Więcej o moich kamuflażach / More about my camo patterns:
http://jeremak.blogspot.com/2014/10/more-camo.html

wtorek, 18 czerwca 2013

Rozważania nt. LSW

Na ostatniej sobotniej zbiórce zastępu w pewnym momencie wynikła rozmowa nt. zastosowania LSW w airsofcie. Czym jest ten trzyliterowiec? L86 Light Support Weapon. Czyli wersja rkm, czy raczej rkbm (ręczny karabinek maszynowy, różnica wynika ze stosowanego naboju pośredniego), karabinku L85. Jego podstawowym zadaniem, jest wspieranie sekcji (w Armii Brytyjskiej 4 żołnierzy: 3 z L85 i strzelec L86), poprzez prowadzenie celniejszego ognia na nieco większą odległość, lub szybszego na mniejszą, niż karabinki zwykłych piechurów, przy wykorzystaniu takiej samej amunicji co karabinki, podawanej z takich samych magazynków. Ma to swoje zalety i wady: zaletą jest to, że reszta sekcji może wspierać strzelca LSW swoimi magazynkami, a wady wynikają właśnie z korzystania z magazynków, oraz niewymiennej lufy: przez to L86 nie może prowadzić prawdziwego ognia maszynowego, a jedynie strzelać krótkimi seriami, ograniczonymi przegrzewaniem się lufy i pojemnością magazynków.
Przejdźmy jednak do airsoftu. Jeśli mowa o prowadzeniu "ognia wsparcia", najczęściej myślimy albo o karabinie maszynowym, najczęściej pod postacią M-249 SAW (Squad Automatic Weapon). M-249/Minimi w rzeczywistości też strzela amunicja pośrednią, ale główną różnicą jest zasilanie tych karabinów z taśmy, a w airsofcie: z magazynka pudełkowego z napędem elektrycznym. To, plus wytrzymały "gearbox-pudełko", pozwala osobie z taką repliką na prowadzenie ognia zaporowego i postawienie "ściany kulek" przed atakującym przeciwnikiem. Jakie są jednak wady takiej repliki? Przede wszystkim waga. O cenie nie będę się wypowiadał, bo prawdopodobnie, gdyby zsumować pełen koszt innych opcji o których będę pisał, to pewnie wyszłaby porównywalna kwota. Ale jedno jest pewne: Minimi jest ciężkie, jest niezbyt poręczne i mimo że istniej możliwość zasilania go  z magazynków "emkowe", to swoje prawdziwe oblicze pokazuje dopiero przy magazynkach pudełkowych. Które również zajmują dużo miejsca i trzeba je nosić albo w specjalnych ładownicach, albo np. w Utility Puchach z "uchami" na szelki jak ładownice amunicyjne.
Co prawda możliwe jest odciążenie strzelca km-u przez to, że dodatkową amunicję (w naszym przypadku: paczki z kulkami), przenosi w swoim oporządzeniu reszta oddziału, wzorem Brytyjczyków z Falklandów, gdzie każdy żołnierz, oprócz amunicji w magazynkach przenosił jeszcze amunicję w paczce dla siebie i taśmę z nabojami dla GPMG, czy też Niemców, którzy stosując MG-42, reszta drużyny piechoty praktycznie ograniczyli do ochrony karabinu maszynowego i donoszenia mu amunicji. Cóż, trzeba przyznać że "śwniak" u boku świetnie działa na morale, a wrogi z przodu: odwrotnie proporcjonalnie, ale uważam że w airsofcie jest to jednak chyba zbyt wyspecjalizowana broń, żeby grupa 4-6 osobowa decydowała się na taką inwestycję. Ale oczywiście wszystko zależy od funduszy.
Wsparcie oddziałowi może zapewniać też strzelec wyborowy. Czyli ktoś, kto najpewniej, na początku swojej kariery chciał zostać snajperem-chodzącym krzakiem, ale ktoś mu to wyperswadował. A może nawet nasz snajper uparł się i działał w tym kierunku. Ale nawet jeśli dobrze i celnie strzela, to nie będzie w stanie zatrzymać frontalnego ataku przeważających sil "ochotników chińskich" biegnących na naszą pozycję przy akompaniamencie grzechoczących hi-capów. Dodatkowo, o ile nie korzysta z jakiegoś "wiosła" na magazynki M-4/M-16, to znowu istnieje problem z wymienialnością magazynków z resztą grupy. Zarówno SWD, czterotaktowce, oraz M-14 i SR-25 na magazynki będące replikami magazynków na amunicję 7,62x51 NATO nie są w stanie korzystać z magazynków reszty. A przy mid-capach i low-capach kulek może zabraknąć bardzo szybko, zwłaszcza jeśli ten strzelec ma ze sobą mało magazynków.
Na powyższym filmie widać w akcji zarówno M-249, jak i SWD. Trzeba tylko pamiętać że to Wielka Brytania, z ustawowymi ograniczeniami FPS i grą jedynie na komercyjnych "polach". W Polsce odelgłości bardzo często są większe.

Jako kompromis między tymi oboma rodzajami "broni wsparcia" można zdecydować się właśnie na jakieś airsoftowe LSW. Tylko w poszukiwaniach trzeba przyjąć kilka ograniczeń:
  -Magazynki systemu AK, lub M-16. Obecnie u nas w KF zdecydowanie przeważa AK, zaś brytyjskie oporządzenie jest dostosowane do magazynków STANAG-owskich, czyli właśnie od M-16, więc przy zakupach replik ograniczenie jest proste: albo AK, albo coś na magazynki od M-16.
  -Możliwość tuningu. Ponieważ nasze LSW miałoby odgrywać, zależnie od sytuacji, rolę podobną do Minimi i karabinu wyborowego, powinno być w stanie wytrzymać upgrade do ok. 440-450 fps (więcej oznaczałoby brak ognia ciągłego na wielu imprezach, co mija się z celem). Jednocześnie mocna sprężyna i potrzeba strzelania seriami wymagają dobrego silnika i mocnej baterii. Na pewno przydałaby się też porządna gumka hop-up. No i może też lufa precyzyjna.
  -Możliwość zamontowania małogabarytowej optyki o powiększeniu od 2x do 4x. Większa luneta niepotrzebnie zwiększałaby gabaryty i ograniczała pole widzenia przy strzelaniu. Na takiej replice nie jest potrzebny teleskop do strzelania do komarów, tylko coś, co pozwoli wypatrzeć schowanego w trawie przeciwnika, leżącego w tych dalszych zakresach zasięgu. Przykładem takiej optyki są celowniki typu ACOG, przy czym mowa o lunetach, choćby nawet czysto airsoftowych, a nie o  kolimatorach w wydmuszce o kształcie ACOGa.
  -jakaś forma dwójnogu też by się przydała
  -gabaryty porównywalne z replikami karabinów szturmowych, żeby uniknąć konieczności dźwigania dodatkowych kilogramów, jak w przypadku SAW.

Najbardziej koszerna opcja, czyli replika L86 mieści się w kategoriach "góry złota/nie do dostania", więc od razu odpada z rozważań. Kolejną możliwością, jest wersja rkmowa karabinu AK, czyli karabin RPK.

RPK-74. Widoczny długi magazynek, długa, niewymienna lufa i zamontowany pod nią dwójnóg. Źródło: http://www.red-alliance.net/forum/index.php?topic=2343.0
Spełnia wymagania magazynkowe. Co prawda "banany", czyli długie magazynki od RPK są dosyć trudne w przenoszeniu (po prostu potrzebne są dedykowane ładownice), ale z łatwością można pod niego podpiąć zwykłe magazynki od AK, czy np. magazynek bębnowy. Co z możliwościami tuningowymi? Cymowski gearbox v.3 jest znany z tego że jest w stanie wytrzymać takie rzeczy. Optyka? Tu zaczynają się pewne problemy. Karabin, oraz jego airsoftowa replika, mają boczny montaż z lewej strony, tyowy dla AK, czy SWD (tak, wiem że montaże w AK i SWD w jakimś stopniu się różnią). Trzeba by albo montować lunetę z dedykowanym montażem, albo montaż z szyną RIS i dopiero na nią lunetę. W pierwszym przypadku praktycznie jesteśmy ograniczeni do PSO. Tyle że PSO jest wg. mnie za dużą lunetą na karabin typu LSW, a mniejsze celowniki optyczne produkcji rosyjskiej, czy białoruskiej bardzo ciężko dostać. A szyna RIS. Można by, tu już ograniczamy się do kwestii wizualnych typu "ceep that imperialistic crap out of my AK". Jedni mogą lubić ACOGa na AK, inni nie. Brytyjski SUSAT, montowany do niedawna na L85 wygląda wystarczająco topornie żeby nie gryźć się z cudami sowieckiego desingu, dodatkowo swego czasu został on skopiowany i jego kopia jest produkowana "za Bugiem". Tyle że SUSAT ma montaż na szynę 11 mm, a nie standardową RISowską 22 mm. Konieczne byłby boczny montaż z szyną 22 mm, przejściówka 22-11mm i dopiero na to SUSAT. Przy cenie 400 zł za jego kopię, łączny koszt byłby podobny do kopii PSO.
Kolejny problem to wymiary. Przez długą lufę i dwójnóg RPK może ciążyć na przód i być niewygodne w przenoszeniu. Poza tym dwójnóg jest dosyć wysoki, dostosowany do długości magazynków. A np. nasz strzelec LSW chciałby trzymać się bliżej ziemi.
Drugą opcją "wschodnia", jest po prostu założenie dwójnogu i optyki na replikę AK. Mamy wtedy takie same bebechy, ale krótszą lufę (której długość podobno aż tak nie wpływa na celność). No i jest to bardziej "odbajerzony AK", niż replika broni LSW.

Przechodzimy teraz do opcji "zachodnich", czyli na magazynki od M-4/M-16. Nie będę rozważał długich wersji G-36 z dwójnogiem i optyką. Sam mam krótkie G-36, gearbox v.3 daje radę, działa jakieś półtora roku bez zaglądania do środka, ale jest jedna kwestia problemowa. Airsoftowe adaptery magazynków STANAG do G-36, a przynajmniej mój "nie robią roboty". Są zbyt luźne, swoje magazynki musiałem okleić taśmą, a i tak czasami mam problemy z podawaniem kulek. Co niestety ogranicza nas do replik z gearboxem v.2, mniej wytrzymałym od v.3 występującego w replikach AK. Czy raczej: takiego którego nie da się zrobić topornie, a i tak będzie wytrzymały. Jak wspomniałem wcześniej, różne SR-25 wykluczamy z racji magazynków. Na razie przychodzą mi do głowy 2 propozycje.
 Pierwszą jest replika HK416. Karabin ten USMC przyjęło pod nazwą M27 IAR: Infantry Automatic Rifle. Spełnia tam dokładnie taką rolę o jakiej jest cały ten post: karabinu na magazynki od podstawowego karabinku zwykłego piechura, wspierającego go celowanymi krótkimi, seriami na nieco większe odległości i zastępuje w sekcji M-249. Wyposażony jest w celownik ACOG i dwójnóg.
Źródło: http://www.militaryphotos.net/forums/showthread.php?167027-The-United-States-Marine-Corps/page269

Można by powiedzieć: dokładnie to czego szukamy. Tylko inną kwestią pozostaje znalezienie odpowiednio wytrzymałej repliki tego karabinu. Cóż, jedną z bardzo niewielu opcji jest HK416 od JG. Tak, "chińska emka". Przy czym M-4 i M-16, których bebechy siedzą w HK-416 często są określane jako "mogą być". I tak konieczne byłoby rozebranie gearboxa i ponowne porządne jego złożenie, po sprawdzeniu jakości części. A co kwestii wizualnych? Pewnie dłuższa lufa i jednocześnie przesuwana kolba, tak jak w IAR. Przy czym, np. Gunfire, sprzedający repliki JG również pod własną marką, ma w ofercie wersję HK416 z krótszą lufą, nie wystającą z szyn montażowych. A np. wersja JG z dłuższą lufą, sprzedawana w innych sklepach, ma kolbę stałą, którą przydałoby się wymienić na przesuwaną.

Drugą opcją jest M-16 od KWA, z szynami RIS. KWA to już wyższa, nie chińska kategoria replik. Kosztuje więc więcej, ale za to posiada wzmocniony szkielet gearboxa, uznawany za jeden z najlepszych w replikach M-4/M-16. Mamy wtedy większą pewność, że mechanizm repliki wytrzyma zrobienie z niej jednocześnie snajperki i "siewnika". Przy czym ostatnimi czasy z replikami od KWA w sklepach brakuje.  Poza tym, z racji magazynków, takie "eM" można by jedynie "wystylizować" na to:

Źródło: http://www.ar15.com/mobile/topic.html?b=3&f=118&t=541606&page=253
 L129A1, czyli karabin systemu AR, który zastąpił w Wielkiej Brytanii L86 na funkcji DMR: Designated Marksman Rifle: karabinu strzelca wyborowego, działającego w ramach drużyny piechoty. Wsparcie ogniowe zapewniają raczej Minimi, ale i L129 zdarza się prowadzić szybszy ogień. Dla przykładu:
Odcinek serialu dokumentalnego "Royal Marines: Mission Afghanistan". Potyczka od 34:15. Przy czym L129 nie może strzelać serią i strzela amunicją 7,62, dla tego użyłem słowa "wystylizować". Czemu 7,62x51? Bo w górzystym Afganistanie karabiny strzelające nabojami 5,56x45 mm (np. L85 i Minimi) nie są w stanie sięgnąć np. pozycji talibskich karabinów maszynowych PKM, które z kolei są zasilane nabojem karabinowym 7,62x54R. Przy okazji, żeby mieć pojęcie o wymiarach naboi: druga cyfra, po x to długość łuski.

Wszystkie z tych replik, żeby pełnić funkcję broni wsparcia potrzebują sporej ilości amunicji. A ponieważ kilka hi-capów nie każdemu pasuje, przyjmijmy że będę pisał o porządnych mid-capach. W czym je przenosić? Brytyjski Chest-Rig pomieści 6 magazynków od AK, albo 9 STANAG + jeszcze da się zmieścić jakąś paczkę kulek w bocznych Utility. Podobnie PLCE, które mają dodatkową zaletę tego, że nie leżymy na magazynkach, tylko mamy je po bokach, na biodrach. Podwójne ładownice amunicyjne pomieszczą maksymalnie 12 magazynków od "M", lub bardziej realistycznie: 9 magazynków i paczkę kulek, lub 6 magazynków i 2 paczki. Tyle że z racji wymiarów, do ładownic nie wejdą magazynki od AK. Podobnie jak  do Assault Vest: 6 magazynków, czy LCTV: do dołączanych ładownic też 6 magazynków, ale za to do niej da się dokupić i doczepić kolejne ładownice amunicyjne, więc jak ktoś się uprze to zmieści i 12. Dobrym pomysłem byłoby działanie z kimś kto ma zwykłą, nie "odbajerzoną" replikę na takie same magazynki. Mógłby on wtedy pełnić funkcję "amunicyjnego", przenosząc dodatkowe magazynki, czy nawet wymieniając je w trakcie akcji, aby strzelec LSW nie musiał spuszczać celu z oka. I nie żartuję, tak postępowano z wieloma rkmami: brytyjskim pierwszowojennym Lewisem, i radzieckim drugowojennym DP Diegatriewa, zasilanymi z magazynków tależowych, czy zasilanymi z magazynków pudełkowych wz.1928 (polska, przedwojenna odmiana amerykańskiego BARa) i Brenem (brytyjski rkm z magazynkiem u góry, który z kolei był wersją licencyjną karabinu produkcji czechosłowackiej ZB vz.26).

Przykład takiego przeładowania: brytyjscy rekonstruktorzy i strzelanie z Brena

Poza tym, rzeczą niezbędną jest replika z mniej niż 350 fps w pobliżu, w celu obrony na krótki dystans, czy strzelania w pomieszczeniu. Czy to pod postacią pistoletu u boku, czy amunicyjnego z odpowiednim karabinkiem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz