
czym jest w takim razie cała reszta zwierząt? Z utylitarnego punktu widzenia "miejskie" zwierzątka mają niestety tylko dwa cele. Są albo żywymi meblami, "rybkami w akwarium", hodowanymi tylko po to żeby dobrze wyglądały, albo żywymi zabawkami, męczonymi przez dzieci lub starsze panie. Mimo wszystko, według mnie, bycie "żywicielem rodziny", źródłem utrzymania, czy nawet przyszłym jedzeniem jest czymś godniejszym dla zwierzęcia niż sprowadzenie go do mebla, mającego tylko ładnie wyglądać.

1 komentarz: