Przejdźmy jednak do airsoftu. Jeśli mowa o prowadzeniu "ognia wsparcia", najczęściej myślimy albo o karabinie maszynowym, najczęściej pod postacią M-249 SAW (Squad Automatic Weapon). M-249/Minimi w rzeczywistości też strzela amunicja pośrednią, ale główną różnicą jest zasilanie tych karabinów z taśmy, a w airsofcie: z magazynka pudełkowego z napędem elektrycznym. To, plus wytrzymały "gearbox-pudełko", pozwala osobie z taką repliką na prowadzenie ognia zaporowego i postawienie "ściany kulek" przed atakującym przeciwnikiem. Jakie są jednak wady takiej repliki? Przede wszystkim waga. O cenie nie będę się wypowiadał, bo prawdopodobnie, gdyby zsumować pełen koszt innych opcji o których będę pisał, to pewnie wyszłaby porównywalna kwota. Ale jedno jest pewne: Minimi jest ciężkie, jest niezbyt poręczne i mimo że istniej możliwość zasilania go z magazynków "emkowe", to swoje prawdziwe oblicze pokazuje dopiero przy magazynkach pudełkowych. Które również zajmują dużo miejsca i trzeba je nosić albo w specjalnych ładownicach, albo np. w Utility Puchach z "uchami" na szelki jak ładownice amunicyjne.
Co prawda możliwe jest odciążenie strzelca km-u przez to, że dodatkową amunicję (w naszym przypadku: paczki z kulkami), przenosi w swoim oporządzeniu reszta oddziału, wzorem Brytyjczyków z Falklandów, gdzie każdy żołnierz, oprócz amunicji w magazynkach przenosił jeszcze amunicję w paczce dla siebie i taśmę z nabojami dla GPMG, czy też Niemców, którzy stosując MG-42, reszta drużyny piechoty praktycznie ograniczyli do ochrony karabinu maszynowego i donoszenia mu amunicji. Cóż, trzeba przyznać że "śwniak" u boku świetnie działa na morale, a wrogi z przodu: odwrotnie proporcjonalnie, ale uważam że w airsofcie jest to jednak chyba zbyt wyspecjalizowana broń, żeby grupa 4-6 osobowa decydowała się na taką inwestycję. Ale oczywiście wszystko zależy od funduszy.
Wsparcie oddziałowi może zapewniać też strzelec wyborowy. Czyli ktoś, kto najpewniej, na początku swojej kariery chciał zostać snajperem-chodzącym krzakiem, ale ktoś mu to wyperswadował. A może nawet nasz snajper uparł się i działał w tym kierunku. Ale nawet jeśli dobrze i celnie strzela, to nie będzie w stanie zatrzymać frontalnego ataku przeważających sil "ochotników chińskich" biegnących na naszą pozycję przy akompaniamencie grzechoczących hi-capów. Dodatkowo, o ile nie korzysta z jakiegoś "wiosła" na magazynki M-4/M-16, to znowu istnieje problem z wymienialnością magazynków z resztą grupy. Zarówno SWD, czterotaktowce, oraz M-14 i SR-25 na magazynki będące replikami magazynków na amunicję 7,62x51 NATO nie są w stanie korzystać z magazynków reszty. A przy mid-capach i low-capach kulek może zabraknąć bardzo szybko, zwłaszcza jeśli ten strzelec ma ze sobą mało magazynków.
Jako kompromis między tymi oboma rodzajami "broni wsparcia" można zdecydować się właśnie na jakieś airsoftowe LSW. Tylko w poszukiwaniach trzeba przyjąć kilka ograniczeń:
-Magazynki systemu AK, lub M-16. Obecnie u nas w KF zdecydowanie przeważa AK, zaś brytyjskie oporządzenie jest dostosowane do magazynków STANAG-owskich, czyli właśnie od M-16, więc przy zakupach replik ograniczenie jest proste: albo AK, albo coś na magazynki od M-16.
-Możliwość tuningu. Ponieważ nasze LSW miałoby odgrywać, zależnie od sytuacji, rolę podobną do Minimi i karabinu wyborowego, powinno być w stanie wytrzymać upgrade do ok. 440-450 fps (więcej oznaczałoby brak ognia ciągłego na wielu imprezach, co mija się z celem). Jednocześnie mocna sprężyna i potrzeba strzelania seriami wymagają dobrego silnika i mocnej baterii. Na pewno przydałaby się też porządna gumka hop-up. No i może też lufa precyzyjna.
-Możliwość zamontowania małogabarytowej optyki o powiększeniu od 2x do 4x. Większa luneta niepotrzebnie zwiększałaby gabaryty i ograniczała pole widzenia przy strzelaniu. Na takiej replice nie jest potrzebny teleskop do strzelania do komarów, tylko coś, co pozwoli wypatrzeć schowanego w trawie przeciwnika, leżącego w tych dalszych zakresach zasięgu. Przykładem takiej optyki są celowniki typu ACOG, przy czym mowa o lunetach, choćby nawet czysto airsoftowych, a nie o kolimatorach w wydmuszce o kształcie ACOGa.
-jakaś forma dwójnogu też by się przydała
-gabaryty porównywalne z replikami karabinów szturmowych, żeby uniknąć konieczności dźwigania dodatkowych kilogramów, jak w przypadku SAW.
Najbardziej koszerna opcja, czyli replika L86 mieści się w kategoriach "góry złota/nie do dostania", więc od razu odpada z rozważań. Kolejną możliwością, jest wersja rkmowa karabinu AK, czyli karabin RPK.
![]() |
| RPK-74. Widoczny długi magazynek, długa, niewymienna lufa i zamontowany pod nią dwójnóg. Źródło: http://www.red-alliance.net/forum/index.php?topic=2343.0 |
Kolejny problem to wymiary. Przez długą lufę i dwójnóg RPK może ciążyć na przód i być niewygodne w przenoszeniu. Poza tym dwójnóg jest dosyć wysoki, dostosowany do długości magazynków. A np. nasz strzelec LSW chciałby trzymać się bliżej ziemi.
Drugą opcją "wschodnia", jest po prostu założenie dwójnogu i optyki na replikę AK. Mamy wtedy takie same bebechy, ale krótszą lufę (której długość podobno aż tak nie wpływa na celność). No i jest to bardziej "odbajerzony AK", niż replika broni LSW.
Przechodzimy teraz do opcji "zachodnich", czyli na magazynki od M-4/M-16. Nie będę rozważał długich wersji G-36 z dwójnogiem i optyką. Sam mam krótkie G-36, gearbox v.3 daje radę, działa jakieś półtora roku bez zaglądania do środka, ale jest jedna kwestia problemowa. Airsoftowe adaptery magazynków STANAG do G-36, a przynajmniej mój "nie robią roboty". Są zbyt luźne, swoje magazynki musiałem okleić taśmą, a i tak czasami mam problemy z podawaniem kulek. Co niestety ogranicza nas do replik z gearboxem v.2, mniej wytrzymałym od v.3 występującego w replikach AK. Czy raczej: takiego którego nie da się zrobić topornie, a i tak będzie wytrzymały. Jak wspomniałem wcześniej, różne SR-25 wykluczamy z racji magazynków. Na razie przychodzą mi do głowy 2 propozycje.
Pierwszą jest replika HK416. Karabin ten USMC przyjęło pod nazwą M27 IAR: Infantry Automatic Rifle. Spełnia tam dokładnie taką rolę o jakiej jest cały ten post: karabinu na magazynki od podstawowego karabinku zwykłego piechura, wspierającego go celowanymi krótkimi, seriami na nieco większe odległości i zastępuje w sekcji M-249. Wyposażony jest w celownik ACOG i dwójnóg.
![]() |
| Źródło: http://www.militaryphotos.net/forums/showthread.php?167027-The-United-States-Marine-Corps/page269 |
Można by powiedzieć: dokładnie to czego szukamy. Tylko inną kwestią pozostaje znalezienie odpowiednio wytrzymałej repliki tego karabinu. Cóż, jedną z bardzo niewielu opcji jest HK416 od JG. Tak, "chińska emka". Przy czym M-4 i M-16, których bebechy siedzą w HK-416 często są określane jako "mogą być". I tak konieczne byłoby rozebranie gearboxa i ponowne porządne jego złożenie, po sprawdzeniu jakości części. A co kwestii wizualnych? Pewnie dłuższa lufa i jednocześnie przesuwana kolba, tak jak w IAR. Przy czym, np. Gunfire, sprzedający repliki JG również pod własną marką, ma w ofercie wersję HK416 z krótszą lufą, nie wystającą z szyn montażowych. A np. wersja JG z dłuższą lufą, sprzedawana w innych sklepach, ma kolbę stałą, którą przydałoby się wymienić na przesuwaną.
Drugą opcją jest M-16 od KWA, z szynami RIS. KWA to już wyższa, nie chińska kategoria replik. Kosztuje więc więcej, ale za to posiada wzmocniony szkielet gearboxa, uznawany za jeden z najlepszych w replikach M-4/M-16. Mamy wtedy większą pewność, że mechanizm repliki wytrzyma zrobienie z niej jednocześnie snajperki i "siewnika". Przy czym ostatnimi czasy z replikami od KWA w sklepach brakuje. Poza tym, z racji magazynków, takie "eM" można by jedynie "wystylizować" na to:
![]() |
| Źródło: http://www.ar15.com/mobile/topic.html?b=3&f=118&t=541606&page=253 |
Wszystkie z tych replik, żeby pełnić funkcję broni wsparcia potrzebują sporej ilości amunicji. A ponieważ kilka hi-capów nie każdemu pasuje, przyjmijmy że będę pisał o porządnych mid-capach. W czym je przenosić? Brytyjski Chest-Rig pomieści 6 magazynków od AK, albo 9 STANAG + jeszcze da się zmieścić jakąś paczkę kulek w bocznych Utility. Podobnie PLCE, które mają dodatkową zaletę tego, że nie leżymy na magazynkach, tylko mamy je po bokach, na biodrach. Podwójne ładownice amunicyjne pomieszczą maksymalnie 12 magazynków od "M", lub bardziej realistycznie: 9 magazynków i paczkę kulek, lub 6 magazynków i 2 paczki. Tyle że z racji wymiarów, do ładownic nie wejdą magazynki od AK. Podobnie jak do Assault Vest: 6 magazynków, czy LCTV: do dołączanych ładownic też 6 magazynków, ale za to do niej da się dokupić i doczepić kolejne ładownice amunicyjne, więc jak ktoś się uprze to zmieści i 12. Dobrym pomysłem byłoby działanie z kimś kto ma zwykłą, nie "odbajerzoną" replikę na takie same magazynki. Mógłby on wtedy pełnić funkcję "amunicyjnego", przenosząc dodatkowe magazynki, czy nawet wymieniając je w trakcie akcji, aby strzelec LSW nie musiał spuszczać celu z oka. I nie żartuję, tak postępowano z wieloma rkmami: brytyjskim pierwszowojennym Lewisem, i radzieckim drugowojennym DP Diegatriewa, zasilanymi z magazynków tależowych, czy zasilanymi z magazynków pudełkowych wz.1928 (polska, przedwojenna odmiana amerykańskiego BARa) i Brenem (brytyjski rkm z magazynkiem u góry, który z kolei był wersją licencyjną karabinu produkcji czechosłowackiej ZB vz.26).
Przykład takiego przeładowania: brytyjscy rekonstruktorzy i strzelanie z Brena



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz