Więcej o moich kamuflażach / More about my camo patterns:
http://jeremak.blogspot.com/2014/10/more-camo.html

piątek, 15 września 2017

Zakupy kompulsywne

Niepotrzebnie wchodziłem w ostatnią sobotę na Allegro. Zaczęło się na chwili zastanowienia "to gdzie w końcu na tym całym internecie można dostać Antka Cwaniaka. W składnicach nie ma nowych wydań. W internecie pdfów nie ma. Coś jest w bibliotece cyfrowej UJotu, ale tam dostęp jest dopiero po zalogowaniu, w przeciwieństwie do niektórych innych bibliotek." A skończyło na całym kartonie różnych książek. Zajrzałem na Allegro, wpisałem hasło wyszukiwarkę i okazało się że jest: za 6 zł, w dobrym stanie. Zaraz potem okazało się że jest też "Książka drużynowego zuchów". I pokusiło mnie, bo zajrzałem co tam jeszcze ma ten sprzedawca, żeby nie okazało się że książki będą kosztować mniej niż koszt przesyłki. A były tam takie perełki, że aż pochwalę się co udało mi się kupić.

Na początek Kamiński. Książek zuchowych szukałem już wcześniej, można powiedzieć że do "potrzeb roboczych". Chociaż po przeczytaniu "Antka Cwaniaka" i fragmentów "Książki drużynowego zuchów" już wykształciła mi się opinia że to lektura obowiązkowa również dla drużynowych harcerskich: żeby znali różnice metodyczne i robili u siebie harcerstwo, a nie "zuchostwo", czyli zabawy zuchowe dla dzieci w wieku harcerskim. A ta bez tytułu na okładce?
Przedwojenne wydanie "Książki wodza zuchów". Czemu kupiłem dwie "takie same książki? W celach kolekcjonerskich, z tego samego powodu dla którego mimo posiadania reprintu "Obozów" Trylskiego z lat osiemdziesiątych mam też współczesne wydanie tej książki z Biblioteki Kręgu Płaskiego Węzła. Starsza wersja to zabytek, a nowa: "książka robocza", do zaczytania.

Zestaw z zakresu przyrodoznawstwa. Tylko mam pewne obawy, bo w 2015 moja obozowa "biblioteczka komendanta" składała się z kilku książek, w 2016 z jednego plastikowego pudełka, a w tym roku już szczelnie wypakowałem książkami 2 pudła. Żeby nie skończyło się na tym że połowę bagażu obozowego drużyny będą stanowiły narzędzia, a połowę moje książki. I będę musiał chyba zrobić katalog tego o czym są poszczególne tytuły.

Kolejny zestaw, geograficzny.

Wracając jeszcze do obozów. Powyższą książeczkę kupiłem "na ślepo": jest harcerskie, jest tanie to biorę. Jakież było moje zdziwienie, gdy okazało się że to wręcz "poradnik organizacji kuchni na obozie", razem z widocznymi tu tabelami zapotrzebowań ilościowych, dietetycznych itp.

Cała książka o węzłach: trzeba tylko będzie ćwiczyć. A jest co, bo w moim środowisku zawsze było z węzłami "średnio".

Dla niektórych kultowa pozycja, dobrze jest ją mieć u siebie "na wszelki popularyzatorski wypadek".

I teraz dwie pozycje na widok których mi szczęka opadła i chyba którymi najbardziej chcę się pochwalić (oprócz przedwojennych "...zuchów"):
Polskie wydanie Atlasu Świata Służby Topograficznej WP. Coś, o czym na zajęciach z kartografii podczas studiów słyszałem że jest największym osiągnięciem polskiej kartografii, kolekcjonerskim białym krukiem, zwłaszcza że większość wyprodukowanych egzemplarzy to wersja angielska na zlecenie wydawnictwa "Pergamon". I pokazywano na podobny egzemplarz jak artefakt, ciekawostkę. Swój kupiłem za... 35 zł. I tak, jakość grafiki, ilość i dokładność map urywa szczękę: specjalnie dla pokazania rozmiaru położyłem obok nowy ołówek. Jeszcze widok wnętrza, specjalnie dla porównania otworzyłem na stronie którą już można u mnie kojarzyć: na podstawie jej elektronicznej wersji stworzyłem swoją mapę alternatywnej Południowej Afryki. Trzeba też pamiętać że atlas pochodzi z 1962 r. więc z ery przedkomputerowej.

Do kompletu, też za śmieszne pieniądze udało mi się u tego samego sprzedawcy dorwać Narodowy Atlas Polski PAN z lat siedemdziesiątych.



Na koniec jeszcze jedna ciekawostka. Po tych wszystkich zakupach brakowało mi kilku złotych żeby dobić do poziomu darmowej dostawy (spokojnie, był dosyć niski). No to może jeszcze jedna książka? Czego to nie mam w papierze, a przydałoby się? Wiem, "Lato leśnych ludzi", sprawdzę czy jest? JEST! Wydanie z 1947 r. poniżej 10 zł. No to co? Wziąłem.


I jak to wszystko podsumować? Chyba tytułem. Bo o ile przy wszystkich innych zakupach jestem zwykle aż skąpy, tak właśnie przy książkach i demobilu potrafi czasami uruchomić mi się wręcz "kobiecy shopping". Chyba muszę znowu na parę miesięcy przestać zaglądać na Allegro.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz