Więcej o moich kamuflażach / More about my camo patterns:
http://jeremak.blogspot.com/2014/10/more-camo.html

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą alternate history. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą alternate history. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 7 września 2017

Najpolszy śmigłowiec

Od czasu mojego ostatniego posta z profilami śmigłowców: wtedy Caracalami do polskiej armii nadal nie trafiły nowe śmigłowce. I nie za bardzo wiadomo kiedy trafią. Oczywiście nadal toczy się gra i wystawianie na targach zbrojeniowych. Ale ponieważ poruszamy się w sferze fantazji, puśćmy jej wodze i pójdźmy na całego: co by było gdyby Wojsko Polskie otrzymało Black Hawki? I to nie już, ale gdzieś, w jakiejś innej linii czasu, w jakiejś fantazyjnej, innej Polsce już w latach 80-tych? Nie wnikając w jakiejś głębsze podłoże historyczno-polityczne: ot, Sikorsky S-70 w polskich barwach. I na dodatek jako podstawowy śmigłowiec lekki, pełniący podobną rolę jaką w rzeczywistości pełni obecnie W-3 Sokół:

Na początek egzemplarz testowy w dwubarwnym malowaniu:


Malowanie w schemacie "Meduza", inspirowane kolorami rzeczywistych Mi-2 i Mi-8 w latach 80-tych i 90-tych. Przy czym nazwa "meduza" pierwotnie odnosiła się do kryptonimu farb używanych do malowania statków powietrznych polskim lotnictwie wojskowym.

Malowanie pustynne, z "pełnokolorową" szachownicą, ale już innymi oznaczeniami o zmniejszonej widoczności:

I jednolite malowanie wzorowane na obecnie używanym w Lotnictwie Wojsk Lądowych. Z pewną modyfikacją: z oznaczeniami o ograniczonej widoczności, w tym szachownicą malowaną barwami maskującymi zamiast jaskrawego czerwonego i białego. Jak widać nadal jest to ten sam, łatwo rozpoznawalny kształt i układ, ale nie jest tak jaskrawy jak "pełnobarwny".

I teraz się zaczyna: pobawiłem się z ideą jednolitego lotnictwa służb porządkowych, swego rodzaju "lotnictwa MSW" w którym funkcjonowałyby jednostki lotnicze działające na rzecz różnych służb mundurowych, jednak mające jednolite wsparcie szkoleniowe i logistyczne: wspólną "czapę" zapewniającą wsparcie w działaniu. Chodzi o bardziej kompleksowe, systemowe rozwiązanie zamiast obecnego w którym policja ma kilka  swoich statków powietrznych, Straż Graniczna trochę swoich, a TOPR (przyznajmy tu: zewnętrzne stowarzyszenie któremu państwo zleca pewne obowiązki) ma do dyspozycji 1 śmigłowiec. No to zaczynamy. Na początek Policja. Od razu przy tej okazji wytłumaczę system rejestracji: SN: prefiks rejestru statków powietrznych. Wykorzystywany w rzeczywistości, SP oznacza polskie cywilne statki powietrzne, SN: polskie cywilne statki powietrzne w służbie państwowej, wpisane do specjalnego rejestru MSW, rzeczywiste numery rejestracyjne np. śmigłowców policji mają bardzo podobną strukturę, przy czym nie dokładnie opartą na tym samym schemacie. Numer: kolejny numer "obiektu" wykorzystywanego przez daną służbę, X: wiropłat. Samoloty miałyby inną literę. P: w tym przypadku oznacza policję, oznaczenie danej służby. "Okrągła szachownica" to zmodyfikowane oznaczenie wykorzystywane przez Straż Graniczną, w rzeczywistości znajduje się na zielonym tle.

No i kolejny to Straż Graniczna:

Następny schemat o malowanie "ratownicze": przy założeniu że w opisywanej sytuacji lotnictwo służb porządkowych zajmowałoby się również działaniami poszukiwawczo-ratowniczymi w górach i na morzu przy ewentualnym wsparciu lotnictwa marynarki wojennej, tak jak robi to np. w USA Coast Guard (przy czym USCG jest formalnie częścią sił zbrojnych, mimo że podlega Departamentowi Bezpieczeństwa Krajowego). Np. w formie 2 jednostek/kluczy na wybrzeżu i 2 w górach, z czego 1 w Tatrach. I spodziewam się że akurat te maszyny byłyby jednak oparte na konstrukcji Seahawka, a nie Black Hawka, ale cóż, nie robiłem już sobie dodatkowej roboty przy przerabianiu szczegółów:

A skoro powierzyłem już nieistniejącej służbie ratownictwo morskie i górskie, to czemu by nie powierzyć mu również wsparcia lotniczego ratownictwa medycznego? I tak oto do wymyślonej służby zostaje włączony również Lotnicze Pogotowie Ratunkowe, ze zmodyfikowanym malowaniem:

Wspomniałem już że fantazjujemy, nie patrzymy na koszta, to może Państwowej Straży Pożarnej też przydałaby się jednostka śmigłowcowa, chociaż jedna? W rzeczywistości mieli w historii całego 1 Sokoła, to niech mają:

Kogo jeszcze brakuje? Skarbówki? Tu już nie przesadzałem i zdecydowałem się obdarować "jedynym produkowanym w Polsce śmigłowcem" również najlepszego wymyślonego przyjaciela polskiej dyplomacji, czyli San Escobar. Kiedyś wyposażyłem ich Lotnictwo Obrony Terytorialnej w staruśkie Hueye:
 Czas najwyższy je czymś zastąpić. I skapnęło również specjalnej jednostce poborców podatkowych "Bilon" Gwardii Fiskalnej Republiki Ludowo-Demokratycznej San Escobar:

wtorek, 20 czerwca 2017

Federacja Południowej Afryki

Od dłuższego czasu dłubałem powoli mapę althistoryczną żeby utrzymać swoje umiejętności graficzne. Oto i ona z krótkim opisem fabularnym.

Po wojnach burskich powstający Związek Południowej Afryki otrzymuje bardziej federacyjną formę rządów, podobną do tej znanej z Kanady, czy Australii. w 1922 Południowa Rodezja przegłosowuje w referendum swoje dołączenie do ZPA. Przez kolejne lata do tego brytyjskiego dominium dołączają kolejne kolonie: Rodezja Północna, Nyasaland, Beczuana, a w 1955: Namibia. Również w 1955 w wyniku przyjęcia nowej konstytucji, ZPA przekształca się w Federację Południowej Afryki, o rzeczywiście federacyjnej formie rządów. Oprócz kolonii które dołaczyły do ZPA, równoważnymi "stanami" w ramach federacji są również 4 części związku: Kraj Przylądkowy, Natal, Wolne Państwo Orania i Transvaal. Z różnych przyczyn w federacji nie obowiązuje Apartheid, ale w polityce i gospodarce dominuje nadal biała ludność. Na poziomie polityki federacyjnej dominują Union Party i National Party dzięki głosom białej ludności z całej federacji. Ludność czarna i pochodzenia azjatyckiego również częściowo posiada prawo do głosu, ograniczone jednak cenzusem umiejętności czytania i pisania i finansowym, wykluczającym przede wszystkim ludność czarną na obszarach wiejskich. Można taką sytuację porównać do możliwości głosowania w wyborach ludności czarnej w południowych stanach USA do lat 60tych ("Jim Crow law"). Głosy ludności czarnej i "kolorowej" (Azjaci) rozkłada się częściowo pomiędzy ogólnofederacyjne UP i NP, podzielone partie lewicowe i partie regionalne, mające zauważalne znaczenie w poszczególnych częściach składowych federacji, ale nie mogących przebić się na poziom ogólnofederalny.
W zakresie polityki zagranicznej FPA w roku 1962 (taki moment przedstawia mapa) jest nadal częścią wspólnoty brytyjskiej i głównym politycznym, gospodarczym i militarnym sojusznikiem państw zachodnich w Afryce.
Link do źródła/większego rozmiaru: http://jeremak-j.deviantart.com/art/Federation-of-South-Africa-alternate-history-map-687606577

poniedziałek, 24 października 2016

Spacelab Platform

Ponieważ licznik wyświetleń tyka mimo tego że nic nie wrzucam, na odświeżenie grafiki przedstawiające alternatywną amerykańską stację kosmiczną. Na początek kilka założeń co do alternatywnej linii czasu:
  • Ograniczenie wykorzystania wahadłowców jedynie do misji niekomercyjnych: eksperymentów w ładowni, wynoszenia sond międzyplanetarnych i niektórych satelitów naukowych i wojskowych, oraz późniejsza budowa i obsługa stacji kosmicznej. Lżejsze satelity komercyjne i część wojskowych byłaby wynoszona przez opracowywaną równolegle z wahadłowcem rakietę opartą na pojedynczym boosterze na paliwo stałe. Rakieta ta w założeniu sukcesywnie zastępowałaby używane wcześniej rakiety serii Titan. Czyli krótko mówiąc: Ares I, który miał zastąpić wahadłowce jak rakieta załogowa, ale został skasowany przez administrację Obamy powstaje równolegle z wahadłowcem pełniącym funkcję nośnika załogowego i pełni funkcję nośnika ładunków.
    Tak wyglądałaby rakieta uzupełniająca wahadłowce. Udźwig: mniej więcej taki jak pierwsza wersja z lewej.
 Jakie byłyby tego efekty? Częściowo odzyskiwalna (pierwszy człon identyczny co odzyskiwane na spadochronach boczne boostery na paliwo stałe wahadłowca) rakieta nośna wynosząca mniejsze ładunki ograniczyłaby nacisk na ilość lotów. W rzeczywistej pierwszej połowie lat 80-tych dążono do jak największej ilości lotów aby wynosić jak najwięcej satelitów komunikacyjnych co miało pozwolić wahadłowcom na osiągnięcie opłacalności ekonomicznej. Efektem tego była katastrofa Challengera.
  • Brak katastrofy Challengera, przerywającej amerykański program załogowych lotów kosmicznych. Z bezzałogową rakietą odciążającą wahadłowce ich starty nie byłby tak skumulowane, co być może pozwoliłoby uniknąć zaniedbań przy przygotowaniach do startu które doprowadziły do katastrofy. Dodatkowo odpowiednik awarii (przepalenie uszczelki boostera na paliwo stałe) mógłby nastąpić podczas startu rakiety bezzałogowej. Ewentualne poszukiwanie przyczyn i modyfikacje byłyby wtedy zapewne krótsze i samo zdarzenie nie byłoby aż takim uderzeniem w nastroje społeczeństwa jak katastrofa Challengera.
  • "Stacja tu i teraz": zamiast wielu ambitnych planów: mniejsza stacja, której konstrukcja byłaby przygotowywana równolegle z wprowadzaniem wahadłowców do użytku. Zamiast projektu dużej i skomplikowanej stacji "Freedom" mniejsza, zbudowana z mniejszej ilości modułów. Raczej "punkt do odwiedzin", przeciwwaga dla radziecki "Salutów" niż pełnoprawna baza orbitalna. Pomysł opiera się na studium SAMSP, opracowywanym przez centrum Marshalla

Przejdźmy więc do samej stacji:
Faza I: "Moduł Serwisowy/Power Module"
 
Moduł wyposażony w panele słoneczne, radiator do wypromieniowania ciepła, żyroskopy i inne wyposażenie obsługowe stacji. W pierwszej misji, ok. 1986-1987 wyniesiony na orbitę, kolejna misja to odwiedziny wahadłowca z laboratorium Spacelab w ładowni. "PM" zapewniając energię słoneczną i dodatkowe urządzenia obsługowe zapewniłby wydłużenie przebywania wahadłowca na orbicie do miesiąca.

Faza II: Łącznik i zewnętrzna paleta

Stacja nadal pozostaje cały czas bezzałogowa, ale zostaje uzupełniona o łącznik, który pozwoli na dołączenie kolejnych modułów i stanowi wewnętrzną przestrzeń ładunkową, oraz zewnętrzną paletę z eksperymentami. Palety byłyby wymieniane w kolejnych lotach i sprowadzane na Ziemię, o ile pozwalałaby na to ładowność wahadłowca.

Faza III: Śluza powietrzna

Moduł ze śluzą powietrzną i zbiornikami gazów użytkowych. Nadal wykorzystanie stacji opierałoby się na 2-4 tygodniowych wizytach wahadłowców z modułami Spacelab w ładowni, zawierającymi wszystkie eksperymenty, a załogi wykorzystywałyby kabinę promu jako przestrzeń mieszkalną, ale śluza na stacji pozwoliłaby na łatwiejsze wyjścia w przestrzeń kosmiczną.

Faza IV: moduł mieszkalny

Dodatkowa przestrzeń mieszkalna, ułatwiająca załogom wahadłowca funkcjonowanie przez trwające nawet miesiąc wizyty: zamiast gnieździć się w kabinie promu, załoga mogłaby wykorzystywać lepiej przystosowaną przestrzeń w module (toaleta, miejsce na codzienną higienę, "aneks kuchenny").

Faza V: laboratoria
Dwa względnie małe laboratoria umożliwiające prace nad większą ilością eksperymentów niż sam moduł Spacelab w ładowni wahadłowca. Dodatkowa przestrzeń pozwalałaby na pozostawianie pomiędzy wizytami eksperymentów mikrograwitacyjnych, których wyniki byłyby zaburzone przez poruszających się po stacji astronautów.

I kształt końcowy, zapewne osiągnięty gdzieś na początku lat 90-tych, co oznacza że w alternatywnej linii czasu funkcjonowałaby praktycznie równolegle z radziecką, a później rosyjską stacją "Mir"